ARCHITECT OF DISEASE – Open the Heart (The End Of Time Records)

Ceniony przez niżej podpisanego Iugulatus postanowił odejść w nicość, ale życie nie znosi pustki i w miejsce to niemal natychmiast pojawił się twór o nazwie Architect of Disease. Nowy zespół zawsze stanowi pewnego rodzaju niewiadomą lecz w tym, konkretnym przypadku miałem przeczucie co do tego jaką muzę dostanę na debiutanckim krążku AoD. W sumie niewiele się pomyliłem bo też i dźwięki te w sposób zasadniczy nie odbiegają od tego co robił Iugulatus.

Debiutanckie dzieło AoD przynosi porcję muzyki niezbyt odległej od tego czym parał się Iugulatus. Nadal jest to bardzo zawiesisty, klimatyczny black metal choć tym razem da się wyczuć jakby nieco więcej wpływów prostego old school death metalu. Można tą muzykę oceniać bardzo różnie. Można powoli nasiąkać atmosferą, taką specyficzną transowością riffów i samych struktur dźwiękowych jakie prezentuje AoD, ale można też spróbować sięgnąć w te dźwięki głębiej. Tak zrobiłem i mówiąc szczerze, w muzyce AoD nie doszukuję się wiele więcej niż trans i klimat. Owszem, jest w tym graniu trochę pomysłów, ale żaden z nich nie wykracza poza pewien schemat, charakterystyczny dla tego typu twórczości. Utwory toczą się w przeważnie wolnych tempach, napędzająca całość sekcja gra prosto, generując wspomniane już zapętlone rytmy i to właściwie tyle…

Debiut Architect of Disease jest jedną z płyt, które mimo, że słucha się ich przyzwoicie, za wiele w głowie nie pozostawiają. Słucham po raz kolejny… efekt ten sam. Czasami zbudowanie kilku interesujących riffów nie wystarczy by muzyka sprawiała, że słuchacz zatapia się w niej bez reszty. Nie wystarczy gęsty, mroczny klimat ani dość czytelne nawiązania do twórczości Christ Agony czy już zupełnie łatwe do odszukania patenty rodem z Iugulatus. „Open the Heart” to produkcja po prostu nudna. Oczekiwałem zdecydowanie więcej.

Wiesław Czajkowski

Trzy