MOROWE – Piękno zewnętrzne bije od nas tak mocno, że musimy je zakrywać pod maskami

Dziwna sprawa z tym Morowe. Drugi album tegoż jakże interesującego tworu dostarczył mi porcji wrażeń bardzo podobnego rodzaju do tych jakie odczuwałem przy debiucie a płyty te są przecież w gruncie rzeczy bardzo różne. Tak samo jak kilka lat temu, gdy próbowałem przegryźć się przez materię „Piekło…” tak i teraz nie pokochałem tej płyty już po pierwszym kontakcie. Ba! W ostatnich dniach wracałem do niej kilka razy, odkładałem, wracałem znowu aż w pewnym momencie, doznając pewnego rodzaju objawienia, uświadomiłem sobie, że S należy chłonąć bez żadnych oczekiwań. Gdy patrzyłem na ten materiał przez różne pryzmaty, trudno było mi tak naprawdę skupić się na meritum. „S” to doskonały przykład tego jak zespół może bezpretensjonalnie odzierać raz ukutą formę z wszelkich ram ją ograniczających. Cholernie dojrzała i tak naprawdę odważna płyta. O ile sobie dobrze przypominam, takiej właśnie drogi rozwoju oczekiwałem od Morowe. W temacie „S” spróbowałem dowiedzieć się kilku kwestii u źródła; moim rozmówcą był Nihil i sami oceńcie czy udało mi się czegokolwiek dowiedzieć…

Witaj Nihil, nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale nowy materiał Morowe to z pewnością jedna z bardziej oczekiwanych płyt ostatnich miesięcy. Uważasz,Człowiek w masce że ludzie, którzy zasłuchiwali się w „Piekło…” będą zaskoczeni zawartością „S” ?

Mogą być, bo paru znajomych, z którymi rozmawiałem było zaskoczonych. Sam jestem zaskoczony.

Na drugą płytę Morowe czekaliśmy długo, co biorąc pod uwagę ilość aktywnych zespołów w jakich się udzielacie, dziwić nie powinno. Wiem też z pewnego źródła, że praktycznie do samego końca pracowałeś nad ostatecznym brzmieniem płyty. Prawdą jest, że pierwszy miks materiału nie zadowalał Cię w pełni? Uważasz, że to co udało się osiągnąć na „S” oddaje 100% Twoich możliwości jako realizatora?

Tak, bardzo długo miksowałem płytę i nie byliśmy z efektu zadowoleni. Ostatecznie cieszę się, bo udało się to zrobić w 100% naturalnie. Bez sampli. W porównaniu z pierwszą płytą pod tym względem efekt mi się bardzo podoba, bo „Piekło…” jest bardzo plastikowe.

Zanim posłuchałem „S”, ponownie spędziłem trochę czasu w towarzystwie debiutu Morowe i chyba głównie przez to dość długo nie mogłem się przekonać do innego oblicza jakie prezentujecie na drugiej płycie. Jeśli miałbym porównać, debiut to był żywioł, „S” natomiast to poszukiwania i co tu dużo mówić, progres pod każdym niemal względem…

Acha…

 Piękno zewnętrzne bije od nas tak mocno, że musimy je zakrywać pod maskami

Piękno zewnętrzne bije od nas tak mocno, że musimy je zakrywać pod maskami

Morowe nadal funkcjonuje jako trio? Jaki był wkład poszczególnych osób w proces tworzenia muzyki, jesteście takim normalnym zespołem, który gra próby, czy spotykacie się w momencie, kiedy zapada decyzja o nagrywaniu płyty? Materiał „S” to owoc wielu miesięcy pracy, czy gorącego okresu przed samymi nagraniami?

Aktualnie jesteśmy na etapie szykowania się do trasy, więc funkcjonujemy jako septet. Właściwie to dziś nawet przez chwilę na próbie stał się oktet. Nie jesteśmy zespołem, ani niczym. Płyta powstała jako trio, czyli ze mną i Hansem, nie pamiętam już dokładnie w jakim okresie czasu, chyba na przestrzeni paru miesięcy. Kiedy skończyliśmy, stwierdziliśmy że to nagramy…

Trasa rusza właściwie już za chwilę czy w związku z tym zdradzisz nam w jakim składzie ruszycie na wojaże po Polsce? Setlista Morowe oparta będzie o nowy album czy może zagracie „S” od początku do końca? Morowe, M’A’S, Thaw… Uważasz, że to atrakcyjny zestaw?

Morowe jest na pewno atrakcyjne. Jesteśmy starzy, piękni i inteligentni. Pachniemy. Piękno zewnętrzne bije od nas tak mocno, że musimy je zakrywać pod maskami.

