TESTER GIER – Working class thrash metal

Wszystko na około wkurwia mnie/Mam to gdzieś, wypierdalam na Hawaje!/Skarbówka i mandaty ścigają mnie./Teraz mam ich gdzieś! To najlepsze podsumowanie nowej, drugiej płyty Testera Gier – zapomnieć o tym co dzieje się wokół i spadać do ciepłych krajów. A jeśli nie – to słuchać nowego dzieła śląskich muzykantów, co łączą punka, thrash w opętańczy oberek. Jeśli lubicie stary dobry crossover, Muzyka przeciwko przeglądom muzycznym przypadnie Wam do gustu. Bezpretensjonalny, soczysty i wybuchowy atak Testera, nawet jeśli nie ma tu grama oryginalności, w połączeniu z lekko prześmiewczymi, ale poruszającymi całkiem poważne tematy tekstami, przypadnie Wam do gustu. O resztę postara się Owiec, który zdradzi parę szczegółów z zespołowego życia…

Na początek, żeby od razu remanenty załatwić – co się u was działo od wydania poprzedniej płyty – jakie zmiany/wydarzenia/zaskoczenia zostaną w waszej pamięci?

Od ostatniej płyty niewiele. Przed nagraniem długograja były zmiany – Przemek, jeden z naszych wokalistów, wyjechał do pracy do Anglii, ale jeszcze wcześniej doszedł do nas Piotrek na drugą gitarę. Miejsce Przemka zajął Dave co też naBass'n'trasz pewno miało duży wpływ na nowy album.

Ile udało się zagrać koncertów?

Wiesz, nie liczę tego. Propozycji jest sporo, gorzej z czasem na ich granie. Może powiem nieskromnie, ale gdybyśmy chcieli to moglibyśmy grać co weekend. Gramy właściwie co miesiąc, jeden do trzech koncertów.

Właśnie – jak to jest: kiedy ma się czas, to nie ma możliwości, a jak są możliwości, nie ma czasu… Co lepsze?

Tak to jest… Pamiętam jaką mieliśmy podjarkę z jednym z moich pierwszych bandów gdy zaproszono nas do Opola na koncert. Wiesz, wyjazd poza Śląsk. Ale było wtedy sporo innych problemów. Myślę, że teraz jest o wiele lepiej. Mamy tą zaletę, że gramy crossover; zapytania są głównie na koncerty metalowe, ale sporo też jest na imprezy hc/punk i to nas cieszy.

Od początku stoicie w rozkroku między scenami – wywodzicie się z hc/punka, gracie metal, teksty macie… życiowe itp. Jeśli miałbyś w jakiś sposób się określić – gdzie wam dzisiaj bliżej?

Powiem za siebie: szukam w muzyce energii. Jeśli kapela gra tak, że chce mi się chodzić po ścianach to wtedy jest dla mnie fajna. Nie lubię przerostu formy nad treścią i odwrotnie. A gdzie bliżej? Tam gdzie są spoko organizatorzy. Fajnie grać z metalowcami w Warszawie (pozdrowienia dla Metaliator) jak i np. na festiwalu w Sromowcach Niżnych gdzie większość kapel gra punka 77.Lato w zimie

Polska zawsze słynęła z wyraźnych podziałów i od dawna wiadomo, że metalowcy z punkami nie żyją w idealnej symbiozie. Myślisz, że dzisiaj jest lepiej? Kto odpuścił? Metalowcy wyluzowali czy punkowcy stali się bardziej tolerancyjni?

Ogólnie jest dobrze. Metalowcy przypomnieli sobie, że na koncertach nie stoi się w miejscu tylko trzeba się dobrze bawić. Czasem na koncertach ludzie robią takie piekło, że ledwie się mieścimy na scenie. Jeśli chodzi o imprezy hc/punk to też jest spoko i lepiej niż kiedyś, tak myślę… Dobrze wspominam np. koncert w Złotowie. To był jak dla mnie idealny, hardkorowy koncert.

Pozostaje kwestia proporcji między tym tzw „przymrużeniem oka” a powagą. Bo Tester Gier jest takim trochę krajowym, między-scenowym przeświecą. Taka rola Wam pasuje?

