PANDEMONIUM – konsekwencja…

Nawet jeśli ktoś nie lubi metalu, to zdecydowana postawa Paula, jego determinacja i wiara w swój zespół powodują, że nie może nie docenić jego starań i oddania muzyce. Ostatnie trzy lata było nieco cicho w obozie Pandemonium, jednak teraz milczenie zostanie zdecydowanie przerwane. Grupa wydała w minionym roku własnym sumptem Promo 2010, wznowienie materiału „Devilri” na 12” winylu i podpisała papiery z wytwórnią Pagan Records. Teraz  przygotowuje się do premiery kolejnego albumu „Misanthropy”.  Poniżej znajdziecie zapis rozmowy z liderem zespołu, który rozjaśni zapewne kilka bardziej spornych kwestii dotyczących Pandemonium…

Pandemonium to długa historia, która przekracza granice dekad – jeśli miałbyś pokusić się o porównanie lat 90 – tych z obecnymi czasami, to jak wypadnie ocena?

Witam Cię serdecznie. No cóż. Trudno się nie zgodzić, że nie wiedzieć, kiedy strzeliło nam XX lat Nieświętej Egzystencji. Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Burzliwych. Rozwój, nowe technologie. Nowe metody manipulacji ludźmi lub jak kto woli nowe metody kreowania wizerunku. Tyle wstępem, ale zostawmy te zabiegi politykom. Scena – powiadasz – Jak się zmieniła?  Chyba rozrosła się do niespotykanych dotąd rozmiarów…, jak ludzkość na świecie. W sumie w pewnym sensie idzie to ze sobą w parze. Im więcej ludzi na świecie tym więcej kapel – nieprawdaż?  Internet, MP3, YouTube, nieograniczone możliwości bez wychodzenia z domu. Z drugiej strony setki koncertów miesięcznie. Dużo tego wszystkiego, jak dla mnie zdecydowanie za dużo, ale zaawansowani ideologicznie true metal heads mają, w czym wybierać. Lata ‘90 – te ubiegłego stulecia to początki sceny, a jak wiadomo na początku było słowo i dość mała armia wolnomyślicieli. Wśród tych odszczepieńców byliśmy i my – Pandemonium.

Mieliście różne zawirowania stylistyczne i personalne, zespół występował przez jakiś czas z automatem, zmieniał nazwę (kilka słów na ten temat??) by wreszcie powrócić do pełnego składu. Który okres działalności Pandemonium uważasz za najbardziej udany?

Towarzyszył nam zawsze ciągły ruch i ciągłe zmiany, jak w kosmosie? Były lata tłuste i lata chude. Najbardziej udane lata dla Pandemonium to niewątpliwie okres od początku naszej działalności, aż do jakiegoś roku po wydaniu „The Ancient Catatonia”. Full koncertów, fajerwerki, cały ten blichtr i gloria, a potem z wiadomych względów zespół się zawiesił i nie potrafił zrestartować odpowiednio szybko i rozsądnie. Zaowocowało to zmianą nazwy i tym całym szumem. Bytem i niebytem zarazem. Rezurekcja nastąpiła po odzyskaniu nazwy i zaowocowała z automatu kontrowersyjnym „The Zonei”, „Hellspawn” i … kierunek, w którym uderzamy teraz, można powiedzieć tuż przed premierą „Misanthropy”. To obecnie bardzo obiecujący i ciekawy za razem okres. Wiąże z tym osobiście ogromne nadzieje, więc również będzie się działo.

Jeśli miałbyś możliwość zmiany jakiegoś wydarzenia z historii Pandemonium – co byś „wykasował”?

Powinienem w 94 roku inaczej poprowadzić sprawy. Tuż po premierze „The Ancient Catatonia”. Na pewno byłbym ostrożniejszy i mądrzejszy, powinienem widzieć szerzej „problem”, który doprowadził do tego całego zamieszania. Powinienem usiąść i porozmawiać na spokojnie z Żubrem, a nie słuchać podżegaczy ….., uratować przede wszystkim nazwę. Brakowało mi wtedy dalekowzroczności i wyobraźni najwyraźniej. No, ale cóż!? Było minęło!!!

Scena metalowa bezustannie ewoluuje, inkorporując różne „obce” elementy w swoją tkankę – jakie są Twoim zdaniem granice, po przekroczeniu, których metal przestaje być metalem?

