ALLES – Culture (Antena Krzyku)

Duet Marcin Regucki (gitara Bruno Schulz) i Paweł Strzelec czyli łódzki Alles idzie przebojem przez świat. Po niezłym debiucie „Post” i mocnej ep-ce „Together We Are” zadaje nowy materiał, który pod każdym względem jest mocniejszy, nieprzyjemny i boleśnie szczery. No i pasuje jak ulał do zadymionej, miejskiej rzeczywistości naszego kraju.

Trudne czasy wymagają odpowiedniej oprawy. Twardej i bezkompromisowej. Taki był kiedyś punk rock, który przełamując konwenanse, starał się docierać do zakutych łbów i wykładać fakty na stół. Problem w tym, że przez lata ludzkość się zmieniła i w dniu dzisiejszym osoba, która choć w małym stopniu wierzy, że wykrzykiwane hasła o społecznej niegodziwości, rządach korporacji itp. mogą coś zmienić, uważana może być w najlepszym razie za mocno naiwną. Jasne, nadal chodzimy na koncert Dezertera, jednak zaangażowanie wyrażamy raczej ilością lajków pod fejsowymi wydarzeniami. Taka rzeczywistość. Zmienia się zatem sposób docierania do luda. Wpadł na to team Masala, łącząc tzw. zaangażowane treści z muzyką w zasadzie taneczną, co może być kluczem do dzisiejszego, młodego słuchacza. Podobny tok myślenia przyjmuje Alles, wywalając gitary na śmietnik a zamiast nich stawiając na samplery i inne parapety. Herezja? A może premedytacja? W każdym razie, ma to sens.Alles

Co nie zmienia faktu, że propozycja Alles, choć pozbawiona gitarowej agresji, skonstruowana jest tak, by wywoływać poczucie zagrożenia, niepokój a może nawet irytację. Składniki są dość oczywiste: nowofalowy chłód, podkreślany surowym brzmieniem syntezatorów, dużo hałaśliwych wstawek, szumów, zgrzytliwych teł, a to wszystko podbudowane prostymi – niemal punkowymi – szorstkimi stukaniami elektronicznych bitów. Całość jednak – co trzeba od razu podkreslić – jest sprawnie skonstruowana, dlatego trudno zarzucić Alles podpieranie się elektro – sentymentami. To bardzo świadomy kawał syntetycznego łojenia. Na tym podkładzie swoje przemyślenia wydobywa z gardła Paweł i od samego początku nie ma wątpliwości że podstawą jest tu punk. Jego interpretacje są bardzo charakterystyczne dla dokonań polskiej alternatywy lat 80. Beznamiętnie recytowane wersy, czasami trochę krzyku. Ogólnie – nawet jeśli pominiemy wydźwięk samych słów – dominuje smutek, beznadzieja, złość i frustracja. Same teksty nie są może szczytem poezji, ale w połączeniu z manierą zespołu mają swoją moc. Dużo mówi już tytuł płyty, z sugestywnym obrazkiem dymiącego komina. Taka jest ta nasza „kultura”. Brudna, zadymiona, niejasna i uwikłana w polskie dziwactwa, jak każdy z nas. I właśnie dlatego produkcja Alles jawi mi się jako kompletny, bardzo na czasie substytut dawnego punk rocka. Być może, dzisiaj dużo bardziej świadomego, bo nie wątpię, że Marcin i Paweł raczej nie mają nadziei, że swoją muzyką mogą kogokolwiek przekonać do zmiany poglądów. To raczej szczera, duszna frustracja i bolesna świadomość, własnej względem tzw. rzeczywistości niemocy. Nie ukrywam, że właśnie dlatego trudno mi przyznać jakąkolwiek punktację, bo nie odważę się oceniać stanu ducha muzykantów…

Arek Lerch