BASEMENT – Basement (wydanie własne)

Jeśli widzisz płytę zespołu metalowego na okładce której (co prawda tylko w tle…) znajduje się pluszowy miś to niewątpliwy znak, że coś się dzieje… Coś chyba nie do końca dobrego…

 

Basement to formacja istniejąca już kilka lat a tworzona przez muzyków, którzy dawno temu pogrywali w zespole Azazel. Teoretycznie mogłoby to sugerować, że głód grania był w nich tak wielki, że nie mogli usiedzieć w spokoju i po długim okresie milczenia postanowili założyć nowy zespół. Nie wiem jak było, więc nie będę spekulował. Skupię się na faktach… a faktem jest niewątpliwie leżący przede mną krążek Basement. Od nagrania tego materiału minęło już trochę czasu i sam zespół jako datę „wydania” debiutu podaje rok 2010.

Prawdę mówiąc to „Basement” od pierwszych taktów jakie wylały się z głośników stał się dla mnie przysłowiowym, ciężkim do zgryzienia orzechem. Nie chciałbym już na starcie nikogo zrazić do tego zespołu, ale mnie osobiście mieszanka thrash/death/hc jaką proponuje ta ekipa niezbyt przekonuje. Najłatwiej byłoby napisać, że to nie moja bajka… lecz spróbuję podejść do tematu choć trochę obiektywnie.

Basement to zespół, który zgrabnie łączy elementy wspomnianych stylistyk wyciągając z nich to, co najlepsze. Thrash’ową agresję, hard core’owy czad i trochę death’owej brutalności. W sumie nie jest to nic nowego, choć przyznać muszę, że w naszym grajdołku takie podejście do tematu może wydawać się oryginalne bo zespołów poruszających się w rejonach, które wybrał Basement jest u nas jak na lekarstwo. Brakuje mi na tej płycie takiego mocnego, chamskiego ciosu, który zwaliłby z nóg… niby wszystko gra a jednak duży niedosyt pozostaje.

Łatwo zauważalne inspiracje Panterą, Lamb of God czy starszymi dokonaniami Frontside to trochę mało bym poświęcił tej płycie więcej niż kilka „obowiązkowych” odsłuchów.

Płyta poprawna, pełna schematów, ale bez tej magicznej, boskiej/diabelskiej (niepotrzebne skreślić) iskry, która powodowała, że słuchając „Vulgar Display of Power” czy „Cowboys from Hell” chciało się napierdalać głową o ścianę…

Wiesław Czajkowski 2,5/6