RARA – W//\TR (Zoharum)

W jaki sposób nazwać muzykę RARA (albo – Przed Państwem RaRa…) nie wiem, jednak potrafię zwerbalizować efekty lektury „W//\TR – u”. Jest to przyjemne uczucie odrętwienia i chwilowego oderwania od twardej rzeczywistości. Tak lubiany przeze mnie „lot” na tej płycie występuje w różnych odcieniach – bo znalazłem się i w zimnym kosmosie i na porannej, zroszonej łące. Podobnych doznań doświadczyłem ostatnio podczas konfrontacji z płytą Zamknęły się oczy ziemi Starej Rzeki. 

Projekt Kuby Ziołka pojawia się w tym miejscu nie tylko ze względu na jakieś odległe porównania, ale także dlatego, że ścieżki Rafała Skoniecznego, szefa RARA (znanego też z zespołu Hotel Kosmos) z Bydgoszczą przecinały się niejednokrotnie – współpracował z Mikołajem Zielińskim (Alameda 5, T’ien Lai) a na nowej płycie pojawia się sam szef Starej Rzeki. I nawet gdybym chciał, nie jestem w stanie uniknąć oczywistych porównań. „W//\TR” ma z mojego punktu widzenia bardzo podobną siłę rażenia. Wychodząc od szeroko pojętej muzyki elektronicznej, eksperymentalnej, łączy się na poziomie aranżacyjnym z akustycznym folkiem, który w zimne, lekko avant popowe pasaże instrumentów klawiszowych i samplerów tchnął duszę. Momentami te płaszczyzny się przenikają, czasami egzystują obok siebie. Całość spowija oczywiście tajemnica i ta nieokreślona, trudna do uchwycenia „ludyczna” nuta. Efekt jest bardzo ciekawy, choć  – jak zwykle w takich przypadkach – trzeba dać płycie czas, by spokojnie mogła przepłynąć przez zwoje mózgowe.RARA

Paradoksem w przypadku tej muzyki jest pozorna prostota poszczególnych elementów. Wydawać się może, że stworzenie dość oszczędnych struktur nie powinno być jakimś wielkim osiągnięciem, szkopuł w tym, że siła płyty tkwi w jej oddziaływaniu na wyobraźnię. Psychoaktywne – wirtualne – odloty, jakich można doświadczyć są nieocenione a jednocześnie, podobnie jak w przypadku wspomnianego krążka „Zamknęły się oczy ziemi”, zaskakuje duża „muzyczność” tych kompozycji. W większości przypadków akustyczne gitary przeplatają się z dobrze rozplanowaną elektroniką, która dominuje tu tylko w niektórych momentach („Echo Planety”, „Za mgłą białą” # 1 i 2), zazwyczaj traktowaną jako rozwinięcie tradycyjnej kompozycji. Niespieszna narracja wymusiła długość utworów, które snują się i wprawiają w przyjemny transik. Kunszt płyty ujawnia się w trzech punktach: moim faworytem na dzień dzisiejszy pozostają „Pasażerowie wiatru”. Akustyczny, zagrany z rozmachem Swans wstęp ustępuje pola podstępnie wkradającej się elektronice, która stopniowo przejmuje prowadzenie od fajnie pulsujących analogowych maszyn, aż do ekstatycznego techno pulsu w finale. Nieco inaczej rzecz ma się z „Przynieś to z nocy”. To w zasadzie czterominutowa piosenka; żeńskie wokalizy, sennie przenikające się akustyczne gitary i miękkie plamy syntezatorów bez problemu kierują słuchacza w stronę współczesnego shoegaze’u, z kolei „Gen planety” to trans, harmoniami kojarzący się z nieodżałowaną Ewą Braun. Taka analiza jest w sumie bez sensu, bo płytę w najlepiej odbiera się jako całość, mistyczną wizję, medytacyjną podróż w zakamarki świadomości. Potrzebny jest czas, trochę cierpliwości i otwarcie na nowe doznania.

Niekomercyjny, ale  prawdziwie bezpieczny, bazujący na w pełni naturalnych hormonach (endorfina rządzi…) odlot. Zapraszam.

Arek Lerch