Archgoat – Heavenly Vulva /Christ’s Last Rites/ (Debemur Morti)

Co nowego mógłbym powiedzieć wam o Archgoat? Chyba nic. O tych zbójnikach napisano już chyba wszystko i co najwyżej możemy mieć piekielną nadzieję, że zagrają kiedyś kilka sztuk na naszej ziemi. Póki co nic na to jednak nie wskazuje, chyba że wszelkiej maści przedstawiciele polskiego undergroundu wyARTykułują chęć zorganizowania fińskim herbatnikom jakiegoś gigu w Polszy. Ale do rzeczy…

 

My tu gadu-gadu, a święty trup stygnie po boskiej jeździe bez trzymanki. Wiadomo, wystarczy minuta gry wstępnej, by „Błogosławiona Vulva” zrobiła z moszny siekany boczek w sosie własnym. Tu nie ma granicy sadyzmu – tempa są wulgarne i opętane, a gdy czarci akt miłosny zwalnia, to tylko po to by splunąć bezwstydnym bluźnierstwem i zatopić ohydne kły w ponurym obliczu truchła. Recepta na seksualne zbezczeszczenie świętości jest banalna: jeśli możemy każdemu sypnąć w oczy sonicznym chaosem, to równie dobrze chwilę później możemy wcisnąć zdezorientowane zwłoki w fotel walcującym ciężarem i wrzaskliwymi sprzężeniami, dopóki nie wyzioną przerażonego ducha. A na sam koniec rozerwać cuchnące posoką resztki na kawałeczki. Prawda, że proste? No, chyba że akurat wyznawcy diabelskiego nasienia i defloracji przenajświętszych genitaliów będą mieli kaprys hipnotyzować dźwiękiem przez dłuższy czas, jak chociażby w „Day of Clouds”, ale wtedy dla równowagi dwie i pół minuty piekielnego bestialstwa serwuje zamykający krwawą ucztę „Passage to Millennial Darkness”.

Chcielibyście poczytać o tych szesnastu minutach i ośmiu sekundach więcej? Po co? Ojciec wam wchodził za szczeniaka do wanny? Ksiądz przekupywał batonikami w zacisznych pieleszach zakrystii? Wychowawca zabierał stare podręczniki za – uwaga cytat – „przysłowiowego loda”? To jest pierdolony black metal i tu nikt nikogo nie będzie pytał czy boli. Tu się napierdala na chwałę Szatana, a jeśli nie polubiliście do tej pory Archgoat, to już nie polubicie. Lepiej orajcie pole, albo studiujcie socjologię, bo to nie jest płyta dla was. Amen.

 

Dooban 4,5