Tak, zdecydowanie. Wiadomo, że jest masa osób, które to denerwuje. Doskonale wiem, że obrabiają nam tyły choć na koncercie podejdą do ciebie i podadzą ci rękę. To nie jest moja scena. Dla mnie scena jest tam gdzie są ludzie, którzy cieszą się z tego, że z nimi albo dla nich gramy. Polską scenę hardcore zabija elitarność i hipsterstwo. Nie mamy z nikim układów na siłę. Będziemy grać choćby dla jednej osoby, która stoi pod sceną i dobrze się bawi.

Moim zdaniem, każdą scenę zabija zawziętość, że nawiążę do jednej z ostatnich „potyczek” w Internecie, mniejsza o temat. Zawziętość i pozorne ideały, które w momencie konfliktu zamienione zostają na agresję, złość i całkowity brak tolerancji, w sumie jak w dzisiejszej polityce…

Tak, dokładnie. Dlatego jak mówiłem – dla nas scenę tworzą ludzie, którzy chcą z nami współpracować.

Wrócę jeszcze do tej prześmiewczości – uważasz, że dzisiejsza rzeczywistość jest bardziej śmieszna czy straszna?

Niestety, straszna. Od pewnego czasu odciąłem się od portali z informacjami politycznymi i jest mi z tym dużo lepiej. Czytając portale nic nie zmienię. Na nic tak naprawdę nie mamy wpływu. Czy ktoś w Doniecku spodziewał się, że będzie wojna? Ludzie żyli z dnia na dzień. Przyszli politycy i zrobili piekło. Jeśli chodzi o teksty, to staramy się pisać o codzienności, o tym co nas spotyka i denerwuje lub bawi.

W sumie w Polsce zaraz też będzie majdan. Z Lisem i Petru na barykadach…

Nawet nie chcę o tym myśleć. Mnie nie będzie na żadnej barykadzie. Dla mnie ważniejsze jest popołudnie spędzone z moją żoną niż angażowanie się w politykę.

A jednak angażujesz się w wiele spraw. Np. w walkę z… przeglądami muzycznymi. Co Cię tak w nich „boli”? Ktoś może powiedzieć – pluje bo go nie zaproszą… A jeśli ktoś by zaprosił, to…

To nie będziemy brać udziału w konkursie. Jeśli dostaniemy zwroty, żarcie i spanie i będziemy mieli czas to możemy grać. Boli mnie postawa organizatorów, którzy nie chcą płacić kapelom za paliwo i zapraszają na zasadzie „zagrasz i się wypromujesz”.

Gorsze od przeglądów moim zdaniem są te wszystkie talent shows… Gdyby padło zaproszenie na Must Be The Music?

Nie. Chcemy grać koncert a nie się upokarzać. Nie jestem przeciwnikiem grania na dziwnych imprezach. Konwenty piwne czy tatuażu to spoko temat. Graliśmy nawet na dniach miasta w Bielsku Podlaskim. To był dobry koncert i kasa też spoko, po prostu kumaty koleś organizował tą imprezę. Nie jesteśmy jakimś super zespołem andergrandowym co gra wszystkie koncerty za zwroty. Jak jest możliwość zagrać za dobrą kasę to czemu nie…

Working class thrash metal

Working class thrash metal

Kwestia kasy za koncerty to temat rzeka – jakie jest Twoje zdanie: te wszystkie żenujące sytuacje z brakiem gratyfikacji i koncertami „za benzynę” wynikają z: 1. braku kasy, 2. pazerności organizatorów czy może jeszcze z innego powodu?

Wszystko to indywidualna sprawa imprezy. Jeśli wiemy jaka jest impreza to dogadujemy się z organizatorem. Wiemy, że są miejsca gdzie przychodzi na nas naprawdę dużo ludzi i tam za same zwroty nie zagramy. Wszystko musi polegać na uczciwości.

