MIDDAY VEIL – This Wilderness (Beyond Beyond is Beyond)

Mieszkańcy Seattle nadal w siodle. Nie odpuszczają, więcej, idą do przodu, tworząc w oparach absurdu kolejne, znakomite, dźwiękowe preparacje. Lekko czyszczą swoje instrumenta, wpuszczają jeszcze więcej powietrza i lądują gdzieś pod koniec lat 70. Zza węgła łypie oczkiem młody Jarre, przypalający jointa, Zeppelini kończą swój lot. Jest miło i ciepło. Odpływamy…

Gdyby za sprawą jakichś nieokreślonych i niesamowitych czynników Page i koledzy postanowili wyrzucić na śmietnik gitary i zająć się instrumentami klawiszowymi, powstałaby dokładnie taka płyta jak „This Wilderness”. Oczywiście, to lekko przerysowana opowiastka (chociażby dlatego, że Plant najprawdopodobniej nie jest kobietą…), ale faktycznie, na nowej płycie Midday Veil niczym w soczewce skupiają się niesamowity, psychodeliczny klimat improwizacji, harmonie z lat 70-tych i klawiszowy odjazd. Tym razem wszystko jest niesamowicie trafnie ujęte w klamry pulsującego, transowego rytmu, który powoduje, że muzyka jest bardziej przystępna niż na The Current. Zespół precyzyjnie przefiltrował mgliste wizje, nadając im plastyczną formę za sprawą nakładających się na siebie płaszczyzn instrumentów klawiszowych. Być może na nowej płycie nie ma aż takich zapędów eksperymentatorskich, jednak tym razem udało się jeszcze lepiej zespolić puls z pomrukującymi syntetykami. Czasami współtworzą one warstwę narracyjną, jak w świetnym, dynamicznych i wyraźnie nawiązujących do lat 80. „Babel” czy „Empire Is No More”, gdzie Jarre na sterydach zaprasza nas do rytualnego tańca. Wśród tych dźwięków uwija się Emily, niczym Jarboe wieszcząc koniec świata i zapraszając do swojego, nieokreślonego miejsca w przestrzeni. Równie dobrze wypada klawiszowy majstersztyk „Circle”, który brzmi jakby Depeche Mode zmielili dotychczasowe narkotyki na zdecydowanie mocniejsze. Z drugiej strony mamy tu prawdziwe, psychodeliczno-ambientowe otchłanie – trzeszczący od przesterowanej elektroniki, tajemniczy „The Water”, wyciszony „Cages” czy finałowy, bardzo oszczędny i przestrzenny kawałek „Former Indras All”.middayveil_etc

Na „This Wilderness” zespół bardzo dokładnie określił nie tyle granice swoich tripów, ile kierunki, w których chce się poruszać. Ciągłe poszukiwanie najlepszych form komunikacji doprowadziło ich do miejsca, gdzie pozornie trudna, zdystansowana i rozimprowizowana muzyka dostaje rumieńców, stając się wręcz w popowy sposób zrozumiała dla nieprzygotowanego słuchacza. Rozedrgane, elektroniczne tło spina melodyka i warsztat muzyków, trzymający wszystko w ryzach. Midday Veil pozostaje tworem niezwykłym, działając na swoich warunkach i naginając muzyczną przestrzeń w swoją stronę. Może przesadzę, pisząc, że zespół odkrył coś zupełnie nowego, ale pozostaje jednym z bardziej intrygujących, współczesnych projektów, budując ze starych i nowych cegiełek intrygujący, poetycki i dźwiękowy kolaż, kuszący niczym okładkowy labirynt. Wchodzimy na własne życzenie, bo nie wiadomo, co jest po drugiej stronie…

Arek Lerch