To prawda. Pojawiają się, co rusz jakieś nowe twory, hybrydy stylistyczne. Czasami takie eksperymenty są trafionymi pomysłami a czasami nie. To już pozostawiam do oceny innym. Muzyka metalowa nie jest już metalem, gdy nie ma tam już mocnych gitar. Po prostu. Ja rozumiem jakieś intra, outra, instrumentalne wstawki itd. itd., bo sam od nich nie stronię, ale materiał metalowy w znacznej części powinien być oparty na mocnych gitarach. Inaczej to rock z elementami metalu wyjdzie raczej…, chyba!?

W swojej karierze mieliście okazję współpracować z wieloma wytwórniami, których nazwy wpisały się w muzyczny biznes – od kultowych i kontrowersyjnych Carnage czy Baron, przez Apocalypse i Mystic aż do Pagan Rec. Jak oceniasz te „stajnie”?

Nie mam pojęcia czy Baron jeszcze coś robi w branży? Z tego, co wiem to Apocalypse też chyba całkowicie zawiesiło działalność, podobnie zresztą jak Carnage?  Popraw mnie, jeśli się mylę!? Chyba fakt, że przeszły już do historii w jakimś stopniu jest wystarczającą ocena ich bytu, niemniej nie mam powodu, aby na którąkolwiek z nich powiedzieć cokolwiek złego. Owszem, nie zawsze było różowo, lecz chyba to naturalne i po tylu latach, nie ma co tutaj rozpamiętywać. Reszta stajni przędzie i to chyba nie najgorzej skoro istnieją!? Nie wnikając w szczegóły, bo to nie moja sprawa, to uważam, że i Mystic i Pagan dają radę. I tak trzymać Panowie i Panie!!!!!

Dlaczego po dwóch płytach rozstaliście się z Mystic Prod., wytwórnią, która obecnie zgarnia chyba większość zespołów w Polsce?

Największy w tym ambaras żeby dwoje chciało naraz. Po dwóch wydawnictwach chyba zarówno my, jak i Oni nie byliśmy już tak w sobie „zakochani” jak jeszcze klika lat temu, więc ani my ani Mystic nie robiliśmy z tego powodu scen. W miłej atmosferze podziękowaliśmy sobie za współpracę i finito. Mystic zrobiło dla nas bardzo dużo. Podkreślam to zawsze i jestem tej wytwórni ogromnie wdzięczny za wszystko, co dla nas zrobili.

Jakie nadzieje wiążecie z Pagan Records – na czym będzie polegała współpraca, w szczególności, w kontekście Godz ov War Productions?

Zawsze się jakieś nadzieje pokłada wstępując na ślubny kobierzec z nowym wydawcą. Mniejsze, większe, ale zawsze jakieś!? Pagan wraz z Godz ma ściśle współpracować w kwestiach promocyjno – wydawniczych. Współpraca ma się odbywać wielopłaszczyznowo, w porozumieniu i dobrosąsiedzkiej komitywie. Uważam, że to ciekawy i nieczęsty związek rokujący dla Pandemonium na przyszłość. Wszystkie te zabiegi promocyjne mają odnieść założony skutek. Na dzień dzisiejszy jestem dobrej myśli.

Pod szyldem własnej wytwórni wydaliście „Promo 2010” z wideo zapisem koncertów i kawałkami studyjnymi. Czy należy traktować ten materiał, jako swoiste „wciąż żyjemy”?

Nie widzę tego w tak żałosnych barwach, bo gdyby tak było to nie miałbym tyle determinacji i chęci do zrealizowania kolejnego albumu? Posiadanie „własnej” stajni daje ogromny komfort pod każdym niemal względem. Daje prawie stuprocentową niezależność. Tak to widzę i tak zresztą jest …. Dzięki temu doczekaliśmy się winylowej reedycji „Devilri”, sensownej oprawy scenicznej, konkretnego merchandise i kilku innych rzeczy, bez podpisywania kontraktu z większym labelem. No i „Promo 2010”, które jest namiastką nowego, studyjnego, „pełnometrażowego” materiału plus, jaki jest, ale jest klip, plus kilka strzałów z koncertów. Wydane porządnie a nie przerżnięty na kompie i włożony w papierowe coś tam CD-rom …..

