O.D.R.A – Bunty, rewolucje i zadymy

Hałas ma wtedy sens, kiedy towarzyszy mu antykoniunkturalna postawa. Kiedy zamiast kalkulacji mamy szczere przyłożenie, bez oglądania się na słupki popularności. Dlatego zawsze lubiłem wrocławską O.D.R.Ę – zespół, który nikomu się nie kłania, wywleka z ulicznych zakamarków historie rodem z Krajewskiego, nadaje im odpowiednio wulgarną formę i obleka w równie brudne, plugawe dźwięki. W dodatku nowa płyta, następca „Sexnarkomana”, skromnie zatytułowana „V”, jest rozbujana jak nigdy, a świetny groove wcale nie kłóci się z ogólnym ciężarem, gruzem sypiącym się na głowę i smrodem palonych wzmacniaczy. Słowem, miażdżący sludge wespół z patologicznymi, miejskimi gawędami. Pieniądza z tego może nie będzie, ale radość niewątpliwie. Rozmawiamy z wokalistą Tomkiem Osińskim. 

Bardzo spodobał mi się pewien tytuł (Kalejdoskop Wrocław) „39 minut brzydoty”. Bardzo trafne. Podoba się Wam takie ujęcie tematu?

Trafne określenie, które nam się podoba, chyba wymyślił to jeden z nas. To prawda, muzycznie i tematycznie interesuje nas brzydota, ale raczej lokalna, której mamy pełno. Nie hołdujemy złu, po prostu w realnym świecie jest brzydko.

Nie spotkaliście się już z czymś takim jak dezaprobata? Bo przecież ludzie lubią raczej pozytywne historie, relaks i przyjemne doznania. A wy atakujecie wulgarnym gruzem i opowieściami z rynsztoka…

Raczej nie. Chociaż na początku padały słowa, że muzyka fajna, ale wokal beznadziejny i po polsku. Słucha nas wąskie grono odbiorców, to jest cały czas niszowa muzyka. Oczywiście, żeby karmić się cały czas rynsztokiem, trzeba być masochistą. Też lubimy pozytywne doznania i relaks.

Bunty, rewolucje i zadymy

Bunty, rewolucje i zadymy

Nowa płyta pojawiła się w zupełnie nowej rzeczywistości. Tak muzycznej jak i politycznej. Sludge troszkę się przejadł, polityczny syf wylał się szeroką rzeką gówna. I w tym wszystkim pojawiacie się wy. Ze skromnie zatytułowana płytą „V”. Jak się z tym czujecie? Jest dla was jeszcze miejsce?

Staramy się nie określać naszej muzyki mianem sludge. Ja nawet nie wiem co w tej szufladce powinno być. Gramy od 2008 roku i wtedy nie było to popularne słowo. Później kapele dodawały do miksu szufladek właśnie „sludge”, więc to raczej tylko w nazewnictwie istniało i później się przejadło. Dla mnie polityka zawsze była syfem i nie widzę wielkiej różnicy między tym co teraz a tym co było. Nie czuję się zagrożony rządami obecnej władzy. Każda władza to wyzysk, oszustwa, manipulacja itd. Przeraża mnie bardziej co się dzieje w społeczeństwie. Nienawiść, chamstwo, ta zawiść i smutek na twarzach. Gówno wylewa się głównie w mediach, szkoda pić te pomyje. Co do płyty to być może trafiliśmy w odpowiedni czas. Czas jakiekolwiek reakcji uciśnionych na „władze”. V to Vratislawia, viktoria czy vendetta. Płyta jest o buntach, rewolucjach, zadymach, rebeliach na terenie Śląska. A czy jest miejsce dla nas? Póki sytuacja pozwoli to dalej będziemy grać i się w to bawić.

