CATTLE DECAPITATION – Monolith of Inhumanity  (Metal Blade Records)

Zawsze, gdy myślę o Cattle Decapitation przed moimi oczami ukazuje się okładka przełomowego dla zespołu albumu „Humanure”. Jednak to nie tylko niepoprawne obrazki w jakie zespół „ubiera” swoje wydawnictwa sprawiają, że Amerykanie w moim odczuciu są jedną z ciekawszych formacji działających na współczesnej scenie grind/death metalowej. Czekając na ten album zaserwowałem sobie poprzednie wydawnictwa zespołu i po   skonfrontowaniu zawartości nowego dzieła z produkcjami starszymi nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że Cattle Deacapitation nagrał najmocniejszy album w swojej dotychczasowej karierze…

 

Uruchamiam „Monolith…” i pierwszym wrażeniem docierającym do mojej głowy jest to, że… moja głowa właśnie turla się po dywanie. Już sam początek, pierwsze sekundy, mówiąc wprost, urywają łeb i ciskają nim o ścianę. „Monolith…” to płyta, do zrozumienia istoty której potrzebne będą swoiste słowa – klucze. Po pierwsze będzie to wszechobecna i czasem aż oszałamiająca intensywność . Po drugie (nie mniej ważna), praktycznie totalna w swym wymiarze brutalność. Po trzecie (najważniejsza) eskalacja. Ten album to powalająca intensywnością doznań, niczym nieograniczona eskalacja dźwiękowej brutalności. Ciekawe jest to, że Cattle Decapitation, by ukazać jak agresywna i chora może być muzyka oparta o death metalowe wzorce, posługują się całą paletą środków wyrazu, które czasem wykraczają (pojawiający się w kilku miejscach niemal czysty wokal) poza schematyczne myślenie o tym gatunku. Nie ukrywam, że dzięki temu słucha się płyty wprost wybornie. W miarę jak każda z kompozycji rozwija się, nigdy nie wiemy, czy zespół nie zaskoczy nas za chwilę w sposób, którego nigdy byśmy się nie spodziewali. „Monolith…” mimo tego, że cholernie brutalny, oferuje nam o wiele więcej niż tylko blasty i rzeźnickie tempa. O wiele więcej jest tu technicznej, totalnie połamanej ekwilibrystyki, która moim zdaniem nadaje albumowi lekko schizofreniczny klimat i podnosi poziom brutalności o wiele bardziej niż typowa rzeź z double blastem w tle. Oczywiście blasty też pojawiają się na płycie (i to w ilościach wręcz nieprzyzwoitych), ale nie są siłą dominującą…

„Monolith…” to materiał skomplikowany i w pierwszej chwili trudny do całościowego objęcia standardowo ludzkim zestawem zmysłów. Każda z kompozycji stanowi połączenie porwanych i niesamowicie zapętlonych gitar, obłąkanych wokali oraz eklektycznej, balansującej na granicy posądzeń o syntetyczność sekcji rytmicznej. Jest to też materiał, który przenosi brutalność w inny wymiar gdzie każdy pomysł jest idealnie zaplanowanym ciosem, mającym sprawić, że kontakt z nowym dziełem Cattle Decapitation bolał będzie jeszcze bardziej. Ta płyta naprawdę jest jak monolit. Mimo bardzo szerokich horyzontów muzycznych jakimi mogą (i powinni) pochwalić się twórcy opisywanych dźwięków, album jako całość jest bardzo spójny i trudno znaleźć choćby rysę, jeden przypadkowy dźwięk.

„Monolith of Inhumanity” to doskonała, precyzyjna maszyna do zabijania, album, który powalić może najtwardszych death maniaków a więc płyta z którą zmierzycie się na własną odpowiedzialność…

 

Wiesław Czajkowski