content top

WITCHMASTER – Love us or hate us

WITCHMASTER – Love us or hate us

Nowy krążek Witchmaster to dzieło, które okazało się być czymś w rodzaju wisienki na torcie wieńczącym ten bardzo bogaty w dobre wydawnictwa rok. Mocny, rasowy album jaki uwarzył zespół spodoba się nie tylko zdeklarowanym fanom old schoolowego black/thrashu. Muzycznie zespół ma dziś do zaoferowania w moim odczuciu więcej niż kiedyś i być może niezamierzenie, ale daje nam płytę, która uderza metalem bardzo wysokiej próby. Ognistym i wysmakowanym. Zanim zaczniecie wydłubywać z zębów ości karpia, zapraszam na zapis rozmowy z Kalim, który opowiedział nam o paru kwestiach dotyczących Witchmaster!

Więcej

3MOONBOYS – jesteśmy próżni jak wszyscy

3MOONBOYS – jesteśmy próżni jak wszyscy

Piękny koniec roku upływa przy dźwiękach najnowszej produkcji bydgoskiego zespołu 3moonboys. Płyta Na tym zdjęciu wcale nie wyglądasz grubo to esencja transu, hipnotycznych wokali, rozbudowanej rytmiki, przy zachowaniu przystępnej i całkiem melodyjnej formuły. Zespół upakował na płycie całą masę pomysłów, dając nam do ręki dzieło wielokrotnego użytku. O wpływie przeszłości, taperach i poświęceniu dla sztuki rozmawiałem z basistą zespołu, Piotrem Michalskim.  

Więcej

3MOONBOYS – Na tym zdjęciu wcale nie wyglądasz grubo (Music Is The Weapon)

3MOONBOYS – Na tym zdjęciu wcale nie wyglądasz grubo (Music Is The Weapon)

Historia 3moonboys zaczyna się gdzieś w zamierzchłych latach 90. co pewnie prowokuje kiwanie głowami – no jasne, złota era alternatywy. Może i tak, ale to dopiero w nowym milenium bydgoski zespół rozwinął skrzydła nie tylko na polu muzycznym, ale szerzej – artystycznym. Wprawdzie drogi Violence i poprzedniego krążka „Skakankan” (2012) nie skrzyżowały się z przyczyn logistycznych, tym razem nadrabiamy jednak zaległości, tym bardziej, że najnowsze dzieło 3moonboys to zapewne jedna z lepszych, tegorocznych płyt, z alternatywnym, jakby nie patrzeć, rockiem. Co do tego nie mamy wątpliwości.

Więcej

DEICIDE – Bóg się rodzi, moc truchleje

DEICIDE – Bóg się rodzi, moc truchleje

Ekipa Glena Bentona uchodziła na początku lat 90. za najbardziej przerażający i bluźnierczy zespół świata. Znakomite „Legion” czy „Once Upon The Cross” na zawsze zapewniły jej miejsce w deathmetalowym Hall of Fame. Pod koniec zeszłego roku ukazała się jedenasta płyta Deicide „In the Minds of Evil”. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Świat mógłby się bez niej obyć. Nie jest to kompromitacja na miarę katastrofalnych „In Torment In Hell” czy „Insineratehymn”, lecz nie jest to również wydawnictwo dodające zespołowi jakiejkolwiek chwały. Podobnie występ Deicide w poznańskim Eskulapie. Profesjonalny, na poziomie, fachowy. Pozbawiony jednak emocji, wybuchowości i agresji.

Więcej

KETHA – trzecia prędkość kosmiczna

KETHA – trzecia prędkość kosmiczna

Wprost z kosmosu spadła nam nowa płytka Kethy. Krótka, zwięzła i jak zwykle cholernie intensywna. Zespół idzie do przodu, zmienia się, jednak nadal pozostaje wierny muzyce wolnej od jakichkolwiek obciążeń stylistycznych. Jeśli przy okazji debiutu można było posądzać ich o zdecydowanie metalowe skłonności, a płyta  2nd Sight była ukłonem w stronę Kobong, tak teraz pielęgnują już własny, przebogaty styl, w którym jak w lustrze przegląda się samo dobro współczesnej odmiany awangardowego metalu, progresji i psychodelii. Nowa ep-ka to także kolejne wyzwania, o których możecie przeczytać w recenzji gdzieś niżej; jednocześnie zapraszam do lektury tego co do powiedzenia na tematy związane z obecną kondycją Kethy ma jej mózg – Mr Trip.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress