UNDERSMILE – Ocean i klaustrofobia

Wbrew opiniom wielkich znawców tematów wszelakich, którzy już jakiś czas temu odtrąbili wszem i wobec, że popularność nurtów opartych o ciężkie sabbtah’owskie granie skończyć powinna się równie szybko co zaczęła, ciągle obserwować możemy rozwój i coraz to większe zagęszczenie na scenie doom/stoner/sludge. Tym razem w poszukiwaniu brzmień interesujących zawędrowaliśmy do Zjednoczonego Królestwa gdzie w znanym głównie z uniwersytetu Oxfordzie hałasuje jeden z bardziej oryginalnych i charakterystycznych zespołów w UK. Undersmile wyróżnia się nie tylko za sprawą dominacji kobiet, nie tylko charakterystycznym image; na pierwszym planie jest tu bardzo dobra i w kontekście sceny oryginalna muzyka, która jest czymś w rodzaju dziwnej mieszanki doom/post-grunge/sludge podlanej masą psychodelii i niecodziennych harmonii. Gdzieś pomiędzy letnimi koncertami a pracą nad drugim LP udało mi się naciągnąć Undersmile na odpowiedzi w temacie kilku dotyczących zespołu kwestii…

Pytanie o historię zespołu zawsze wydaje się banalne, ale mimo to chciałbym dowiedzieć się jak wyglądały początki Undersmile? Zespół narodził się ze wspólnego muzykowania Taz i Hel…

Tak, zespół ten jest efektem spotkania Taz i Hel oraz czegoś co nazwać można dzieleniem się miłością do tego samego rodzaju muzyki. Pierwsze piosenki zaczęłyśmy pisać razem. Kilka lat później dołączył do nas Olly na basie oraz chwilę później Tom (perkusja).

Dziennikarze próbują umieścić Undersmile w bardzo różnych szufladkach. Pojawiają się takie hasła jak doom-metal, post-grunge a nawet sludge czy noise. Który styl/zespół był dla was prawdziwą inspiracją do tego by zacząć tworzyć? Undersmile to wasz pierwszy zespół?

Wszyscy mamy za sobą przeszłość muzyczną, ale to Undersmile jest pierwszym zespołem, która działa już dość długo i daje nam możliwość ciągłego tworzenia oraz współpracy z kilkoma labelami, dzięki czemu wydajemy materiały w różnych formatach. Właściwie nie było jednego nurtu czy zespołu, który zainspirował nas do tworzenia muzyki. Wszyscy mamy nieco inne gusta, ale jednocześnie dzielimy miłość do muzyki lat 90-tych a w szczególności grunge i rocka alternatywnego z tamtego okresu. W naszej muzyce znajdziesz zarówno doom, grunge jak i sludge, ale w naszym własnym spojrzeniu.

Ocean i klaustrfobia

Ocean i klaustrofobia

Undersmile gra muzykę bardzo ciężką wzbogaconą dużą dawką psychodelicznych brzmień, dziwnych harmonii i dusznego klimatu. Czy to prawda, że tworzenie tak przytłaczającej i ciężkiej muzyki sprawia wam przyjemność? Kto jest głównym kompozytorem i kreatorem tego jak brzmi Undersmile?

Tak, cieszymy się robiąc dużo hałasu (śmiech). Hel i Taz to główne kompozytorki w zespole, choć Tom i Olly stworzyli kilka krótkich kompozycji na „Narwhal” i mają też swoje numery na splicie „Wood and Wire” . Generalnie Taz i Hel przynoszą gotowe piosenki lub ich części a reszta z nas stara się pomóc i dodać coś od siebie…

Trudno sobie wyobrazić Undersmile bez niesamowitego duetu wokalnego Taz i Hel. W przypadku waszego zespołu muzyka jest podporządkowana wokalom?

Wierzymy, że wokale (i teksty) są równie ważne co muzyka. Nie mamy ustalonego wzoru w jaki sposób ma powstawać muzyka. Czasami słowa i muzyka przychodzą jednocześnie, a czasami możemy mieć tekst, który napisany został na przykład w 2006 roku, i czekał aż napiszemy utwór, który doskonale do niego pasuje.

Gdy mówimy o wokalu muszę przyznać, że moim zdaniem są to jedne z najbardziej charakterystycznych wokali jakie słyszałem. Jak to się stało, zaczęłyście śpiewać? Od początku opieraliście Undersmile o dwa uzupełniające się w niecodziennych harmoniach głosy?

Hel: Kiedy zaczynaliśmy z Undersmile Taz i ja byłyśmy niechętnie temu by śpiewać. Chyba zawsze miałyśmy jakąś blokadę w głowach jeśli chodzi o kwestię śpiewu, ale ze względu na bliskość jaką odczuwamy pracując ze sobą (można powiedzieć, że jesteśmy psychicznie powiązane) stało się jasne, że wprowadzenie do Undersmile innej osoby i jej głosu byłoby niemożliwe. W końcu przełamałyśmy się i dziś cieszymy się kontrastem między harmonią a dysonansem bo tak odbieramy nasz śpiew.

