THAW – muzyka wielopłaszczyznowa

Najlepszą rzeczą, jaka może cię spotkać w Sosnowcu, wbrew obiegowej opinii jest zespół Thaw, który w swoim tempie precyzyjnie rzeźbi własną wizję muzyki. Zderzenie klimatów blackmetalowych, sludge’owych i dronowo-noise’owych nabrało na „Thaw” rumieńców dojrzałości i jest naprawdę mocarnym albumem, o czym wie już Avantgarde Records, wiem i ja, a Piotr Gruenpeter spróbuje Was przekonać w poniższej rozmowie.

 

Zupełnie mi nie przeszkadza, jeśli ktoś nas nazwie „post – black metalem”.

Wydaje mi się, że „Thaw” zaliczył stosunkowo długie, kilkumiesięczne leżakowanie w oczekiwaniu na wydawcę. Czy po takim czasie ten materiał jest Twoim zdaniem wciąż reprezentatywny dla tego, co obecnie gracie i w jakim kierunku idziecie?

Oczywiście.  Na koncertach gramy kawałki z nowego materiału i „Advance”. Nikt poza nami i kilkoma osobami jeszcze nie słyszał materiału, wiec nie miał czasu się zestarzeć. Poza tym nie chodzi nam o to, żeby nasza muzyka była zgodna tylko z aktualnymi trendami. Chcemy, żeby tak dobrze słuchało jej się zarówno dzisiaj jak i jutro jak i za dziesięć lat. Nie ma też co się spodziewać, że co płytę będziemy zupełnie zmieniać styl. Staramy zachować się spójność. Ewolucja oczywiście będzie ale bez żadnych ekstremalnych zmian.

„Thaw” odbieram jako wyjście zespołu z wieku adolescencji i oszlifowany diament, zwłaszcza w kontekście dzikich, nieco chaotycznych i mocno „gatunkowych” poprzednich materiałów. Z czego wynika przesunięcie ciężaru z noise’u i black metalu na formy wręcz sludge’owe, gdzie blackmetalowaLogo surówka wtopiona jest w intensywną, transową ścianę dźwięku?

To, co obecnie reprezentuje Thaw na pewno różni się od „Decay,” ale to już zupełnie inny zespół. Skład zmienił się radykalnie i rozszerzył więc musiała nastąpić zmiana. Nowi ludzie to nowe pomysły i inne sposoby spostrzegania muzyki. Nie wydaje mi sie natomiast żeby nowa płyta jakoś radykalnie różniła się kompozycyjnie od „Advance”. Oczywiście jest kilka kawałków odbiegających od „Advance”, ale trzeba pamiętać, że to juz płyta, a nie EP’ka więc pole do popisu jest większe. Chcieliśmy aby płyta była trochę bardziej zróżnicowana. Mimo wszystko wydaje mi się, że słucha jej się dobrze jako całości i nikt nie stwierdzi, ze to zbiór nie pasujących do siebie utworów.

Płyta powala również przestrzennym, ale organicznym brzmieniem, słychać, że dźwięki generowane są przede wszystkim z palca, nie z procesora. Szepnij słówko o sesji nagraniowej o sposobie pracy, jaki przyjęliście podczas rejestracji „Thaw”.

Na ten temat mogę więcej napisać, ponieważ to do mnie należy część produkcyjna. Płyta została nagrana dosyć szybko, wbicie śladów zajęło nam o ile dobrze pamiętam cztery dni. Dużo więcej czasu zajęła postprodukcja. Zależało nam, aby sporo rzeczy znalazło się na drugim i trzecim planie. Myślę, że osoby lubiące szukać smaczków znajdą  ich coraz więcej z każdym przesłuchaniem. Dla mnie ważne było aby uniknąć wszechobecnej w świecie metalowym sterylności produkcji. Zabrudzić ją ale nie zepsuć. Czasami była to droga przez mękę ale z końcowego efektu jesteśmy bardzo zadowoleni.

Rozrost Thaw do kwartetu podyktowany był przede wszystkim koniecznością skompletowania składu koncertowego czy po prostu pojawili się odpowiedni ludzie?

Myślę, że to był pomysł Artura i wynikał z tego, że dzięki temu pojawił się cały ogrom nowych możliwości. Oczywiście ważne było żeby to nie były przypadkowe osoby, ale odpowiednio dobrane pod względem otwartości na muzykę i posiadające pomysł na siebie. Przynajmniej ja tak sobie to wyobrażam.

Czy „Thaw” jest dziełem zespołowym w sensie pracy całego kwartetu nad pisaniem i aranżowaniem materiału?

