ANTIGAMA/ PSYCHOFAGIST – 9 Psalms of An Antimusic to Come split (Subordinate Rec.)

Jeśli ktoś narzekał na to, że o Antigama w ostatnim czasie milczy, teraz pewnie czuje się niemal w pełni zadowolony i spokojnie może zacząć… narzekać, że warszawiacy mocno podkręcają tempo i co kilka miesięcy mamy okazję słuchać nowych dźwięków z obozu Antigamy.

 

Niestety, ale nie udało mi się zachować chronologicznego porządku i recenzję wydanego na początku roku splitu piszę w chwili, gdy dostępny jest już na rynku mini album „Stop the Chaos”. Pomysłodawcą splitu był włoski Psychofagist, zespół, który (nad czym ubolewam…) nie jest specjalnie znany w naszym kraju. Chłopaki postanowili zaprosić Antigamę na wspólny krążek i jak widać, udało im się dopiąć swego.

Antigama na opisywanym splicie prezentuje cztery kompozycje, które najłatwiej będzie zaklasyfikować jako wysoce eksperymentalne. Co ciekawe, numery ze splitu stanowią swoisty kontrapunkt dla materiału, który ukazał się na mcd „Stop the Chaos”. Jeśli ktoś spodziewał się tego, że split ma wprowadzać słuchacza w klimat tego, co będzie można usłyszeć na kolejnych materiałach to zdziwienia i lekka konsternacja gwarantowane. Antigama rozpoczęła rok materiałem pokręconym i boleśnie wielowymiarowym. „Missing The Past” to grindująca wariacja na temat rytmu z ciekawie brzmiącą i nieźle pomieszaną linią bębnów. Jako, że jest to pierwszy utwór, sugerować mógłby ogólny kierunek jaki przyjmie reszta materiału. Nic bardziej mylnego… „Paranoia Prima” to mocno eksperymentalny, długi utwór pełen elektronicznych, niepokojących plam, bulgoczącego basu i świdrujących gitar. Pozornie rzecz trudna do strawienia lecz tak naprawdę mocno transowa i wciągająca. „For Just One Breath” to najprostszy, najbardziej grindowy numer Antigamy w tym zestawie. Choć tak naprawdę „prosty” i „grindowy” traktować należy jedynie jako ogólniki. „Finito” to krótka kompozycja kończąca część splitu należącą do Antigamy i spinająca całość tego niedługiego materiału uspokajająco-elektroniczną klamrą. Antigama w czterech numerach prezentuje się jako zespół poszukujący i bez obaw potrafiący przekraczać pewne granice. Gdyby zespół nagrał dużą płytę o wydźwięku takim jak materiał ze splitu, to nie wiem w jaki sposób bym takie dzieło ocenił. Forma wydawnictwa doskonale nadaje się do eksperymentów i swoistych, dźwiękowych kombinacji z czego muzycy chętnie skorzystali. Jak dla mnie część splitu którą zajęła Antigama to interesująca i niebanalna ciekawostka. Dowód na to, że zespół ten jeszcze nie raz nas zaskoczy…

Psychofagist czyli włoska formacja parająca się schizofrenicznym grindowo-jazzującym łomotem, prezentuje pięć kompozycji (w tym cover Toma Waits’a) utrzymanych w charakterystycznym dla tego zespołu stylu. Jest to pierwszy, oficjalnie wydany materiał zespołu od czasu świetnego „Il Secondo Tragico” sprzed niemal trzech lat. Materiał dziki i bezkompromisowy, trochę wolniejszy i cięższy od muzyki z poprzednich wydawnictw grupy, ale nadal niszczący poziomem muzycznej psychopatii i absurdalnej, dźwiękowej brutalności. Jeśli nie jest Wam obojętny Cephalic Carnage, kochacie Converge i Antigamę to Psychofagist również powinien swoim hałasem trafić w Wasze spaczone gusta…

Podsumowując: jeden z lepszych splitów jakie ostatnio słyszałem. Muzyka trudna i ciężka do zdefiniowania lecz poziomem zakręcenia sprawiająca to, że trudno jest się od tego wydawnictwa oderwać…

Wiesław Czajkowski