BECOMING THE ARCHETYPE – I Am (Solid State Records)

Z góry przyznaję, że z Becoming The Archetype nigdy nie było mi jakoś specjalnie po drodze, dlatego nie wiem jak „I Am” odnieść do pozostałych dokonań zespołu. Za to wiem, że w kategorii nowoczesnego, technicznego i progresywnego death metalu można ich postawić obok większości projektów Christiana Alvestama oraz tuż obok Arsis.

Bardziej osłuchani z pewnością wychwycą na „I Am” zarówno modny teraz djent jak i fragmenty żywcem zaczerpnięte z muzyki fusion, tyle, że przetransponowane na (death) metalowy grunt czy metalcore’ową młóckę, ale podaną w przystępnej formie bez odtwarzania wszystkim znanych patentów. Co prawda, „I Am” nie jest wiekopomnym dziełem, dlatego eksperymenty z muzyką basową w „The Machine Killer” powinni sobie odpuścić i zamiast bawić się w tego typu rzeczy, winni wyłącznie dokładać do przysłowiowego pieca. Marudni będą smęcić, że czystych wokali za dużo, a to, że niepotrzebnie w tle pojawiają się klawisze, ale przecież o to w tym wszystkim chodzi. Panowie mają swój przepis na to, jak urozmaicać własną muzykę, odpowiednio rozkładając akcenty.

Prawdopodobnie „I Am” nie zapisze się w historii metalu, ale na chwilę obecną i rok 2012 jest to jeden z lepszych albumów, którego można słuchać z niekłamaną przyjemnością, nie przejmując się przynależnością gatunkową. W końcu to metal, a że dedykowany Panu Bogu – tym lepiej.

Grzegorz „Chain” Pindor