ASS TO MOUTH – Degenerate (Selfmadegod)

Wrocławski Ass To Mouth do tej pory jawił mi się jako zespół przeciętny. Niby debiutancki LP „Kiss Ass” kopał całkiem mocno, jednak w moim odczuciu płyta jedynie zwiastowała potencjał jaki ma zespół nie pokazując jeszcze całego spektrum możliwości. Kolejne wydawnictwo czyli split z Jig-Ai pokazał wrocławian jako zespół, który gra muzę ciekawą, ale nie do końca radzi sobie w temacie brzmienia – materiał ten był tak surowy, że właściwie niewiele było słychać. Dziś, po sześciu latach od debiutu, Ass to Mouth wracają do gry w naprawdę wielkim stylu; „Degenerate” to niemal grincore’owy absolut, płyta urywa prawie wszystko co urwać można już przy pierwszym przesłuchaniu. A na dokładkę wydawca funduje Wam przedpremierowy odsłuch materiału.

Krew leje mi się z uszu, ale słucham tej płyty na okrągło już kilka dni. Przy śniadaniu, przy obiedzie… efekt jest zgoła abstrakcyjny: aplikując sobie tak opętańczą dawkę muzycznej patologii czuję się wręcz doskonale. Ostatnio w naszym kraju nie brakuje na grindcore’owej półce dobrych płyt lecz Ass To Mouth idą o krok dalej dając nam materiał, który w niczym nie ustępuje wydawnictwom grup takich jak choćby niszczący wszelkie grindcore’owe rankingi Pig Destroyer. Absolutnie i bez gadania.

„Degenerate” to muzyka, która od początku przytłacza ogromem brutalności, wylewającej się z głośników; nie jest to brutalność bezmyślna a raczej autentyczna furia psychopatycznego mordercy, który nawet dziki szał jest w stanie zaplanować. Od pierwszego „44&41” zespół uderza maksymalnie skoncentrowaną i intensywną mieszanką grindu, punka i death metalu podaną w obłędnie wręcz intensywnej formie. Owszem, można kręcić nosem, że zespołów grających taką muzę znajdzie się wiele lecz jak na mój spaczony gust tak autentycznej pasji kipiącej z dźwięków nie uświadczymy często. Mocne, cholernie cięte i dynamiczne numery, których czas trwania oscyluje wokół półtorej minuty sprawiają, że płyta nie daje chwili wytchnienia. Dwadzieścia celnych ciosów i nokaut gwarantowany. Zespół postarał się mimo wszystko o to by płyta nie zlewała się w bezkształtną masę, dodając w kilku miejscach sample z filmów co, paradoksalnie, jeszcze bardziej zagęściło ostateczny kształt materiału. Tu nie ma miejsca na oddech, tu się pije i morduje…

„Degenerate” wyróżnia się na tle innych, grincore’owych produkcji przede wszystkim za sprawą chorej dynamiki, o której pisałem wcześniej lecz album ma do sprzedania o wiele więcej niż dobrze skrojony fundament. Ass To Mouth stworzył materiał przesiąknięty wręcz smrodem taniej wódy (idealnie dobrana okładka!), alkohol jest tu jednym z motywów przewodnich i dzięki dużej zawartości procentów płyta „wchodzi“ jeszcze lepiej. Mam takie wrażenie graniczące wręcz z pewnością, że album ten nie został stworzony na trzeźwo. Prawie pewnym jest, że jedyną osobą o względnie jasnym spojrzeniu na świat był w studio realizator, który to ukręcił znakomite brzmienie. Zespół musiał być pijany niemal w trupa bo tylko wtedy napierdalasz tak, że nie czujesz bólu, wrzeszczysz jakby świat miał się skończyć dziś a gardło nie było Ci już potrzebne…

Brakowało mi ostatnio na polskiej scenie zespołu tak bezpretensjonalnie furiackiego jak Ass To Mouth, niegdyś takową rolę spełniał nieodżałowany Patologicum. Dziś mamy band, który jest w stanie dołączyć do znanych na całym świecie piewców grindu z Polski. Ass To Mouth w niczym nie ustępuje Squash Bowels czy Dead Infection, mam wręcz wrażenie, że dziś gra dźwięki bardziej otwarte, bardziej nośne.

„Degenerate“ to grindcore’owa rzeź z najwyższej jakościowo półki. Gorąco polecam.

Wiesław Czajkowski