BLAZE OF PERDITION – Necrosophist  (Pagan Rec.)

7 cali lub około 17,5 cm średnicy, waga kilkadziesiąt gramów, materiał to najczęściej polichlorek winylu, kolor zwyczajowo czarny, choć bywają też inne – tak w skrócie opisać można kultowy dla wszelkiego rodzaju kolekcjonerów – fetyszystów format wydawniczy, potocznie zwany „siedmiocalówką”. Zapomniałbym o najważniejszym – wydawnictwa tego rodzaju najczęściej zawierają do 20 minut czystego dźwięku…

 

Black metalowcy sięgają po tego typu format nader często, bo też doskonale pasuje on do muzyki, aspirującej do miana elitarnej sztuki. „Necrosophist” to kolejne wydawnictwo lubelskiego Blaze of Perdition, które ukazuje się na czarnym jak piekielna smoła krążku i dla tego bardzo szczególnego zespołu takie właśnie limitowane wydanie jest wręcz idealnym nośnikiem nowej porcji muzyki. Cóż można powiedzieć o dwóch „nowych” kawałkach uwielbianych/krytykowanych (niepotrzebne skreślić…) black metalowców? Otóż gdybym chciał wykpić się byle czym, napisałbym coś w stylu „Blaze of Perdition w pełnej krasie” czy „esencja stylu zespołu”, jednak wydaje mi się, że tym razem zespół daje nam wyraźny znak, iż zaczyna poszukiwania i wkrótce odwiedzić może rejony, w których nikt się ich nie spodziewał. Zacznijmy od końca, czyli drugiej strony krążka, którą wypełnia cover Dissection. „Nights Blood” wykonany w wersji zbliżonej do oryginału doskonale ukazuje to, skąd Blaze of Perdition czerpał inspiracje. Prawdę mówiąc, kawałek ten spokojnie mógłby się znaleźć na debiutanckim „Towards…”. Zupełnie inaczej mają się sprawy z tytułowym „Necrosophist”, który rozpoczyna się chaotyczną wymianą porwanych na drobne kawałki riffów a w połowie opanowany zostaje przez opętany, furiacki lecz podszyty melodią blast. Jakby tego było mało, numer kończy się doskonałą solówką; krótko mówiąc „Necrosophist” to kawałek black metalu z wysokiej półki.

Najnowsza ep-ka Blaze of Perdition to swoiste podsumowanie dotychczasowej działalności zespołu, zamknięcie pewnego etapu. Mam takie przeczucie, że zespół zajdzie naprawdę daleko i za parę lat „Necrosophist” będzie osiągał na serwisach aukcyjnych irracjonalne ceny. Śpieszmy się zatem, bo vinyl ten ukazał się w ilości tylko 500 sztuk…

Wiesław Czajkowski

Pięć