Dobra: idealny koncert to…

Nasz koncert z DRI we Wrocławiu. Ludzie skaczący ze sceny, circle pit non stop i dzieciaki wyrywające mi mikrofon. Było sporo takich koncertów, ale to było apogeum. Było sporo takich koncertów, ale na ten zjechało sporo naszej publiki z całej Polski.

Wracając do płyty – poruszacie sporo wątków społecznych – niewolnicze kredyty, podatki, dopalacze… Myślisz, że można to wszystko zmienić samym tekstem? Uświadomić ludzi?

Nie chcemy nikogo uświadamiać ani nauczać. Piszemy o tym co nas denerwuje lub bawi…

Ale jednak – poruszając takie a nie inne tematy – stawiacie się w roli, hmmm, edukatorów… Myślisz, że oprócz zwykłej zabawy jest coś więcej?

No, może trochę. Ale raczej są to emocje wylewane na teksty piosenek. Masę tekstów napisałem jadąc o godzinie 5:00 do pracy. Wiesz, notatnik i piszesz co tam myślisz. Wydaje mi się że nie jesteśmy edukatorami ale dużo ludzi się identyfikuje z naszymi tekstami. Gramy taki working class thrash metal. Nie no, żartuję…

No ale tak to można odebrać – bo piszecie z pozycji zwykłego człowieka – nie ma, przepraszam, filozofii, jakichś wydumanych socjologicznych wynurzeń, tylko brutalna prawda. Prawda, która nie zmienia stanu rzeczy – z gówna raczej się nie wydobędziemy…

Dokładnie. Jesteśmy ze Śląska. Tu się ciężko pracuje. Każdy z nas próbuje pogodzić robotę z graniem. Nie mamy czasu na socjologicznie wynurzenia (śmiech).

Mieliście jakieś wzorce, nie wiem, płyty, które dostał realizator, żeby wiedzieć jak was „ukręcić”?

Nasz gitarzysta Stafar pilnował brzmienia. Z tego co wiem, katował Leona (realizatora) Suicidalami. Jeśli chodzi o mnie to zależało mi bardzo na kowerze Awkward Thought. Chciałem aby ten kower był bardziej w stylu Awkward Thoughtperkusista też muzykant niż oryginał. Jestem bardzo zadowolony.

Muzyka, Wasze wdzianka, wszystko ciąży ku dawnym czasom. Czy ten sentyment wynika z braku oferty współczesnej muzyki? Jako muzyczni archeolodzy czujecie się spełnieni?

Myślę, że nie staramy się robić nic na siłę i niczego nie szukamy. Na ten moment jesteśmy świeżo po płycie i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Po prostu kochamy punk rock i thrash metal.

Istniejecie już na tyle długo, że warto zadać pytanie o wasz cel – stawiacie sobie jakieś wyzwania? Dokąd tak po prawdzie chcecie dotrzeć?

Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale chcemy się utrzymać. Tak aby życiówka nie odebrała nam możliwości grania i nagrywania kolejnych płyt. Ja bym kiedyś chciał supportować Biohazard. Wychowałem się na ich muzie. Reszta nie jest ważna.

Trzymacie sztamę z innymi punk – traszowcami? Jest jakaś „scena”?

Jasne, że tak. Jest dużo takich ludzi. Typy z Terrordome, Metaliator, masa organizatorów u których graliśmy wielokrotnie. Scena jest dla nas tam gdzie nas chcą i lubią.

Chyba na koniec warto powiedzieć sobie jasno: kiedy wypierdalacie na Hawaje i jakie piwo będziecie tam wchłaniać?

Hawaje pewnie poczekają, ale już niebawem będziemy mieli piwo firmowane logiem Testera Gier. Jaramy się tym strasznie. Będziemy jak Iron Maiden z własnym piwem.

I Behemoth. To już na koniec nr 2: z kim chcielibyście zagrać i umrzeć?

Zagrać z Biohazard i Po Prostu na jednym koncercie. Umierać nie zamierzamy. Mamy tyle adrenaliny, że chcemy roznieść wszystko w proch.

Ok – to złóż na koniec (koniec!!) ładne życzenia wszystkim czytelnikom Violence…

Dzięki za wywiad, Arek. Pozdro dla wszystkich którzy nas wspierają!

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu