NOISEAR – Subvert The Dominant Paradigm (Relapse)

Kto by pomyślał, że pod koniec roku Amerykańce tak nas zaskoczą. Pochodzący z Nowego Meksyku (Albuquerque) zespół stworzył coś, co można nazwać wzorcem „doskonałego albumu grind core”. Jakiż to wzorzec? Bierzemy na wokal pana, któremu zawsze zabraniano krzyczeć, bębny powierzamy zakompleksionemu młodziakowi, który chce udowodnić wszystkim, że jest kimś, zaś gitarę komuś, kto w dzieciństwie za dużo się onanizował. Bas? A kto by tam przejmował się basistami… Przepis złośliwie idealny, dowcip polega na tym, że w przypadku Noisear sprawdził się z olśniewającym skutkiem.

Druga płyta (debiut z 2008 roku to „Pyroclastic Annihilation”…) Noisear przynosi 30 krótkich, nierzadko schodzących poniżej minuty petard obłąkanego hałasu, którego szkieletem jest rewelacyjna technika muzyków. Jako, że zawsze – z wiadomych powodów – podniecam się pracą perkusji, album Noisear to dla mnie nie lada gratka. Bryan Fajardo, bębniący też w Kill The Client i Phobia, stworzył na „Subvert The Dominant Paradigm” swoje opus magnum, komponując do każdego (!!) numeru bardzo indywidualne partie, łącząc wolne pochody z szalonymi blastami, produkując mnóstwo zagęszczonych przejść i ciekawie rozlokowanych akcentów. Nie zapomniał też o odpowiedniej dawce energii. Takiego fundamentu mogą Noisear zazdrościć chyba wszystkie, grindcore’owe kapele, no może poza Rotten Sound (ale tylko z okresu, kiedy w zespole bębnił Kai Hahto…). Wydawać by się mogło, że w takim razie gitary, co zresztą jest częstą bolączką tego typu zespołów, są tylko tłem dla popisów garowego. Nic bardziej mylnego i właśnie w tym upatruję największej sensacji . Każdy gitarowy detal czy riff, jaki znajduje się na „Subvert The Dominant Paradigm” jest przykładem dogłębnego przemyślenia tematu, przećwiczenia i dopasowania do konstrukcji, dzięki czemu w zasadzie nie ma problemu z rozróżnieniem kawałków. W dodatku w kilku miejscach wyczuwam wyraźną inspirację rodzimą Antigamą (np. w „Fraudulent”), zaś sposób gry w „Deformed By Society”, „The Rail” czy „Stress Pandemic” (fajne stop – go gitary) to kopalnie pomysłów, zarówno rytmicznych jak i harmonicznych. W dodatku w wymienionych utworach zespół udowadnia, że poza obłąkanymi blastami potrafi także zwolnić, choć w tym przypadku lepszym przykładem będzie niemal doom/death’owy „Almas Por El Inferno”. Do tego należy wspomnieć o wokalach, których mamy tu dwa rodzaje – gardłowy, nieco old skulowy growl i przeszywające „świnie”, tak dla smaku. Bas… Cóż, bez złośliwości, sprawnie, ale z takim przesterem, że raczej stanowi podkład pod resztę instrumentów, choć nie wątpię, że na koncertach dobrze ustawiony daje odpowiedniego „doła”.

W 2010 roku trudno wymyślić coś absolutnie nowego, zaskakująco wybiegającego w przyszłość, dlatego też nie mam zamiaru określać Noisear grupą wizjonerów, którzy poszarzają granice gatunku. Na razie zaliczam ich do bardzo wąskiej grupy projektów, którym nie udało się mnie zanudzić, wręcz przeciwnie –  za każdym przesłuchaniem znajduję na płycie kolejne smaczki, zagrywki, które wynurzają się z morza hałasu. Nie ma z tym problemu, bo produkcja zorientowana została na selektywność materiału, może troszkę kosztem brudu i agresji. Trudno się temu dziwić, bo zespół nie musi ukrywać pod nieczytelnym zgiełkiem niedostatków aranżacyjnych czy technicznych.

“Subvert The Dominant Paradigm” to najlepszy, świąteczny prezent, wybuchowo kończący rok. Hałas rządzi…

Arek Lerch