SUPREME LORD –  …brutalnie i mrocznie z dużą dawką siarki …

Supreme Lord to w naszym, rodzimym podziemiu marka uznana. W przypadku tego zespołu nie ma mowy o koniunkturalizmie czy oglądaniu się na różne, plastikowe mody. Supreme Lord gra old school death metal i albo się to komuś podoba albo nie. Z okazji niedawnej premiery długo oczekiwanego, drugiego krążka tej załogi przepytałem Reyash’a w temacie kilku ważnych dla kapeli kwestii. Zapraszam do lektury!

 

 

Witaj Reyash!! Jakie jest dominujące odczucie, które towarzyszy Ci po premierze dość długo oczekiwanego nowego albumu Supreme Lord czyli „Father Kaos”?

REYASH:  Witaj. W końcu jest ten pieprzony album, tylko tyle.

Płyta ukazała się sumptem Witchinghour Prod i powiem Ci szczerze, że robota promocyjna jaką robi team WHP robi wrażenie, newsy o premierze „Father Kaos” ukazały się nawet na wielu zagranicznych portalach muzycznych… jesteś zadowolony ze współpracy? Jak doszło do podpisania papierów z WHP; byli jeszcze inni chętni na wydanie „Father Kaos”?

Witching Hour już nawet słynie z tego, że robi dobrą robotę. Ludzie, którzy prowadzą WH znają się na swojej pracy, wiedzą czym jest „promocja”, znają rynek muzyczny i jego prawa. Jak na razie wszystko idzie bardzo dobrze. Zresztą Witching Hour wyda też nowy Witchmaster… Było i to nawet sporo firm zainteresowanych wydaniem ‚Father Kaos’, ale na zainteresowaniu się kończyło i w sumie wyszło nam to na dobre. Bart – szef Witching Hour – przesłuchał materiał, pogadaliśmy chwilkę i już był kontrakt. Można powiedzieć, że nadajemy na tych samych falach… poza tym oni wydaja świetne zespoły.

Dlaczego pomiędzy „X99.9” a „Father Kaos” upłynęło aż siedem długich lat, Twoja aktywność sceniczna w innych bandach dość mocno ogranicza funkcjonowanie Supreme Lord? Czy SL to dla Ciebie tylko pasja, którą zajmujesz się w wolnych chwilach i stąd te duże przerwy pomiędzy kolejnymi materiałami?

Byłem zbyt zajęty z innymi zespołami w których gram lub grałem. Materiał na „Father Kaos” był już gotowy w 2006 roku i nagraliśmy – w kultowej już chyba – sali prób demo ‚Legion of Doom’ z dwoma  nowymi utworami i trzema coverami. Później w 2007 roku – jako muzyk koncertowy czy po prostu kolega Johna – pojechałem na około 30 koncertów z Incantation po Europie środkowej w towarzystwie Malevolent Creation i Rotting Christ. Potem mini album Christ Agony „Demonology” i trasa po Polsce. Nowa epka Witchmaster „Sex Drugs” i mini trasa po Polsce. Jesienią znowu trasa z Incantation, około 60 koncertów w Europie wschodniej. W 2008 roku zaczęliśmy nagrania „Father Kaos”, ale znowu coś nam przeszkodziło. Zaczynamy nagrania nowego albumu Christ Agony „Condemnation” i promocje płyty- trasa po Polsce. Później nagrywamy Witchmaster „Trucizna” i gramy trasę promującą album. W międzyczasie dołączam do Vader i przez dwa i pół roku trasy non-stop, w sumie ponad 300 koncertów, duuużo pracy. W przerwach koncerty lub trasy z innymi zespołami, w których gram. Znajdź mi tu proszę miejsce na coś jeszcze… Teraz mam trochę więcej czasu dla Supreme Lord i pozostałych zespołów. To moja pasja, muzyka i wszystko co ją otacza.

„Father Kaos” to moim zdaniem album bardziej dopracowany, opatrzony lepszym brzmieniem niż debiut. Gdzie tym razem pracowaliście przy nagrywaniu płyty? Masz jakieś ulubione studio, które odwiedziłeś przy okazji sesji z innymi zespołami do którego chciałbyś kiedyś wejść z SL?

brutalnie i mrocznie z dużą dawką siarki...

brutalnie i mrocznie z dużą dawką siarki...

„Father Kaos” jest lepszy od debiutu pod względem technicznym, ale tak naprawdę brzmienie pozostało to samo. Graliśmy razem dużo prób zanim weszliśmy do studio „Nagram” w Zielonej Górze. Tam w dość krótkim czasie nagraliśmy album. Nagrywałem już w kilku studiach i naprawdę nie mam swojego ulubionego. Widziałem naprawdę wypasione  i naprawdę ohydne miejsca… każde studio ma swój urok. Chciałbym nagrać jakiś album w Grieghallen Studio w Norwegii.

„Father Kaos” to niespełna trzydzieści minut brutalnej, szybkiej muzyki o zdecydowanie old schoolowym charakterze czy bardziej nowoczesne, techniczne death metalowe formy nie leżą w Twoim kręgu zainteresowań?

Chcieliśmy tylko nagrać w końcu ten album w takiej formie w jakiej powstał cały koncept płyty. Byłem świadomy albumu, który powstaje. U nas nie ma mowy o żadnych, nowoczesnych zapędach. Ma być szybko, ciężko, brutalnie i mrocznie z dużą dawką siarki …

Dlaczego zdecydowałeś się do materiału dodać demo „Legion of Doom” z 2006roku? Mieliście za mało skomponowanej muzyki by nazwać płytę pełnowymiarową czy też maniacy pytali o ten materiał więc postanowiłeś go udostępnić dla mas?

