ABIGAIL WILLIAMS  -Becoming (Candelight)

Amerykański black metal nigdy nie miał u mnie wielkiego kredytu zaufania. Niby kiedyś dość mocno zakręcił mi w głowie nawiedzony, post black’owy Nachtmystium, a wcześniej długi czas poświeciłem na zgłębienie fenomenu zdecydowanie bardziej tradycyjnego Judas Iscariot, fakt pozostaje faktem. Black metal made in USA w moim odczuciu ciągle pozostaje jedynie kopią bogatej sceny europejskiej. Może w tak kategorycznym zdaniu pobrzmiewa nutka uprzedzenia jednak póki co nie zanosi się na to, żebym był zmuszony do zmiany swoich zapatrywań.


Muszę się też przyznać do tego, że bardzo chętnie bym to zdanie kiedyś zmienił dlatego też co jakiś czas sięgam po produkcje z mniej lub bardziej głębokiego podziemia z kraju fast foodów. Abigail Williams to band, który do tej pory pozostawał mi zupełnie nie znany. Podobno na przestrzeni kilku lat aktywnej działalności zespół ten przeszedł małą stylistyczną woltę. Zaczynali grając mieszankę deathcore z black metalem a teraz fachowcy określają ich dźwięki „tylko” jako black.  Zespół ten jak dla mnie nie prezentuje niczego co sprawiłoby, że musiałbym zmienić wygłoszone we wstępie zdanie i nagle zacząłbym w szaleńczym tempie chłonąć kolejne albumy a amerykańskim BM. Nie jest to zespół zły (…i może właśnie w tym tkwi główny problem…), ale też starając się patrzeć w miarę obiektywnie to tworów podobnych  AB znajdziemy pewnie setki.

Przepis na czarną polewkę według Abigail wygląda bardzo prosto. Głównym składnikiem jest tu klimat i mrok generowany przez zatrudnioną do współpracy elektronikę. Jako dodatki smakowe amerykanie wrzucają do swego kotła standardowo skrzekliwy wokal, trochę szybkich (tak a la sympho Black…) i dość monotonnych gitarek oraz zupełnie pozbawioną pazura perkusję. Efekt jest taki, że przygotowane danie jest po prostu nudne. W odbiorze muzyki Abigail Williams nie pomagają strasznie długie kompozycje („Beyond The Veil”- 17:31, „Ascension Sickness”- 11:12, „Infinite Fileds of Mind”- 10:11), które zamiast klimatu i dramaturgii, oferują znużenie.

Nie będę się dłużej rozpisywał nad tą płytą. Im dłużej zastanawiam się nad tym, jak ocenić „Becoming” tym częściej przychodzą mi do głowy coraz mniej wybredne określenia; płyta ta jest po prostu słaba. Właściwie to AB zawiedli mnie na każdym polu. Poniżej moich oczekiwań jest brzmienie a same kompozycje – poza niekończącymi się dłużyznami – nie oferują za wiele treści. Jak dla mnie nie warto zawracać sobie głowy tym dość mocno ostatnio promowanym zespołem.

Wiesław Czajkowski 2,5