ENTROPIA – Śmierć i halucynacje z niedożywienia

Vesper” to materiał jeszcze świeży, ale mimo krótkiego „życia” płyta ta zrobiła już trochę zamieszania na naszej scenie. Muzycy Entropia określają się jako kapela post-black i trudno odmówić im racji, ale w muzyce ich słychać o wiele więcej niż reminiscencje po spotkaniu z czarną sztuką. Koniec ględzenia; moją opinię o „Vesper” możecie poznać w recenzji tego materiału a tu i teraz zapraszam Was na wywiad, którego udzielił Michał Dziedzic wokalista, gitarzysta i lider zespołu.

Określacie swoją muzykę jako post metal z elementami black, sludge. Termin post sugeruje coś, co nastąpiło po zakończeniu czegoś, czyli idąc dalej tym tropem uważacie, że metal się już skończył?

Niekoniecznie. Post-black metal to tylko termin, który ma pomóc słuchaczom znaleźć brzmienie, którego szukają. Rozumiemy to pojęcie w prosty sposób – jako black metal, który jest jedynie punktem wyjścia do dalszych muzycznych poszukiwań. Metal jako gatunek nie skończył się, wręcz przeciwnie, w podziemiu dzieje się wiele dobrego. Poszukiwania nowych środków wyrazu jakie oferuje, nie mają końca. Mamy obecnie do czynienia z rozkwitem metalowego undergroundu. Czym innym zaś jest mainstreamowy metal, który jest gorszy odEnt zarazy i moim zdaniem nie ma sobą nic do zaoferowania pod względem artystycznym.

Więcej inspiracji czerpiecie z atmosfery jaką emanowały dzieła pionierów black metalowej sztuki, czy może jednak inspiruje Was głównie swoista otwartość cechująca zespoły, które tak jak Wy, szukają swojej własnej drogi, swojego brzmienia i zapuszczają się przy tym w czasem dość dziwne miejsca?

To zabawne, bo tak naprawdę osobiście nigdy nie słuchałem black metalu. Teraz dopiero stopniowo odkrywam pewne pozycje z absolutnej klasyki, ale raczej interesują mnie rozwojowe formy tego gatunku. Wolę Kriegsmaschine od Immortal i Young And In The Way od Burzum. Otwartość i swoboda operowania różnymi środkami to coś, co przemawia do nas najbardziej. Dla przeciętnego słuchacza gramy pewnie muzykę wręcz eksperymentalną, ale znawcy od razu są w stanie wrzucić nas do trójkątnej szufladki. Nie celujemy w bycie zespołem awangardowym, interesuje nas pisanie dobrych utworów. Ponieważ na ‘Vesper’ zaprezentowaliśmy pewną wizję, teraz chcemy tą wizję dalej rozwijać, nie satysfakcjonuje nas stanie w miejscu. Możliwe, że w przyszłości staniemy się bardziej radykalni artystycznie. Przykładowo, Altar of Plagues na nowym albumie całkowicie zmienili swoje podejście do muzyki i zaowocowało to, moim zdaniem, najlepszą tegoroczną płytą na chwilę obecną.

Entropia to „młody” zespół, ale da się odczuć to, że na w sumie dość szarej i jednowymiarowej polskiej scenie metalowej robicie małe zamieszanie, zebraliście sporo dobrych recenzji. Czy Waszym zdaniem to, co dzieje się dziś wokół zespołu, w pełni odpowiada Waszym oczekiwaniom?

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak dobrego odbioru naszego debiutu. Gramy dość nieprzystępną muzykę i dobrze nam w naszej niszy – dopływ nowych słuchaczy jest stały, a jednocześnie nie czujemy się pod presją, by na siłę spełniać czyjeś oczekiwania. Fani z Polski stanowią mniej więcej połowę całości, reszta pochodzi z pozostałej części Europy, USA i krajów tak egzotycznych, jak np. Iran. Na naszej rodzimej scenie mamy trochę większą siłę przebicia, bo jesteśmy na niej zjawiskiem dość oryginalnym, ale na świecie jest już sporo projektów eksplorujących podobne muzyczne połączenia, jesteśmy więc zadowoleni z dobrych recenzji.

Jeśli chodzi o odbiór Waszej muzyki w kraju i zagranicą – widzisz w tej kwestii jakieś zasadnicze różnice? Wyżej oceniają płytę polskie media czy może wręcz przeciwnie?

