PLUM – Hoax (Lado ABC)

To nie przypadek, że tuż obok KEN mode zamieszczamy nowe dzieło krajowych niezależnych z zespołu Plum. Bo cóż poradzić możemy, że „Hoax” to kolejny zwiastun noise’owej wiosny? Kolejny album, który pokazuje, że nawet w takim kraju jak Polska, gdzie liczy się głównie „bycie” w konkretnym układzie, przynależność do takiej czy innej „sceny”, pojawiają się zespoły działające zupełnie obok i nie obawiające się muzycznego ostracyzmu.

Plum założony został  Stargardzie Szczecińskim w 1999 roku przez braci Piekoszewskich. Dzisiaj, 15 marca, ma miejsce premiera najnowszej, czwartej płyty trio. Płyty, która muzyki nie rewolucjonizuje, ale łączy wszystko to, co ciekawego w gitarowym graniu dzieje się dzisiaj i działo prawie dwie dekady temu. Ustawiając muzyczny pomost między współczesną Ameryką a chicagowskim podziemiem zespół nie waha się zajrzeć także do brytyjskich klubów a potem zmiksować te fascynacje w jeden, zwarty i pięknie nagrany album.

Polaryzacja między surowym noise rockiem w tradycji Cows czy The Jesus Lizard („Hoax”, „Path”) a bardziej płynnym graniem, powiązanym ze stoner rockiem (kłania się Homme w „Here Is Nothing”…) to tylko jedna płaszczyzna, na jakiej Plum się porusza. Nietrudno zauważyć także powiązań ze stylem Sonic Youth („Touch” chociażby…) i indie rockowymi pomysłami, którymi zachłystują się magazyny Wire czy New Muscal Express. Jednocześnie zespół wszystko spina wyjątkowo przemyślanym konceptem brzmieniowym, gdzie pięknie został wyeksponowany bas, zaś surowizna gitarowych faktur na pewno pokaże trop Seve’a Albiniego. Inna sprawa, że nazwa Shellac paść tu także musi, kiedy słuchamy kończącego płytę zimnego i surowego „Beast”. Balansowanie na granicy analogowego, monofonicznego minimalizmu i nieśmiałej stereofonii dodaje płycie posmaku retro, który w zestawieniu z tymi nowszymi fascynacjami smakuje przedziwnie.

Warto także zwrócić uwagę na sposób konstruowania utworów – bardzo emocjonalny, intuicyjny niemalże, bez niepotrzebnych załamań i zakrętów. Wszystko płynie i pulsuje w naturalnym rytmie, rozwija się bez pośpiechu, celebrując każdy riff czy zagrywkę. Grupa bawi się gitarowymi smaczkami, zachowując się trochę jak mały dzieciak, zafascynowany właśnie znalezionym przedmiotem. Plum także, kiedy trafia na jakiś ciekawy pasaż, melodyjkę, potrafi smakować ja długo, co jednak ciekawe, wcale nie ma tu miejsca na nudę, czy niepotrzebne dłużyzny. I choć kawałki do krótkich nie należą, trwają dokładnie tyle… ile powinny.

Właśnie w tym miejscu powinno przywołać się jeszcze raz widmo The Jesus Lizard, bo podobnie jak starsi bracia, Plum potrafi z pozornie dysonansowych zagrywek, hałasu wyciągnąć muzykę do tego stopnia, że można słuchać „Hoax” jak zwykłej, rockowej płyty. Może ta smakowita ale i zdradliwa polewa pozwoli by płyta dotarła do szerszego odbiorcy, kto wie…

Na koniec trzeba odnieść się też do techno – remiksu „Thread”, który – to moje prywatne zdanie – zdecydowanie lepiej sprawdzałby się jako koda zamykająca album, choć trudno mi polemizować z fanaberiami zespołu. Niech im będzie, że to znak otwartości na elektroniczne trendy w muzyce…

Arek Lerch