BEAR – Noumenon (Basick Records)

W metalu tylko dwie wytwórnie na świecie starają się pchać ten gatunek do przodu, wydając artystów nietuzinkowych, genialnych i mających wielką przyszłość. Wspominam o tym za każdym razem, kiedy na rynek wychodzą nowe pozycje z katalogu Basick albo Sumerian – a czasem – jeśli chodzi o hardcore – Deathwish i swojego zdania nie zmienię. Debiut Bear w barwach brytyjskiego labelu tylko potwierdza moje stanowisko.

Kwartet z Antwerpii z pewnością spodoba się fanom Sikth, Textures, typowo djentowych formacji jak i – uwaga – zespołu o którym ostatnio jest cicho – Helmet. Miks nowoczesnego, progresywnego metalu z hardcorem i matematyką znaną i lubianą na Wyspach Brytyjskich jest co najmniej przystępny Nie bez powodu wspominam o hc, bo gro utworów zawartych na „Noumenon” ma specyficzny,  hardcore’owy feeling, choć sama muzyka jest bardzo zaawansowana technicznie, utwory Bear „płyną” na swój sposób i nie męczą słuchacza złożonością.

Dodatkowo, intensywny charakter dźwięków tworzących „Noumenon” może przekonać nawet fanów Converge – co jest oczywiście mega fajną zaletą z prostej i wymownej przyczyny – bo Converge to zajebisty zespół jest, a poza tym, to jedna z niewielu formacji, która wpłynęła na cały glob grający wściekle, chaotycznie i do przodu, jednak paradoksalnie – bardzo czytelnie. Podobnie jest z Bear. W natłoku dźwięków i szaleństwa jest metoda i to bardzo dobrze przemyślana. Jedyną wadą tego bandu jest dość monotonny ryk frontmana i zbytnio przypominające Meshuggah brzmienie – ale cóż, takie ramy gatunku.

Poza tym: kosa i doskonały odmóżdzacz. Chcę na ich koncert.

Grzegorz „Chain” Pindor

Cztery