BLOOD RED THRONE – Brutalitarian Regime (Sevared Records)

Death metalowa scena to potęga, która w rzeczywistości stoi na przeciętności. Jeśli przyjąć, że tą ostatnią jest zwykła, gatunkowa poprawność. O wyjątkach potwierdzających regułę nie wspominamy. Dlatego właśnie Blood Red Throne jest bardzo dobry. Bo nie jest najlepszy. Za to idealnie wie, gdzie jego miejsce i jak ognia unika niebezpiecznych wycieczek poza ramy gatunku. A idealnym tego przykładem jest szósty długogrający materiał norweskiej załogi.

Chwilową fascynację BRT przeżyłem na poziomie „Altered Genesis”, jedynej zresztą płycie, gdzie coś drgnęło i Norwegowie niebezpiecznie zbliżyli się do bogów gatunku. Jakich bogów? Ten, tego… Dobra, mało ważne, grunt, że oświeceni, stworzyli ciekawą płytę. Niestety, za sprawą „Come Death” i „Souls of Damnation” oddalili się od ideału, zakopując mocno pod ziemią.

Propozycja BRT to death metalowy szkielet, oparty o solidne mielenie bębnów, wypełnionych klasycznymi do bólu riffami. Całość ubrana w proste aranżacje mocno ciążące w stronę Ameryki. Tłuste brzmienie przywodzące na myśl Cannibal Corpse, blasty i oszczędne dawkowanie technicznych fajerwerków ma pomóc skupić się na kompozycji. A ta jest jedynie poprawna. Bo chociaż Blood Red Throne w swoich szeregach ma doświadczonych muzyków, jednak ich umiłowanie do gatunku nie pozwala na jakiekolwiek odstępstwa od normy. Powiedzmy, że za takie można przyjąć momenty, kiedy na tle wypuszczonych riffów, perkusista nieco odważniej wypełni przestrzeń. W dzisiejszych jednak czasach to żadna sztuka i zaskoczenie.

„Brutalitarian Regime” to solidna przeciętność, dobra technika i wyczuwalna na każdym kroku znajomość prawideł, rządzących metalem śmierci. Brakuje zaskoczeń i – niestety – odrobiny szaleństwa. Jeśli to Wam wystarcza, będziecie się przednio bawić, choć ochraniaczy na kolana zakładać nie musicie.

Arek Lerch 3