Różnic w odbiorze praktycznie nie ma, ponieważ już dawno Polska przestała być muzycznym zaściankiem i powstawanie zespołów o niestandardowym podejściu do grania (których jest u nas coraz więcej) nikogo nie dziwi. Recenzenci docenili przede wszystkim wyważenie proporcji między różnymi elementami na naszym debiucie i to jest wspólny mianownik łączący większość opinii, jakie krążą w sieci. U nas pojawia się czasem pewna doza regionalnego patriotyzmu, „kwintet z Oleśnicy”, zastanawiam się, czy ktokolwiek wie, gdzie ta mityczna Oleśnica jest. Pojawiliśmy się znikąd i narobiliśmy od razu trochę zamieszania, stąd dość spore zainteresowanie na polskiej scenie.

Mimo tego, że album zbiera bardzo dobre opinie to limitowane wydanie digi CD wydaliście sami. Nikt nie był zainteresowany współpracą z nowym bandem? Jaka jest największa przeszkoda, jaką napotyka dziś młody zespół na początku muzycznej drogi? Jest szansa na to by „Vesper” ukazał się w większym nakładzie tak, by każdy kto będzie miał na to ochotę mógł stać się posiadaczem takowego krążka?

Nie tyle nikt nie był zainteresowany, co my nie byliśmy zainteresowani współpracą z wytwórniami w momencie wydawania „Vesper”. Cały nakład sfinansowaliśmy sami, a dochody z tego tytułu trafiły do naszej kieszeni. To całkiem rozsądny układ. Zespół to firma, która jest w stanie na siebie zarobić, ale w przyszłości chcemy skorzystać z możliwości, jakie oferuje profesjonalna i renomowana wytwórnia. Jako forma rozpoczęcia działalności DIY było strzałem w dziesiątkę. Największą przeszkodą są oczywiście pieniądze, które trzeba zainwestować w nagrania, sprzęt, promocję i tak dalej. Reedycje albumu nie są wykluczone, zwłaszcza, że na chwilę obecną zostały nam pojedyncze egzemplarze. Czas pokaże.

 śmierć i halucynacje z niedożywienia

śmierć i halucynacje z niedożywienia

Jak sam mówisz zespołem interesują się również fani z zagranicy, może więc dobrym wyjściem jest szukanie wydawcy po za granicami naszego kraju? Planujecie może jakieś koncerty poza Polską?

Tak, będziemy szukać zagranicznego wydawcy, ale jesteśmy również otwarci na krajowe oferty. Póki co, planujemy pojedyncze koncerty w Polsce, które może przerodzą się w tygodniową trasę, realny jest również wyjazd zagraniczny, ale na ogłoszenia trzeba będzie jeszcze poczekać. Sytuacja rozwija się dynamicznie, będziemy starać się jak najlepiej spożytkować drugą połowę tego roku.

Macie na swoim koncie ep-kę „Chimera” oraz Lp „Vesper” i tym, co zwraca uwagę jest swoista dojrzałość, jaka emanuje z Waszej muzyki. Posiadacie muzyczne wykształcenie, czy to co słyszymy na Waszych płytach jest owocem ciężkiej pracy utalentowanych samouków?

Mamy również na koncie EP z 2007 roku – “Let’s Leave Before This Place Thaws”. Gramy ze sobą już parę lat, przez ten czas rozwinęliśmy swój warsztat i umiejętności kompozycyjne. „Vesper” to owoc długiego komponowania materiału w sali prób. Zależało nam na wydaniu albumu złożonego i dopieszczonego, który będzie dziełem skończonym. Podczas komponowania tego materiału stopniowo usuwaliśmy z utworów elementy, które nie pasowałyby do całości, przez co kolejne kompozycje zazębiają się ze sobą, mimo, że operują różnymi środkami wyrazu. Jeżeli chodzi o wykształcenie muzyczne – klawiszowiec jest szkolonym akordeonistą, perkusista trębaczem, a ja pianistą. Czyli każdy ostatecznie skończył, grając na innym instrumencie. Pewne podstawy teoretyczne stanowią niejaką pomoc, ale umiejętność samodzielnego komponowania i grania trzeba wypracować samemu.

