BLOODTHIRST ‒ Chalice of Contempt (Pagan/Arachnophobia)

Trzeci długograj poznańskiego trio wraz z wydaną w 2011 roku ep-ką Żądza Krwi to bezsprzecznie najważniejsze, a jednocześnie najlepsze dokonania w piętnastoletniej historii kapeli. Nie ma większego znaczenia czy to wciąż thrash metal czy akurat teraz w większym stopniu black metal. Bloodthirst ma swój oryginalny pomysł na brzmienie i kompozycje. Surowy do granic możliwości, galopujący i napędzany siarczanami, wysokooktanowym paliwem i bimbrem podziemny hałas, który gardzi wymuskanymi produkcjami i wszelaką poprawnością czy konformizmem.

„Chalice of Contempt” to osiem równych, bezpośrednich i wyjątkowo jadowitych, metalowych ciosów. Pomimo pozornie dominującego barbarzyństwa kawałki posiadają krztę melodii i choć nie są to najbardziej wpadające w ucho nuty, aranżacje i solówki zapadają w pamięć, aczkolwiek nie należą do nachalnych. Tempo za to, w porównaniu do poprzednich wydawnictw Bloodthirst, rozstało podkręcone. W większości numerów pojawiają się szturmujące blastbeaty, co dodatkowo podkreśla charakterystyczną dla poznańskiej ekipy wulgarność i plugawość wyrazu. Od pierwszego „I Was the One Who Threw the First Stone” do zamykającego „Imaginary Reasons”, lotem koszącym atakują słuchacza dzikie i bezpardonowe riffy, ogłuszająca perkusja oraz rzężący i skrzeczący głos wokalisty. Bloodthirst to w głównej mierze stara, tradycyjna szkoła metalu. Jest jednak na „Chalice of Contempt” przestrzeń, na której przeplatają się i naturalnie ze sobą łączą elementy thrash, speed, death, heavy i black metalu. Ta różnorodność i niejednolitość jest niewątpliwą zaletą i mocną stroną albumu.Bloodthirst Band

Pochodzący z miasta koziołków zespół pieczołowicie kultywuje i dba o podziemne, metalowe kanony. Płyta posiada brzmienie kojarzące się z latami 90-tymi. Bloodthirst dzięki temu brzmi żywo i autentycznie, nie jak efekt pracy wyposażonego w najnowocześniejsze technologie inżyniera dźwięku. Można wręcz powiedzieć, że „Chalice of Contempt” jest jak wydobyta z ziemi skamielina, relikt z przeszłości i dowód na to, że rewolucja nie jest potrzebna.

Adam Drzewucki

Pięć