BIG/BRAVE – Au De La (Southern Lord)

Wyobraziłem sobie nową rzeczywistość. Rzeczywistość, w której duże, sylwestrowe koncerty odbywają się przy alternatywnych dźwiękach z kraju i ze świata. Występują A Place To Bury Strangers, Neurosis, z Islandii zajeżdża Singapore Sling, pojawia się też Bloodiest. Miałem taki sen. Sen szaleńca, bo po przebudzeniu i dłuższym zastanowieniu, wolę jednak tańcować przy Rodowicz i innych Braciach. I tak niczego z tej imprezy nie pamiętam. Big/Brave też na niej nie zagra.

Tego mógłby chcieć jedynie ostatni pesymista, ponurak, życzący współbraciom wszystkiego co najgorsze. Nie dlatego, że Big/Brave to zespół zły i polecać go można jedynie wrogom. Nic bardziej mylnego. Trio na swojej nowej płycie udowadnia, że przede wszystkim ma pomysł na swoją muzykę. Ok., być może nie jest to coś nowego, bo mikstura sludge/doom/drone/avant metalu w różnych konfiguracjach od lat zalewa świat. W przypadku „Au De La” liczy się jednak konsekwencja. Upór w tworzeniu ponurego, wypranego z wszelkiego optymizmu obrazu, który jest spójny, ma sens, choć adresowany raczej do wyrobionego, określonego słuchacza.BB band

Głównym składnikiem jest hałas. Nie chcę określać, czy to jeszcze metal, czy już sludge a może wręcz industrial. Od biedy każde określenie pasuje, choć ze względu na formę i konstrukcje poszczególnych numerów, głównym skojarzeniem jakie się nasuwa, jest wczesne oblicze Swans. Kiedy muzyka była głównie upiornym konglomeratem ociężałej, mechanicznej rytmiki, zbioru szumów, zgrzytów i gitarowych przesterów. Tu jest bardzo podobnie. Monotonny „On The By-And-By And Thereon” rozwala narządy słuchu i trzeba uzbroić się w cierpliwość by przez niego przebrnąć, jeszcze lepiej jest w kuriozalnie zatytułowanym „do . no . harm . do . no . wrong . Do . No . Harm . Do . No . Wrong . DO . NO . HARM . DO . NO . WRONG”, gdzie zespół zaprezentował galerię dźwiękowych osobliwości. Po lekturze tej kompozycji zrozumiecie, że hałas niejedno ma imię i możliwości jego intensyfikowania nadal jest całkiem sporo. Z drugiej strony – pełno tu ukłonów w stronę drone’owego wiercenia dziury w mózgu – jeśli po spotkaniu z „Look At How The World Has Made A Change” (sześciominutowy, wstęp składający się z monotonnego zgrzytu) nadal będziecie chcieli brnąć w ten album, znaczy, jesteście prawdziwymi weteranami alternatywy. Być może to co piszę brzmi nieco cynicznie; staram się jednak nadać mojej wypowiedzi odrobinę dystansu – fakt, nie można traktować „Au De La” niczym zwykłej, popularnej rozrywki, choć Big/Brave na pewno zaliczony będzie do tzw. kultury niższej. To po prostu inny stan dźwiękowej świadomości.

W 2016 roku raczej nikt nie poczuje się taką muzyką oburzony, mizantropia nie jest jedynie domeną norweskich leśników a brody noszą nawet korpo – ludki na managerskich stanowiskach. Świat się zmienia, hałas zostaje.

Arek Lerch

Cztery