„Vesper” to przede wszystkim świetny klimat i udane połączenie różnych gatunkowych szufladek. Czy album ten jest Waszym opus magnum na tą chwilę? Łączycie w swoich dźwiękach ciężar, mrok, agresję – który z tych składników dla Was jako twórców ma kluczowe znaczenie dla obrazu całości?

Najważniejszym składnikiem utworów Entropii jest melodia, która jest budulcem riffów. Jeżeli riffy są słabe, wtedy cały fundament się sypie. Nie można skomponować dobrych utworów bez pomysłowych, przemyślanych riffów. Agresja jako taka to tylko narzędzie do stworzenia odpowiedniego nastroju. Preferujemy też poruszanie się w nostalgicznych, minorowych rejestrach, które po prostu najlepiej do nas trafiają. Wydaje mi się, że równowaga między tymi elementami jest właśnie cechą charakterystyczną naszej muzyki. Słuchając naszego albumu nie mam poczucia niedosytu, jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu, jaki osiągnęliśmy. Myślę, że słuchacze będą wracać do „Vesper” co jakiś czas i odkrywać w naszej muzyce nowe elementy. Zaczynamy pisać materiał na drugi album i przede wszystkim zależy nam na tym, by nie popaść w rutynę. Nie chcemy nagrywać w przyszłości kolejnego „Vesper”, tylko stworzyć inną jakość. Oczywiście to do odbiorcy należeć będzie ocena, czy podążyliśmy we właściwym kierunku.

Osobiście uważam, że ta melodyjność, o której wspominasz, ma bardzo progresywny charakter…

Może dlatego, że kompozycje nie powstają w formie jamowania, cały materiał dojrzewa poza salką prób. To daje niezbędną perspektywę, by ostrożnie skonstruować kawałek, z dystansem spojrzeć na każdy element i ocenić go bardziej racjonalnie. Ale nie jest też tak, że każdy utwór jest pisany od linijki. Nie chcę zbytnio przyzwyczajać się do konkretnej formy tworzenia nowej muzyki, bo szybko stanie się ona rutynowa.

Vesper to słowo, które w różnych językach ma wiele znaczeń, co oznacza dla Entropia? Jesteście zespołem, który w lirykach przedstawia rzeczy ważne dla twórców czy są to mroczne historie, które pasują do muzyki?

Entr Live„Vesper” oznacza wieczór w języku łacińskim, ale jest to również imię żeńskie. Dla mnie to słowo jest klamrą kompozycyjną, która spina w całość wszystkie utwory na płycie. Gdybym miał podsumować cały album jednym słowem, byłoby to właśnie „vesper”. Wiele elementów związanych z tworzeniem tekstów, oprawy i pewnego intelektualnego podłoża tej płyty powstawało podświadomie i intuicyjnie. Potem okazało się, że taka mieszanka jest dla słuchaczy intrygująca i przemawia do nich w trudny do zdefiniowania sposób. Jeżeli chodzi o teksty, dużą inspiracją są dla mnie teksty typowe dla sceny hc, a nie tradycyjnego black metalu. Nie cierpię osobiście wydumanych, ezoterycznych black metalowych liryków, które nie niosą moim zdaniem żadnych treści. Starałem się, by nasze teksty nie były tylko ‘mrocznymi historiami’, lecz przemyślanym i otwartym na interpretację dopełnieniem muzyki, które każdy będzie mógł odbierać zarówno osobiście, jak i abstrakcyjnie.

Zagraliście do tej pory całkiem sporo koncertów, ale chyba najważniejszym był ten z tegorocznego Asymmetry Festival. Uważacie to za sukces, że zespół bez kontraktu, wytwórni dzieli sceniczne deski z Mayhem?

To był bardzo dobry koncert i duże wyróżnienie dla nas. Myślę, że pasowaliśmy do składu tegorocznego Asymmetry idealnie, wypełniając pewne zapotrzebowanie na nowe zjawiska w black metalu, zwłaszcza na polskiej scenie. Konfrontując klasykę z naszą propozycją gatunku sztandarowa dla festiwalu asymetria była jak najbardziej obecna.

Jakie macie plany na przyszłość związane z Entropia? Album został świetnie przyjęty przez scenę, media, nic tylko iść za ciosem…

Przyszłości nie ma, jest tylko chłód, śmierć i halucynacje z niedożywienia.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: Marcin Pawłowski, Tom Šrejber