TGłównym kompozytorem jest Artur, ale każdy stara się włożyć coś od siebie. Każdy ma swoją funkcję, którą stara się spełnić jak najlepiej. Myślę, że to w jaki sposób poszczególne osoby się uzupełniają stanowią w dużej mierze o sile tego zespołu. Każdy ma swoja funkcję, nikt nie jest sesyjnym muzykiem.

Kontrakt z Avantgarde Music gwarantuje Wam, przynajmniej teoretycznie, ogarnięcie sfery marketingowo-dystrybucyjnej i prestiż marki wytwórni. Nie przyszło wam na myśl, aby wydać album własnym sumptem, tym bardziej, że rola wytwórni faktycznie coraz bardziej kurczy się do funkcji hurtownika?

Myśleliśmy również o takiej opcji, ale Avantgarde samo się do nas odezwało. Układ, który mamy wydaje nam się bardzo dobry, zwalnia nas to – przynajmniej po części – z odpowiedzialności za promocję i pomaga skupić na muzyce, czyli na tym ,co jest ważne. Jest znacznie mniejsza szansa, że zaczniemy traktować zespół jako pracę.

„Decay” i „Advance” rozchodziły się kanałami blogspotowo-forumowymi, co na tamtym etapie funkcjonowania zespołu zapewniło Wam chyba jako taki odzew ze strony publiki. Zakładam, że wydanie płyty dla wytwórni obwarowane jest pewnymi obostrzeniami kontraktowymi, ale czy bardzo cię zirytuje, kiedy płyta zawiśnie w sieci bez waszej zgody – a wiadomo, że prędzej czy później tam trafi?

Nie ma co się przejmować takimi rzeczami. Rynek muzyczny się zmienia. Jesteśmy na etapie, w którym tworzy sięzupełni9e nowy model biznesowy. Właściwie wydaje mi się, że nielegalne mp3 umierają. Pojawiają się serwisy takie jak Spotify, które zupełnie negują sens ściągania nielegalnie muzyki. Poza tym wydaje mi się, że ludzie znacznie chętniej kupują merch od zespołów, nawet tych mniej znanych, co pozwala zespołom odbić sobie spadek sprzedaży płyt. Wytwórnie mają coraz mniejsze znaczenie, a dostęp do muzyki jest większy, co według mnie w dłuższej perspektywie jest dobre. Zespoły przestają być niewolnikami wytwórni. Artyści muszą się tylko nauczyć jak wykorzystywać nieograniczone w tym momencie możliwości promocji.

muzyka wielopłaszczyznowa

muzyka wielopłaszczyznowa

Czy kasetowe wydanie „Thaw” puszczone w limitowanym nakładzie sporo przed premierą nośnika cyfrowego to ukłon w stronę fanów – kolekcjonerów czy zwykły gadżet dla zespołu i garstki znajomych?

Wszyscy w zespole lubimy gadżety, winyle, limity itp. Jest to na pewno ukłon w stronę osób, które ciągle czują potrzebę posiadania czegoś unikalnego, czegoś z czym realnie jest się związanym. Wyjście do osób, dla których ciągle liczy się bycie fanem muzyki, a nie tylko pochłaniaczem.

Zapowiadaliście również wydanie „Advance” na CD – kiedy to nastąpi i czyim nakładem?

Sprawa tego wydawnictwa jest w toku. Myślę, że można się podziewać jakiegoś fajnego limita. Na pewno też wyjdzie to prędzej czy później na CD. Ale obecnie chcemy dokończyć wydanie płyty. Jak będziemy mieli je w rękach, zaczniemy myśleć nad wznowieniem „Advance”.

Dlaczego tak bardzo upierasz się, aby „Decay” nazywać „albumem”, a nie „demówką”? Nie jest to chyba w żaden sposób uwłaczające, tym bardziej, że muzykaPlener broni się sama…

Demówka to dla nas 3-4 utwory, które maja zaprezentować początki działania zespołu. „Decay” to materiał pełnowymiarowy, stad uznajemy to za płytę. Ale nie bardzo nam też przeszkadza jeśli ktoś chce nazywać demem. Niczego to nie zmienia.

Skąd w ogóle wziął się black metal w życiu dwóch osobników związanych z hardcorem? Muzycznie te dwa gatunki zbliżyły się tak naprawdę dopiero w ostatnich latach, ideologicznie to przeważnie przeciwległe bieguny, nie licząc specyficznego nurtu Holy Terror.