Dla mnie jako fana metalu, zawsze była to jakaś atrakcja, mieć nowy album jakiegoś zespołu  z bonusowymi utworami i sam staram się zawsze dorzucać coś do pełnego albumu. Do następnej płyty dołączymy chyba demo ‚Dark Heresies’ z 1996 roku.

Wśród coverowanych utworów znalazł się kawałek Incantation i tu nie mogę pominąć pytania o Twój udział w tym zespole jako muzyk koncertowy. Jak doszło do tego, że zagrałeś sztuki z Incantation, jak wspominasz to doświadczenie?

Nagraliśmy ‚Profanation’ w swojej wersji z jedyneczki Incantation. Lubimy i szanujemy ten zespół, to prawdziwy Old Skool. Ich pierwsza demo ep ka ‚Entrantment of Evil’ z 1990 roku – jeszcze z Rahmerem na wokalu – do dziś robi na mnie wielkie wrażenie. Poznaliśmy się podczas wspólnej trasy Incantation/Supreme Lord w 2004 roku w UK i od tamtej pory utrzymywaliśmy jakiś stały kontakt. John zapytał się czy nie pomógłbym im podczas nadchodzących koncertów. Oczywiście się zgodziłem. Jako trio: John Mcentee, Ja i Jim Roe na bębnach (dwie pierwsze płyty) graliśmy na pierwszej trasie z Malevolent Creation, a później na 60-cio koncertowej trasie razem z Krisiun na bębnach grał legendarny „niesforny” Craig Smilowski, znany z dwóch pierwszych albumów Immolation. Chyba w 2010 roku grałem z Incantation dwa festiwale, gdzieś w Austrii i w Czechach na Obscene, gdzie tym razem bębnił Kyle Severn. Było bardzo metalowo.

Supreme Lord dość mocno zaznaczy swoją obecność w Internecie, profesjonalnie wykonana strona, profile myspace, facebook… Internet to dla Ciebie przydatne narzędzie? Jak oceniasz postawę muzyków, którzy nadal mimo postępu odmawiają wywiadów dla web zinów, nie promują swojej muzyki w sieci?

Po prostu mamy swoją stronę internetową, myspace i inne facebooki to już raczej norma w każdym przypadku. Za pomocą Internetu mogę szybko komunikować się z drugą osobą, bookować koncerty czy trasy. Tak, to ułatwia mi pracę. Nie oceniam postawy muzyków, którzy nie chcą odpowiadać na wywiady. Może nie mają nic do powiedzenia, może nie lubią dzielić się swoimi spostrzeżeniami, może mają to w dupie. Ja sam, gdy mam ochotę i czas to z chęcią odpowiem na wywiad, ale sam widzisz, że czekałeś na moją odpowiedź dosyć długo. Poza tym odpowiadanie na wywiady jest strasznie nudne, chociaż sam lubię je czytać ha, ha…

Od jakiegoś czasu można obejrzeć w sieci video do numeru „Stop the Silence” czy tak Twoim zdaniem powinno wyglądać death metalowe video? Jak dla mnie ta obskurna, dość prymitywna forma teledysku idealnie pasuje do muzyki SL…

Autorem videoclipu ‚Stop The Silence’ jest David Żółkiewski, który zrobił tez nasze dwa poprzednie video. Wiesz, nie mieliśmy żadnego budżetu na teledysk, a i tak wyszedł spoko. Klasyczny death metalowy klip, dużo krwi, diabła przeplatane sekwencjami koncertowymi. Mi też to pasuje.

Czy teraz po premierze płyty planujesz zwiększyć koncertową aktywność Supreme Lord? Jeśli tak to gdzie w najbliższym czasie będzie można Was zobaczyć na scenie?

Otrzymujesz dużo propozycji koncertowych dla zaprezentowania sztuki SL?

Oczywiście. Zaczniemy pojedynczym koncertem w Warszawskiej Progresji u boku Centurion, żeby sprawdzić swoją formę i myślę, że zaczniemy koncertować jesienią tego roku. Mamy dosyć dużo propozycji koncertowych to fakt, ale mało gramy tak czy tak.

Wyżej wspomniałem o tym, że info o nowym albumie SL pojawiło się również za granicą, jak Ty widzisz zainteresowanie zespołem, które okazują fani z Europy i świata? Czy jedynym dystrybutorem „Father Kaos” na Polskę i świat będzie WHP?

„Father Kaos” trafił na zachodni rynek właśnie teraz i mamy bardzo dobry odzew, recenzje są raczej bardzo dobre. Witching Hour wydaje płytę na cały świat i myślę, że wiedzą co robią.

Powstają już jakieś pomysły na nowe kompozycje Supreme Lord? Czy na kolejną płytę również przyjdzie nam czekać siedem długich lat?

Mam parę pomysłów, ale musimy je wspólnie ograć na próbach, będzie raczej w supremowskim stylu, czyli szybko, brutalnie ciężko i złowrogo. Tym razem skrócimy czas oczekiwania na nowy album o cztery lata… albo nic już nie nagramy. Również dzięki za wywiad. Do zobaczenia na koncertach.

Z diabelskim pozdrowieniem!!

 

Rozmawiał Wiesław Czajkowski