[::] – aux::in

W ramach remanentów po minionym roku zaglądamy jeszcze do warszawskiego podziemia. A tam znajdziemy cztery kropki, czyli tajemniczy zespół [::], który gdzieś w listopadzie opublikował swój pierwszy długograj „aux::in”, materiał na tyle ciekawy, że warto o nim wspomnieć.

Kiedy już zajrzymy w życiorysy muzykantów, szybko się okaże, że tacy anonimowi to oni nie są. Grupę założyło trzech panów – Bartosz Badacz, szarpiący wcześniej struny w Obscure Sphinx, znany z math metalowego Phobh Jerzy Robert Chodkowski oraz Kamil Stankiewicz (ex-Atrophia). Gdzieś tam już panowie się obili po świecie, teraz razem próbują sił w nowym projekcie. Gwoli ścisłości, na wydanej płycie gra jeszcze pan Badacz, zastąpiony 2015 przez gitarzystę Wiktora Jarawkę (Oneiric). Skoro papiery sprawdzone, czas na muzykę. A ta jest instrumentalna, w dodatku opatrzona kilkoma co najmniej „postami”. Może to krzywdzące, ale jakoś trzeba umiejscowić cztery kropki. Jest to o tyle trudne, że na debiucie, składającym się z czterech, długaśnych kompozycji zespół otworzył sobie co najmniej kilka furtek. Mniemam zatem, że dopiero kolejny album pokaże załogę jeszcze bardziej zdeterminowaną, ale i teraz warto po „aux::in” sięgnąć.4dots

Dużo się tu dzieje, choć od razu warto polecić materiał tym, co lubują się w transowych podróżach, hipnotyzujących i powtarzanych w nieskończoność tematach, bo w tym kropki celują. Szczególnie dwie pierwsze wyprawy, zatytułowane odpowiednio „Delta” i „Gamma” wprowadzają nas brawurowo w świat zespołu. Być może pierwszy z wymienionych opiera się ciutkę na znanych z djentu podziałach, jednak praca gitar ciągnie muzę w inną stronę. Jest transik, gdzieś w czwartej minucie przełamany zmianą klimatu, są fajne opowieści gitarowe w tle, jest się w co wsłuchiwać. „Gamma” to już całe 12 minut pomysłów; są i drony, jest „kosmiczna” gitara oparta na fundamencie ładnie budowanej sekcji rytmicznej, zaś w drugiej połowie numeru zespół zaszalał, łamiąc metrum, wprowadzając nawet delikatne blasty, jest świetna praca ambientów, gdzie przewija się sporo zaskakujących dźwięków. Dwa kolejne numery czyli „Beta” i „Alpha” to już nieco bardziej zdecydowanie kroki w stronę szeroko rozumianego post metalu. Jest trochę mocnych riffów, wyróżnia się na pewno zamykający płytę „Alpha”, bo przez 14 minut zespołowi udaje się utrzymać napięcie, szczególnie dzięki dobrze rozegranej historii. Kiedy gdzieś w piątej minucie rozpoczyna się niemal „isis’owy” (niemodne dzisiaj słowo…), psychodeliczny odjazd, wiem, że mam do czynienia z świetnym i mającym przyszłość zespołem.

Co nie znaczy, że nie ma nad czym pracować. Przede wszystkim, proponuję jeszcze bardziej odejść od skojarzeń z metalem, w stronę tych fajnych, math rockowych łamańców osadzonych na transie, co w paru miejscach świetnie kropkom wyszło. Jestem na tak, czekam na ciąg dalszy, choć już dzisiaj nie ma się czego wstydzić.

Arek Lerch

Cztery i pół