To co staram się przekazać w wywiadach to, że zespół Thaw tworzą osoby kochające muzykę. Mamy i mieliśmy dużo zespołów w różnych klimatach muzycznych. W pewnym momencie okazało się, że black metal daje bardzo fajną podstawę do tworzenia muzyki wielopłaszczyznowej. Można na jej powierzchni tworzyć ściany dźwięku o różnej intensywności i stopniu melodyjności, jednocześnie zachowując spójność.

Scena hardcore’owa, z którą wciąż poniekąd bywacie kojarzeni, ma to do siebie, że lubi walczyć o lepszy świat tropiąc Zenka, który gra w kapeli z Romkiem, którego dziewczyna Basia ma brata, który sprzedawał na Allegro płytę Honoru. Czy dotknęły was jakieś nieprzyjemności ze strony lustratorów, którzy bardzo lubią wskazywać innym z kim wypada się pokazać, a z kim nie bardzo?

Z drugiej strony mamy też scenę tropiącą następców Lenina, i to właśnie ta część lubi nam wcisnąć w ryj ideologię. Zespół Thaw gra muzykę i to jest przyczyna jego istnienia. Muzyka, dźwięk, noise – to są rzeczy, których jesteśmy fanami. Jeśli ktoś chce poszukać ideologii, niech szuka innych zespołów. Każdy z nas ma swoje poglądy, czasami różne, czasami podobne ale nie stanowi to dla nas żadnej bariery we wspólnym tworzeniu muzyki.

Zdarzyło Wam się również zająknąć na temat możliwości nagrania koweru Siekiery; przypuszczam, że jesteście wyznawcami kultu „Nowej Aleksandrii”. Jak odebrałeś ostatnią płytę Adamskiego i Siekierę „z krainy łagodności”?

Nie kojarzę motywu z Siekierą (wywiad dla „Magazynu Gitarzysta” – przyp. B.). Słyszałem te nowe rzeczy i mi osobiście nie wchodzą. Nie mam nawet specjalnie dużo do powiedzenia na ten temat. Jeśli ktoś odnajduje w tym coś fajnego, niech tak będzie. Siekiera to jeden z wielu zespołów, które znam i których słuchałem/słucham.

Czy są takie zespoły, które na płaszczyźnie emocjonalnej, niekoniecznie muzycznej, odbierasz jako pokrewne temu, co tworzycie?

Hmmm… to pytanie jest dosyć trudne. Raczej nie myślę w tych kategoriach, ale jeśli miałbym coś wybierać, to pewnie takie zespoły jak Leviathan, Neurosis czy Tombs.Thaw

Odżegnujecie się od „post-black metalu” jako nurtu i szufladki, co jednak z konkretnymi kapelami, które mniej lub bardziej świadomie podpadają pod tę dziwną kategorię?

Właściwie nie wiem, które to konkretnie zespoły. Ale nie neguję żadnych kapel, które robią dobrą muzykę. Pewnie słucham też tych podchodzących pod „post-black metal”. Ludzie lubią zaszufladkować muzykę, trochę ułatwia to komunikacje miedzy fanami muzyki. Zupełnie mi nie przeszkadza, że ktoś nas nazwie „post-black metalem”. Teraz wszystko co nowe jest „post”.

Czujecie jakieś powinowactwo z „niewymalowanymi” zespołami spod znaku madejowej brody i wytatuowanego rękawa? Wydaje mi się, że w pewnym sensie Wasza muzyka ma pewne styczne punkty z jednej strony z Tombs, z drugiej – choćby z ostatnimi produkcjami Altar of Plagues.

Myślę, że jest sporo podobnej muzyki, którą inspirujemy się my oraz wspomniane zespoły. Tak jak napisałem wcześniej, lubię wspomniany Tombs, ale jest to jedna z wielu kapel, których słucham. Co do samego malowania- na razie nie czujemy potrzeby robienia make-up’u przed koncertem… a może jesteśmy na to za leniwi?

Czy kino jest dla ciebie jakąś inspiracją do komponowania bądź pisania tekstów? Potrafisz wskazać tytuły, które miały wpływ na muzykę Thaw?

Jestem fanem filmów, myślę, że inspirują mnie, ale nie w sposób bezpośredni. Ciężko wskazać jakiś film, który miał wpływ na muzykę Thaw. Lubie stare horrory, lubię kino niezależne ale nie pogardzę fajnym indie- i „Hollywoodem”.

Dziękuję za wywiad, powodzenia i wszystkiego dobrego! Ostatnie słowo pozostawiam tobie.

Posłuchajcie płyty i zapraszamy na koncerty. Mamy trochę sprzętu, którym możemy popsuć wam trwale słuch, więc zapraszamy na pojedynek!

Rozmawiał Bartosz Cieślak