Ile w takim razie jest Ciebie jako jednostki w tym materiale? Jesteś w stanie powiedzieć, że „S” to płyta, z którą w pełni się identyfikujesz?

Mnie nie ma ani tam, ani tu. W ogóle nie identyfikuję się z Morowe.

Jeśli dziś dostałbyś propozycję by Morowe zagrało trasę u boku jednego z trzech headlinerów: Mayhem, Neurosis, Voivod, to który band byś wybrał?

Ha, dobre pytanie. Pewnie Neurosis, bo mi się podoba, a nie lubię grać z zespołami których jestem fanem, więc Mayhem odpada.

Podoba mi się to, że „S” jest płytą bardzo otwartą, łączącą bardzo wiele muzycznych płaszczyzn. Znajduję tu post metal, słyszę echa dokonań Furia, pewne elementy charakterystyczne dla debiutu Morowe, ale jako całość płyta wymyka się próbie zaszufladkowania. Stworzenie takiego materiału było dla Ciebie wyzwaniem? „S” można uznać za nowy początek, z którego Morowe wyrusza w kolejną muzyczną podróż?

Nie wiem, niestety, jak odpowiedzieć na te pytania, z wyjątkiem tego o wyzwanie. Nie, nie była wyzwaniem.M

W takim razie co jest dla Ciebie wyzwaniem muzycznym, artystycznym?

Nic jest wyzwaniem.

Praktycznie chwilę przed wydaniem nowego krążka pokazaliście się na splicie z Non Opus Dei, lecz był to materiał bardzo różny od tego, który słyszymy na „S”. Wynika to z tego, że numery ze splitu miały charakter archiwalny? Czy może wręcz przeciwnie, nagrane były specjalnie z myślą o tym splicie, ale reprezentują inne emocje niż „S”? Nie myślałeś o tym by numery na split zarejestrować tak jak to zrobił NOD czyli „na setkę”?

Tak, myślałem o tym i bardzo chciałem tak to nagrać, ale, niestety, nie byliśmy tego w stanie zrobić ze względu na prozaiczną sprawę, czyli odległość między nami. Ja w Katowicach, ML w Gdyni a Hans w Bukareszcie czy gdzieś, czyli brak możliwości odpowiedniego zgrania się. Numery ze splitu powstały w jednym ciągu, w jaki wpadliśmy przy spisywaniu „S”, więc dla mnie jakoś specjalnie się nie wyróżniają. Brzmią  inaczej niż na dużej płycie, więc może stąd wydają ci się inne.

Brzmią zdecydowanie inaczej, stąd też uważam, że mogły zmylić wszystkich tych, którzy czekali na pełny album Morowe. „S” to kontynuacja waszej współpracy z Witchinghour, wytwórnia szykuje również reedycję debiutu czyli wszystko układa się tak jak sobie tego życzysz? Przed wydaniem drugiego albumu pojawiali się inni chętni na deal biznesowy z Morowe?

Tak, ale z WHP wszystko jest tak jak ma być, więc nawet nie spojrzeliśmy w inną stronę.

Nowa płyta, trasa koncertowa a co z tak ostatnio zaniedbaną działką jaką są video clipy? Który numer z nowej płyty Morowe nadaje się Twoim zdaniem do takiej Many Moroweprezentacji? Doczekamy się kiedyś teledysku Morowe?

Nie, raczej nie. Przy okazji „S” były takie plany, ale niestety padły, a szkoda bo były bardzo ciekawe. Z drugiej strony wizualizacja muzyki jest moim zdaniem czymś dość głupim. Kompletnie mija się to z istotą muzyki, a właściwie to tylko jej przeszkadza, szczególnie na żywo. Oczywiście widziałem świetne teledyski, ale to bardzo mały ułamek.

Rok 2013 to bardzo intensywny czas w obozie LTWB, jak w takim razie wyglądał będzie 2014? Początek wskazuje na to, że będzie równie mocno… Jest szansa na to by w tym roku ukazały się nowe materiały FDS oraz Seagullus Insane and Swans Deceased Mining Out The Void a może czas na kolejną dużą płytę Furia?

Płyta Furii jest właściwie gotowa, więc będziemy chcieli ją nagrać w pierwszej połowie tego roku. Jest też sporo dźwięków FDS, o Seagulls też może porozmawiamy. Jak zwykle jest tego sporo, ale – jak zwykle – nie mamy planów i po prostu idziemy tam gdzie święta gęś ma aktualnie ochotę…

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu/Aga Krysiuk