BLEED FROM WITHIN – Uprising (Century Media)

Szkoda, że Brytyjczycy z Bleed From Within mimo licznych zapowiedzi rozwoju i wyjścia poza schemat niestety, ale tkwią w miejscu.

Zespół, który w zalewie deathcore’owych formacji wyróżniał się wspaniałą sekcją rytmiczną i progresywnym zacięciem na nieszczęście słuchaczy dalej prezentuje swoją (taką samą) wizję tej muzyki. Najbardziej brakuje na „Uprising” długoterminowego pomysłu na siebie. Wizji tego, jak podać takie dźwięki w sposób niekoniecznie przystępny, ale kupujący słuchacza polotem, świeżością, nowatorskim podejściem i nieszablonowymi pomysłami, wykraczającymi poza ramy gatunku. Chociaż, dziś i tak są bliżsi niż kiedyś metalowi sensu stricte , ale nie zmienia to jednak faktu, że to, co ten zespół pokazuje na swoim już trzecim (maturalnym) albumie nie będzie na nikim robić wrażenia. Albo inaczej, na nikim, kto wcześniej Bleed From Within słyszał.

Młodzież poszukująca dobrego metalu rozczaruje się, choć nie ukrywam, może być pod wrażeniem umiejętności fantastycznej sekcji rytmicznej oraz partii solowych. Na upartego, z braku laku, może nawet ktoś ten album polubi. Ale tak szczerze, gdyby ten band się rozpadł nie płakałbym. Nie tęskniłbym ani za tymi wciąż męczonymi przez wszystkich breakdownami, ani za głosem frontmana Bleed From Within, który nadal zarówno wizualnie jak i wokalnie przypomina Oliego z Bring Me the Horizon, ani nie będę tęsknić za wydłużanymi NA SIŁĘ utworami. Gdyby jeszcze tak panowie położyli większy nacisk na przebojowość (a wbrew pozorom da się to zrobić), urozmaicili groove żeby bujał, i żeby blasty nie były w kółko te same – ale nie, jak na złość.
Pierwsze, poważne rozczarowanie w tym roku odhaczone. Zobaczymy co będzie dalej…

Grzegorz „Chain” Pindor

Dwa