Czy to trafienie w odpowiedni czas, czyli swego rodzaju stymulacja, wpłynęło na kształt albumu „V”? W moim odczuciu, przy zachowaniu całego charakterystycznego bagażu, najlepszego w dorobku? A na pewno najdojrzalszego…

Z tym trafieniem w odpowiedni czas to ciężko mi ocenić, który album jest najlepszy. Każda płyta to inny skład, inna historia, inny okres w życiu. Pierwsze płyty nagrywał skład w którym 4/5 nie miało żadnego doświadczenia koncertowego i ogólnie muzycznego, sprzęt był wartości kilkuset złotych. Warunki i cena nagrania też piwniczne. Jednak są z tego okresu fajne numery, które nadal gramy. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w muzyce. Na pewno „V” jest najbardziej spójna płyta, najlepiej dopracowana, w której jest mało przypadkowości, mieliśmy przygotowaną większość materiału. Obecnie, po wcześniejszych zawirowaniach, jesteśmy chyba najlepszym koncertowo składem. Jest nas czterech, zakończyły się problemy „czasu dojrzewania”. Życiowo też jesteśmy w innym miejscu i to ma wpływ na sytuację. Zawsze mogło być lepiej gdyby to był normalny zespół. Najlepsze jest to, że dalej mamy pomysły na to co chcemy i możemy zrobić.

Kwestia normalności jest względna (śmiech). Może właśnie „nienormalność” powoduje, że jesteście atrakcyjni i macie iskrę? Normalnych zespołów jest cała masa. A naszym, krajowym bandom brakuje właśnie szaleństwa. Pójścia po bandzie. Czujecie się na coś takiego gotowi?

Chodziło mi o to jak to wszystko wyglądało i w sumie wygląda. Nigdy nie był to „normalny” zespół, tylko zawsze swego rodzaju „składak”. Nie jesteśmy jakimiś szaleńcami, jednak staramy się robić pewne rzeczy po swojemu, bo w naszej krajowej muzyce za dużo jest kopiowania z zachodu. Obecnie np. interesuje mnie podziemie PRL-u czy ZSRR. Czy czujemy się gotowi? Drugiego grudnia, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, mamy zaklepane studio i będziemy właśnie próbować pójść po bandzie. Może będzie więcej szaleństwa w tej siermiężnej muzyce.

Z tym pójściem po bandzie mnie zaintrygowaliście – drugiego grudnia studio – chcecie nagrać dwie płyty w jednym roku? Co to za niespodzianka?

Tak, będziemy nagrywać… choć jeszcze nie wiemy co. Będziemy używać starych klamotów . Np na „V” graliśmy ba Defilach – Aster i Malwa. Teraz planujemy pójść dalej: chcemy zrobić duży krok wstecz. Trochę eksperymentować i pograć punkowo. Pójdziemy na żywioł i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeśli chodzi o tematykę, to już mam plan na dwie, trzy płyty. Zobaczymy, co przypasuje teraz. Mogę zdradzić, że nam wizję tematyki więziennictwa w PRL. Grypsera, gity itd. Pot, popularne i wyblakłe tatuaże…Grafa

Słuchając waszej płyty zastanawiałem się, czy nie kusiło was nigdy, żeby zagrać muzykę bardziej, hmmm, przebojową, taką, która wyjdzie trochę poza sludge’owy krąg.

No, kilka numerów jest przebojowych. Szczególnie z wcześniejszych płyt. Teraz postanowiliśmy nie „kucować” i nagraliśmy taką płytę. Ciężko nagrać coś przebojowego, jesteśmy raczej stworzeni do siermiężnego, kwadratowego grania; Polacy chyba mają problem z przebojowością w ciężkiej muzyce. Przeważnie wychodzą heheszki i historie typu Nocny Kochanek.

Uderzyłeś w czuły punkt. Nocny Kochanek to dzisiaj koncertowa potęga. Ludzie zabijają się o bilety na koncerty. Kto o czymś takim po cichu nie marzy?

Ja szanuję każdy zespół a o gustach się nie dyskutuje. Widocznie takie jest obecnie zapotrzebowanie. Nie przepadam jedynie za tego typu humorkiem. Kabanos itd. Pewnie każdy marzy o pełnej sali, ale nam to nie grozi. Jednak coś nas dalej ciągnie w tym kierunku… na koncertach młodzieży mało, raczej sam ZBOWiD.

Ok, bardzo ciekawe jest to co powiedziałeś na temat tego, że postanowiliście „nie kucować”. I faktycznie, nowa płyta jest ciężka, gruz się sypie, ale zniknął gdzieś ten „metalowy” smaczek. Może dlatego nowy materiał ma taki wciągający groove?

