ALL SHALL PERISH – This Is Where It Ends (Nuclear Blast)

Uwaga, etenszyn, wnimanje! To autentycznie, nieubłaganie i całkowicie subiektywna recka, w której nie ma grama koniunkturalizmu. Na całe szczęście, Violence nikomu się nie wysługuje, nie musi promować czy też włazić między pośladki molochom, dlatego poniższe słowa to wyraz emocji towarzyszących odsłuchowi nowej płyty Amerykanów. Z całą stanowczością i niekłamanym rozbawieniem anonsuję kupę roku!

Czwarta płyta strongmenów z Oakland to porcja bardzo nowoczesnej, technicznej, szwedzkiej, death metalowej, hard core’owej i – kto – tam – jeszcze – co – wymyśli – muzyki. To próba dogodzenia wszystkim – metalowcom, miłośnikom „trrr – trr – trrrr” na stopach i „dżyn – dżyn” na gitarach. Zresztą, to „tr – tr – trrrr” po kilku minutach zaczyna śmieszyć a na końcu okrutnie wkurwia.

Przyznaję się bez bicia – ta płyta to przykład jak zmienia się świat, jak ja się zmieniam. Kiedy słucham nowych wypocin All Shall Perish, widzę zespół, który okopał się na swojej pozycji i ciągle wałkuje kilka pomysłów, które kiedyś były fajne, potem zaczęły nużyć a dzisiaj żenują. Jasne – technika nadal bajeczna, jednak nie jestem w stanie zachwycać się zespołem tylko dlatego, że odrobił lekcje i potrafi przebierać kończynami jak mało kto. Co z tego,  skoro mózg nie pracuje. Teoretycznie kopiące zagrywki jakoś rozpływają się w powietrzu. Te wszystkie post – meshuggah’owate tematy są śmieszne. A przecież można tchnąć w nie nowe życie, co na swojej najnowszej płycie udowodnił Decapitated. Death metal w wydaniu ASP też jest jakiś nijaki i zwiastuje koniec gatunku. Ale i tu nadal pojawia się coś świeżego, jak np. nowa płyta Azarath. Można zagrać brudną, syfiastą i kipiącą energią muzykę jak chociażby Inevitable End. All Shall Perish teoretycznie ma te wszystkie cechy, gra dźwięki znajome i przyjazne, jednak sztywno i bez jednego, nowego pomysłu. Ta płyta to jawny przykład degeneracji muzyki, braku refleksji i choć bardzo chciałbym, nie jestem w stanie darować im takiej strasznej i cuchnącej kupy.

Nie wiem, ilu jest jeszcze zwolenników takiego death core’a w Polsce, ale jeśli są, bardzo im współczuję. Mam nadzieję, że All Shall Perish w końcu dojdzie do wniosku, że czas się powiesić…

Arek Lerch 0