O swojej muzyce mówicie, że powstaje w sposób bardzo naturalny – jaki w takim razie proces tworzenie preferujecie zimną kalkulację nad każdym riffem czy może coś na kształt wspólnego jammowania?

Gdy ktoś z nas pisze piosenkę dla Undersmile, główna część muzyki powstaje u niego w domu i dopiero później przynosi ją do sali prób gdzie już w komplecie pracujemy nad tym by dodać to tego swoje pomysły a czasem też pomóc gdy kompozycja tego wymaga. Tak naprawdę nie tworzymy muzyki od początku do końca razem, ale mimo to nasze piosenki wydają się być przemyślane a nie improwizowane. Inną kwestią jest to, że czasem muzyka powstaje wokół tekstu, który jest już napisany i tak słowa mogą mieć wpływ na rytm i liczbę powtórzeń niektórych riffów. Nasz sposób komponowania nie musi być zrozumiały dla wszystkich (śmiech)…Undersmile Live

Najnowsze wydawnictwa Undersmile to dwa splity, pierwszy z Coma Wall a drugi z Bismuth. O Coma Wall będę jeszcze chciał zapytać później więc teraz dwa słowa w temacie kooperacji z Bismuth. Jak oceniacie ten materiał dziś z perspektywy kilku miesięcy od premiery? „Titanboa” to kompozycja bardzo długa, totalnie ciężka i pełna upiornego transu… Jesteście w stu procentach zadowoleni z tego utworu?

Jesteśmy zadowoleni z tego jak „Titanaboa” wyszedł i to zarówno ze strony muzycznej jak i samo wydawnictwo również nam się podoba. Wiadomo, że zawsze są jakieś ograniczenia, brak czasu i pieniędzy, nie mówiąc już o własnych mocach twórczych czy rzeczach zupełnie nieprzewidywalnych dlatego zawsze staramy się by każde nasze wydawnictwo było nagrane i wydane na wysokim poziomie. Staramy się by ograniczenia nie miały wpływu na nasze nagrania i to często oznacza, że musimy znaleźć twórcze sposoby działania lub współpracować z ludźmi, którzy wiedzą o co nam chodzi bo tylko wtedy możemy uzyskać takie brzmienie jakie chcemy. Myślę, że wiele podziemnych, niezależnych zespołów działa w podobny sposób. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę czas trwania „Titanboa” wydaje nam się, że utwór ten mógłby być jeszcze bardziej przytłaczający, więc być może te ograniczenia i terminy są dobre do pewnego stopnia.

Coma Wall to projekt akustyczny, w który zaangażowani są wszyscy członkowie Undersmile. Jest dla was odskocznia ciężkich riffów? A może projekt ten ma większe znaczenie? Czy poprzez split Coma Wall/Undersmile chcecie promować tą pierwszą nazwę wśród metalowej braci?

Początki Coma Wall poprzedzają Undersmile o conajmniej kilka lat. Taz i Hel zaczęły tworzyć muzykę akustyczną gdzieś około 2006 roku. Po tym jak zaczęliśmy z Undersmile, zagraliśmy kilka koncertów akustycznych, na których graliśmy nasze numery i inne piosenki. Dobre przyjęcie i satysfakcja z tych występów spowodowała, że ostatecznie zdecydowaliśmy się wydać taką muzykę pod inną nazwą. Ton i styl muzyki jaką gramy w Coma Wall, zdecydowanie różni się od Undersmile, zatem nowa nazwa była po prostu niezbędna. Jesteśmy szczęśliwi, że mamy dwa różne zespoły, w których możemy realizować się na szerokim polu. Mamy mnóstwo materiału Coma Wall do nagrania i to jest właśnie jedna z tych rzeczy, nad którymi pracujemy w tej chwili jednocześnie pisząc i nagrywając nowy album Undersmile. Planujemy w przyszłym roku wydać ep-kę Coma Wall.

Nagraliście dwa klipy do „Milk” i „Soil”, które z pewnością zwróciły uwagę wielu ludzi. Uważacie, że stworzenie wizualizacji do muzyki to sprawa prosta? Teledyski te to od początku do końca wizja zespołu czy może korzystaliście ze wsparcie profesjonalistów?

Przede wszystkim dobrze się bawiliśmy nagrywając te dwa filmy. Przy obu pracowaliśmy z tym samym reżyserem (M. Arthur Wickson). Właściwie to nad pomysłami pracowaliśmy wspólnie. Pomysły i koncepcje jakie się pojawiły sprawiły, że pomyśleliśmy, że może to być efektowne i interesujące, ale żaden z tych obrazów nie powinien być traktowany jako dosłowna interpratacja utworów czy cokolwiek w tym rodzaju. Klipy to po prostu sposób na przedstawienie utworu w zupełnie innym świetle. Pracowaliśmy też z innym reżyserem (Chris Purdie) nad wideo do kawałka „Summer” Coma Wall, ale właściwie polegało to na tym, że poprosiliśmy go by stworzył nam wideo korzystając ze swojej wizji i zbiorów. Praktycznie zdaliśmy się na niego prosząc jedynie o wymianę jednego czy dwóch ujęć. Efekt końcowy jest po prostu świetny i bardzo sugestywny. Chris stworzył to co czuł i jest to coś naprawdę wartego uwagi.

