ABYSMAL DAWN – Leveling The Plane Of Existence (Relapse)

Abysmal Dawn swoim najnowszym dziełem potwierdza, że akces do pierwszej ligi nowoczesnego death metalu ma w kieszeni. Nawet jeśli niczego nowego do annałów gatunku nie wnosi…

Kolejna w dyskografii Amerykanów płyta przynosi jak zwykle solidną i dość przewidywalną porcję death metalowej młócki. Jest wszystko, za co kochamy techniczny death metal z lekkim posmakiem hard core’a w tle. Kombinacja szybkich rytmów, blastów, technicznych wygibasów, ubranych w solidnie skrojone, nowoczesne szaty. Abysmal Dawn bez krępacji korzystają z dokonań swoich bogów. Słychać zapatrzenie w klimaty zarezerwowane dla Suffocation czy Dying Fetus (np. „Pixilated Ignorance”), są zaskakujące nawiązania do Death („In Service Of Time”) czy Morbid Angel („Perpetual Dormancy”), gdzieś pojawi się trochę łamańców po linii Neuraxis czy Cryptopsy (min. kawałek tytułowy), pobrzmiewają echa technicznego deathcore’a, zaś na koniec pokazują kunszt aranżacyjny w najdłuższym, bardzo zróżnicowanym klimatycznie, nieco nostalgicznym „The Sleeper Awakens”. Wszystko zostało dokładnie wymieszane z wyraźnym uwypukleniem klasycznych cech gatunku („My Own Savior”). Może dlatego słucha się płyty z zainteresowaniem, bo nie jest to kolejny produkt z gatunku „a tak, kurwa, potraficie?” Rzecz jasna, technicznych umiejętności muzykom nie brakuje, ale dawkują je dokładnie tam, gdzie trzeba, ze znawstwem i rasą trzymając aranżacyjne emocje na wodzy. Tych dziesięć kawałków to klasyczny przykład jak powinien brzmieć nowoczesny death metal, bez zbytnich przegięć, ale też nie tak znowu zachowawczy. Ameryki nie odkrywają, wszystko już gdzieś słyszeliśmy, ale godnie reprezentują jej podziemne, metalowe dziedzictwo. I chyba ów szacunek oraz biegłość, z jaką układają te znane już klocki jest ich największym atutem.

Arek Lerch 4