content top

MINNERIKET – Vargtimen (Akslen Black Art Records)

MINNERIKET – Vargtimen (Akslen Black Art Records)

Połączenia black metalu z innymi gatunkami bywają ciekawe. Na pewno tak można opisać to, co zrobił na swojej debiutanckiej płycie młody Norweg Stein Akslen, ukrywający się pod nazwą Minneriket.

Więcej

ASSASSINS OF GOD – Technological Mythic Limbo (Bonzen Records)

ASSASSINS OF GOD – Technological Mythic Limbo (Bonzen Records)

Dawno – bo już prawie tydzień – nie bajaliśmy o przeszłości, czas zatem powrócić do miejsc i wspomnień sprzed lat. A konkretnie z roku pańskiego 92. Bo wtedy ukazała się płyta amerykańskiego trio Assassins of God. Zespołu, który dzisiaj jest w pamięci co bardziej krewkich załogantów, zaś dla reszty stanowi co najwyżej małą zagadkę. Może znajdziemy kilka ważniejszych grup, może NoMeansNo z Kanady był pierwszy, może… A może po prostu posłuchajmy ich płyt, pewnie głównie w wersji cyfrowej, choć widziałem, że na allegro nadal można złapać kasetowe wydania. Zatem – kaseta w paszczę odtwarzacza, trybiki skrzypią, jedziemy… 

Więcej

FREDAG DEN13:E – Domedagar (Every Day Hate Records)

FREDAG DEN13:E – Domedagar (Every Day Hate Records)

Rozwój, progres, kreatywność… rozwój, progress… kreatywność. Wydaje mi się, że słowa te osiadły na scenie muzycznej niczym jakaś chora już mantra. Wszyscy pędzą ku nie wiadomo jakim nowatorskim dźwiękom i starają się by każde kolejne, muzyczne dziecko było szybsze, cięższe, bardziej dynamiczne, skomplikowane. Jednak przyznacie sami, że takie zapętlenie, nie mówię, że zawsze, ale często zwyczajnie zabija ducha muzyki. Przecież są zespoły i jest ich naprawdę wiele, które bez zbędnego ciśnienia na ciągły progres doskonalą swoje rzemiosło i w ramach pewnego stylu osiągają coraz ciekawsze efekty. Paradoksalnie, można powiedzieć, że to przecież nic innego jak progres i rozwój, ale osiągnięty naturalnie i bez ciśnienia na aktualne trendy staje się podstawą dźwięków dających słuchaczowi dużo radości. Szwedzki ansambl Fredag Den 13:e to ekipa, która idealnie pasuje do modelu, który przedstawiłem. Niby nie starają się za wszelką ceną wyprzedać muzycznych konkurentów, ale mimo to w bardzo naturalny i zręczny sposób tworzą coraz lepsze materiały a ich najnowsze dzieło to rzecz z naprawdę wysokiej półki…

Więcej

SLAYER – Repentless (Nuclear Blast)

SLAYER – Repentless (Nuclear Blast)

Slayer przestał być wielki w ten sam sposób, jak „skończyły się” wszystkie wielkie kapele tego świata. Kilka płyt nagranych za młodu dały dożywotnie papu i miejsce, z którego można przez kolejne 30 lat zarządzać swoim muzyczno-podobnym biznesem. Nie mam pretensji do Slayera. Że bez Hannemana, że z Holtem, że King, że Kerry i King. Powolna degradacja czeka nas wszystkich. Ucieczką ku wiecznej chwale jest tylko szybka śmierć u szczytu życia, z czego mogli zdawać sobie sprawę Kurt Cobain czy Peter Steele przed nawróceniem. I tylko ona uwolniłaby Slayera od tego czym jest teraz.

Więcej

TORN SHORE – Na krawędzi strefy komfortu…

TORN SHORE – Na krawędzi strefy komfortu…

W recenzji płyty Lifeburner zwerbalizowałem większość odczuć względem drugiej płyty sympatycznych panów z Torn Shore. Pozwolę sobie zatem nie ponawiać achów i ochów, bo wszyscy wiedzą, że ten kwartet bardzo dobry jest. I że nową płytą utrzymał wysoki poziom, doszlifował co trzeba, tworząc dzisiaj czołówkę pokręconego hałasu nad Wisłą. Jaki to ma sens? Gdzie przynależy? I czy faktycznie jest to granie proste i a-wirtuozerskie? Na te i inne frapujące zagadnienia rozprawiam z panami Dawidem (gitary) i Łukaszem (kreator rytmu). Zapraszam. 

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress