BLUT AUS NORD – The Mystical Beast of Rebellion (Debemur Morti)

Dekada wydania ‘The Mystical Beast of Rebellion’ to całkiem zgrabny powód na wydanie reedycji trzeciego krążka w karierze Francuzów. Cieszy mnie przy tym fakt, że Vindsval nie poszedł na łatwiznę i nie upstrzył nowego wcielenia bestii asłuchalnymi demówkami, albo eksperymentalnymi remixami, tworzonymi przez swoich kompanów w piwnicznych tudzież leśnych pieleszach. Nie, proszę państwa, Blut Aus Nord pokusiło się od dopisanie trzech zupełnie nowych rozdziałów do płyty, która wielu uważa za ich magnum opus. Dyskutować z tym nie mam zamiaru, bo każdy znajdzie argumenty ‘pro’ i ‘contra’, ale przyznać trzeba, że to jeden z albumów black metalowych, którym należy poświęcić sporo uwagi, będą fanem gatunku.

Rozpisywanie się o zawartości pierwszej płyty i dowodzeniu tego, że ‘Chapter V’ to pierdolony monument byłoby zabiegiem pozbawionym głębszego sensu, bo myślę, że większość fanów zdążyła się z esencją ‘The Mystical Beast of Rebellion’ zapoznać. Skupmy się zatem na tym, co poza hipnotycznym chaosem dania głównego serwuje nam Blut Aus Nord. Wyraźnie słychać, że trzy odsłony rozdziału siódmego mocno zwalniają, idąc raczej w stronę mojego ulubionego ‘Chapter V’, niż mocno zbrutalizowanych i rozpędzonych pozostałych sekcji ‘The Mystical Beast of Rebellion’. Ba, ‘Chapter 7.7’ i otwarty długim wstępem przesterowanej gitary ‘Chapter 7.77’ pachną niemal doom metalowy sznyt, bujając niezłą melodyką, hipnotycznymi riffami i eksperymentalnymi wokalami w tle.  A to nie wszystko, bo ostatni rozdział tego swoistego suplementu atakuje jeszcze większym chłodem i klimatem rozpaczy, serwując niesamowitą dawkę negatywnej energii wplecioną w funeral doom metalowe riffy.  ‘Chapter 7.777’ to bez dwóch zdań najbardziej depresyjny numer ‘The Mystical Beast of Rebellion’, który wśród marszowych rytmów ukrył niezmierzone pokłady progresywnego szaleństwa i awangardowych rozwiązań.  Jeśli czegokolwiek brakowało na trzecim albumie Francuzów to właśnie takiej perełki, która przez dwadzieścia minut leniwie przetacza się przez głośniki, równając z ziemią wszelkie pozytywne emocje, wszelką nadzieję i wszelką radość.  Te trzy numery to gniotący mosznę czterdziestominutowy ból, którym niczym rak wgryza się w komórki ciała, niszcząc powoli wszelkie przejawy życia. Kurwa, teraz to dopiero jest album!

Gdyby ‘The Mystical Beast of Rebellion’ wyszło w takim kształcie dziesięć lat temu, to dziś mówionoby o nim jako o kamieniu milowym gatunku. Blut Aus Nord bezsprzecznie swój wpływ na scenę francuską miał, ale przełomowy dla nich album wydawał się być nieco niedopieszczony. Teraz płyta ta ma wszystko to, czego oczekuję od tego rodzaju kapeli. To po prostu pierdolony black metalowy monument.

Dooban 5