Chyba każdy kto widział wasze video, zwrócił też uwagę na image Taz i Hel. Wizerunek na tyle wyrazisty, że wiele osób interesuje się Undersmile zanim jeszcze usłyszy muzykę. To jak wyglądacie to forma kreacji? Krok dalej niż sprany t-shirt i dżinsy?

Nasz look nigdy nie był czymś na czym się skupialiśmy, ale nie jest to też coś co robimy tylko dla zdjęć promocyjnych czy koncertów. Dla nas to nic nadzwyczajnego a wręcz część tego jacy wszyscy jesteśmy na co dzień. Ludzie mają tendencję do porównywania Taz i Hel do dziewczynek ze „Lśnienia”, ale podobieństwa te nigdy nie były naszym zamiarem.

Kto jest odpowiedzialny za teksty w Undersmile i jaka jest ich tematyka? Wiem, że na tym polu również jesteście zespołem oryginalnym…

Taz i Hel piszą muzykę i teksty do 99,9% z piosenek. Inspiracje jakie się pojawiają są bardzo różne książki, filmy, sny, koszmary a nawet gry wideo. Jednym z powracających tematów był też Ocean. Wiele z naszych tekstów to dotyczy świadomego snu i podróży astralnych, ale też i tematów tak ponurych jak depresja i klaustrofobia.

Muzyka jaką tworzycie jest popularna w Wielkiej Brytanii? Uważacie, że swoisty renesans ciężkiego grania z klimatów stoner/sludge/doom doprowadzi do tego, że granie takie wyjdzie kiedyś z podziemia?

Myślę, że „popularny” jest pojęciem względnym – są pewne zespoły z Wielkiej Brytanii grające muzykę z klimatach bliskich doom, stoner czy sludge, które są bardzo popularne i sprzedają wiele płyt, ale to i tak raczej nie trafia do sceny oficjalnej. Większość zespołów doom jest właściwie szczęśliwa z faktu, że egzystuje w undergroundzie. Cieszymy się tym, że nasza muzyka trafia do stosunkowo małej grupy ludzi i w ten sposób powstaje coś na kształt wspólnoty, sceny. To zabawne, gdy ktoś ogląda, słucha na przykład naszego zespołu i nic z tego nie rozumie, prawdę mówiąc, daje nam to prawie tyle samo radości jak koncert dla pełnej sali gdy ludzie świetnie reagują na muzykę i czują to co gramy. Wiesz, mamy własną muzyczną wizję i nie musimy określać się poprzez przynależność do tej czy innej niszy. Będąc w podziemiu mamy wolną rękę muzycznego rozwoju.

Scena metalowa to twór zdominowany przez mężczyzn. Czy dominację dziewcznym w Undersmile ludzie odbierają pozytywnie?

Ludzie, którzy siedzą w tej scenie a szczególnie nasi fani nie widzą czegoś takiego jak przepaść między płciami – liczy sięUndersmile grafika muzyka i to czy jest dobra czy zła. Ale zgadzam się z Tobą, że scena metalowa jest zdecydowanie zdominowana przez mężczyzn i jest mnóstwo ludzi, którzy kręcą nosem na to, że w zespole grają dwie dziewczyny. Wiele osób zakłada, że kobiety to raczej fanki… Widać to w miejscach, w których gramy pierwszy raz. Gdzie ludzie nie znają naszej muzyki a widząc nas zakładają, że będziemy jakoś brzmieć. Zwykle gdy już zaczniemy są przerażeni (śmiech). Tacy ludzie naprawdę mnie śmieszą, niesamowitą muzykę mogą przecież tworzyć i mężczyźni i kobiety a wszelkie uprzedzenia są przestarzałe.

Oxford, dla wielu Europejczyków zazwyczaj kojarzy się z Uniwersytetem. Jak wygląda wasza lokalna scena jeśli chodzi o ciężkie granie?

Oxford to scena pełna muzyki. Właściwie każdej nocy coś się dzieje i to chyba w każdym możliwym gatunku. Mamy w tym mieście naprawdę wiele ciężkich i dobrych zespołów takich jak Desert Storm, Komrad, Girl Power, Mutagenocide i Agness Pike. Jeśli chodzi o UK to scena jest całkowicie zalana niesamowicie ciężkimi zespołami – jest ich zbyt wiele by wymieniać je tutaj, ale jeśli ktoś jest zainteresowany, warto zajrzeć na Ninehertz.

Na zakończenie chciałbym zapytać o plany Undersmile na najbliższą przyszłość. Kiedy możemy spodziewać się w pierwszego koncertu Undersmile w Polsce?

W tej chwili pracujemy nad nowymi albumami Coma Wall i Undersmile, które powinny być wydane do wiosny. Obecnie planujemy krótki tour po Europie, ale prawdopodobnie nie uda nam się zagrać w Polsce, choć z pewnością wkrótce chcemy to zrobić…

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu