DRIP OF LIES – Failure (Nikt Nic Nie Wie)

Drip of Lies to skład młody, ale już całkiem znany a na pewno konkretnie zaangażowany w tworzenie mocnej, świadomej muzyki. Jeśli do tej pory nie mieliście styczności z dźwiękami tej grupy, przygotować się musicie na wysoce energetyczną miksturę, którą zespół waży z odpowiednio dobranych ilości nieco melodyjnego hc, hałaśliwego crust’a i dynamicznego… punka. Chwilami w muzyce Drip of Lies pojawia się też charakterystyczny, metalowy posmak oraz ledwo uchwytny, ale zauważalny mroczny klimat,co pozwala sądzić, że panowie muzykanci z niejednego pieca chleb podjadają…

 

„Failure” to porcja hałasu, która bez trudu wybije kilka zębów lecz do poziomu, przy którym dochodzi do dźwiękowej dekapitacji jeszcze trochę, moim zdaniem, zabrakło. Nie jestem przekonany do tego, czy konieczne było dodanie przed utworami „Manifesto” oraz „Salvation” mówionych partii. Dla przekazu, jaki zespół chce obwieścić światu z pewnością jest to narzędzie przydatne natomiast nie do końca współgra z muzyką. Można pokusić się o twierdzenie, że dzięki temu album staje się bardziej strawny i łatwiej przyswajalny, ale można też uznać, że przy dość w sumie krótkim czasie trwania płyty te chwile oddechu niekoniecznie były potrzebne. Osobiście podpiszę się pod drugą opinią.

Mimo tego bardzo małego, ale jednak w moim subiektywnym odczuciu, mankamentu „Failure” to album wart dłuższej niż uwagi. Już otwierający płytę numer „100 Times” to kawał zróżnicowanego hałasu na wysokim poziomie. Mocarne, hard core’owe riffy przeplatają się z melodyjnymi tłami i niezwykłą energią bijącą ze świetnych bębnów. Do moich osobistych faworytów należy też utwór „Strach” z doskonałymi, poszarpanymi i chwilami mocno dołującymi gitarami oraz wyciszonym zakończeniem ciekawie kontrastującym z ogólną wymową krążka. Drip of Lies dobierają elementy swojej układanki ze smakiem i wyczuciem charakterystycznym dla świadomych twórców. Podoba mi się to, że słuchając „Failure” czuję, że jest to muzyka pełna emocji i pasji…

„Failure” to rzecz naprawdę mocna. Drip of Lies stworzyli płytę, na której oprócz bardzo dobrych kompozycji znajdziemy też dopracowane i praktycznie pozbawione słabych stron brzmienie. Energia, brud, chaos i moc przedstawione za pomocą gitar, perkusji i wokalu nie zostawiają miejsca na niedomówienia. Każdy element układanki ma tu swoje miejsce…

Z perspektywy zatwardziałego metalowca nie pozostaje mi nic innego jak ukłon złożony w stronę Drip of Lies. Polecam ten album wszystkim miłośnikom inteligentnego hc oraz wszystkim jednostkom, które cenią sobie dobrą muzykę…

Wiesław Czajkowski