Jak oceniasz z dzisiejszego punktu widzenia ostatni, studyjny materiał „Hellspawn”?

Uważam, że to mój/nasz najlepszy materiał. Oddał ducha ostatnich lat, jaki panoszył się w Pandemonium. Ale powiem Ci w „sekrecie” – na ucho, że szykuje się lepszy jego następca. Samozwaniec- uzurpator …, właśnie „Misanthropy”. Podobno już tak jest, że każde ostatnie dziecko kocha się bardziej.

Pojawiły się już wieści o nowej płycie „Misanthropy”. Na jakim etapie są nagrania?

Do końca kwietnia mam mieć zrobione całe bębny, potem w maju nagrywam gitary. Powinniśmy skończyć wszystko jakoś latem. Jesienny termin premiery albumu został wstępnie tak dobrany, aby optymalnie się ze wszystkim powyrabiać. Jeżeli nie pierdolnie kolejna elektrownia atomowa gdzieś u sąsiadów to wszystko powinno iść zgodnie z planem.

Na pewno każdy zainteresowany chciałby wiedzieć, jak brzmieć będzie Pandemonium AD 2011. Możesz scharakteryzować dzisiejszą wizję zespołu?

Brzmienie musi być adekwatnie dobrane do treści i konstrukcji utworów. Obniżyliśmy strój, przemyśleliśmy pewne sprawy. Chcemy pokazać coś nowego, ciekawego, naszego. Dwa nowe numery na „Promo 2011” są tego zapowiedzią i namiastką. Na resztę proszę poczekać jeszcze „chwilę”. Wiem, że powinienem tu i teraz maksymalnie wszystkich nakręcić i stopniować napięcie, ale nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca. Pozwólcie, więc Kochani, że jeszcze „trochę” spokojnie popracujemy nad muzyka, a potem już sami doświadczycie tego szczęścia na własnej skórze.

Co może nas zaskoczyć na nowej płycie – szykujecie jakieś niespodzianki, które wszystkim wybiją szczęki z ryjów?

Szykujemy, szykujemy …. Ale niech to pozostanie owiane jeszcze mgłą tajemnicy. Wiem, ufam, wierzę, że ludzie o otwartych umysłach zrozumieją przekaz i treści nowego materiału. Jestem w dużej mierze skłonny przyjąć taką tezę. Nie rozpiszę przecież tu partytury, niestety…! Cierpliwości Panowie i Panie, cierpliwości…!!!

Jak wyglądały prace nad płytą – szło ciężko czy po tylu latach pracy jest wręcz odwrotnie?

Stety czy niestety, zajęło nam „trochę” czasu zrozumienie jak ma wyglądać przyszłość Pandemonium. Wiele riffów czy nawet części kawałków wylądowało w koszu. Teraz widzę, że były to trafne posunięcia. Mogliśmy owszem wydać materiał w wiele szybciej, ale intuicja podpowiadała nam coś innego. Uważam, że dobrze na tym wyszliśmy i wyjdziemy. Gram dla siebie i Naszych fanów.  Nie ścigamy się. Ma być dobrze! Stawiamy, na jakość, a nie tempo i ilość wydawanych płyt rocznie.

Jak przedstawia się koncept liryczny materiału?

Jak zwykle będę traktował o rzeczach ważnych dla mnie i widzianych moimi oczyma oczywiście. Przeplatać się w nich będą różne kwestie pewnie dla niektórych drażliwe. Mój światopogląd stale się poszerza, ale sprawy podstawowe i podejście do niektórych sytuacji pozostały niezmienne. To się chyba nazywa konsekwencją.

Na koniec kilka słów odnośnie planów na najbliższe miesiące…

Najbliższe miesiące to koncentracja działań przy realizacji „Misanthropy”. Kampania promocyjna już ruszyła i trwać będzie na wielu płaszczyznach tak długo jak to będzie konieczne. Internet, magazyny tradycyjne, radio, mailing itd. Na żywo zobaczymy się w maju w Warszawie, w czerwcu w Katowicach i latem w Nowym Stawie. Co potem – zobaczymy? Z pewnością będzie o nas i naszych kolejnych ruchach słychać. Bądźcie, zatem czujni ludzie!!! Dzięki za wywiad, pomoc i do następnego!!!!

Rozmawiał Arek Lerch