Może to zależy od brzmienia? Bo przeważnie w ODRZE grali metalowi gitarzyści. Obecny też jest rasowym metalowcem, cały czas z Kamilem (perkusista) próbujemy mu to wybić z łba i może się to udało.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tekstach z nowej płyty. Przyznam, że dawno nie spotkałem się z tak fajnymi… no, może po prostu intrygującymi tytułami, które wręcz zachęcają do tego żeby sięgnąć po materiał. Jakie plugawe historyjki kryją się za tymi tytułami?

Dzięki. Plugawych tym razem nie ma. Są buntownicze, rewolucyjne i oczywiście regionalne. Tematy są ciekawe: bunt tkaczy, o którym g. Hauptmann napisał znany dramat, bunty chłopskie, wystąpienia górników, wałbrzyskie biedaszyby, gdzie ludzie zmuszeni do ostateczności pazurami wydrapywali węgiel z dziur. Walki z zomowcami itd.

W zasadzie – hmmm – wpisujecie się w… patriotyczny rock! A może raczej w historyczny rock (śmiech). Przepraszam, ale co zrobicie, kiedy jakaś państwowa organizacja stwierdzi, że wasza płyta spełnia nowe krajowe standardy kulturalne?!

He, he, w tym problem, że większość to niemieckie historie, żydowskie i socjalistyczne. Ferdinand Lassalle jest pochowany na cmentarzu żydowskim we Wrocławiu. Zadymy z zomowcami są opisane z perspektywy zwykłego zadymiarza, więc na bank nie łapiemy się na rock patriotyczny… Raczej chodzi tu o napierdalankę z szeroko pojętą władzą, fabrykantami, systemem. Chuj mnie obchodzi polityka i co ci ludzie mają do powiedzenia. Mało rozmawiamy o polityce, są ważniejsze rzeczy. Jednak może kiedyś dostaniemy nagrodę za promocję regionu.

Wiesz, jak to mówią – nie interesujesz się polityką, ale polityka zainteresuje się tobą. I to jest realne. Te historie aż się proszą o jakiś pikantny filmik. Z aktorami i plugawymi scenami…

Polityka cały czas się mną/nami interesuje. Zagląda przez każdą szczelinę, wyskakuje z lodówki. Trzeba zachować czujność i nie dać się w to wciągnąć. Politycy są jak celebryci. Trzeba o nich mówić, myśleć… a taki chuj, szkoda czasu marnować na kłótnie i dysputy o tym! Chciałbym, żeby TV i Internet przestały istnieć. Jak to powiedział H.D Thoreau: „najlepszy rząd, który najmniej rządzi„. Szkoda, że takiego jeszcze nie było i nie ma.Live

A schodząc na ziemię – szykujecie jakąś zmasowaną promocję – wywiady, koncerty, reklamy w poczytnych tygodnikach itp?

Hmmm… z tym mamy problem. Trochę lenistwo, brak przekonania i skromne zainteresowanie nami. Jakoś nie widzę gdzie można by jeszcze z tym uderzyć, nic na siłę. Raczej kasy na płytę czy teledysk nie będziemy zbierać . Chętnie zagramy koncerty.

Nie lubicie crowdfoundingu?

Uważam, że godnie zbierać jest na cel charytatywny. Ale na swoje hobby czy pasje? Nie potrafilibyśmy tak. To temat niewątpliwie kontrowersyjny… Teraz wszystko jest dostępne na tacy, więc jeszcze zebrać na swoje hobby… np. wędkuję i proszę mi się złożyć na żyłkę i haczyki (śmiech).

Na koniec oceń na jak długo starczy wam energii na to hobby?

Cieszę się, że przebywam i gram z takimi pasjonatami jak ja. Czy z przyjaciółmi z 71tonman czy z ludźmi spotykanymi rozmawiamy o swoich pasjach. Pałker kupił ostatnio 300 kaset vhs, Kuba z 71 tonman ma label Extreme Noise Tape, w którym robi wyjątkowe wydania kaset w kilkunastu sztukach… sami popaprańcy. Jak modelarze, którzy są starymi dziadami a bawią się kolejkami. Jedynie brak zdrowia może nas wykluczyć z tej gry, więc dużo zdrowia dla nas i naszych rodzin.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Marcin Pawłowski (koncert)