DYNASONIC – Maszyna do robienia muzyki

Dynasonic jest wizją muzyki bez konkretnych ram, która płynie i porusza się basowym pulsem, jest w pewnym wymiarze taneczna, ale też nosi ten niezmywalny, transowy nalot, który powoduje, że od razu zatrzymuję się przy dźwiękach. Dlatego musiałem zasięgnąć języka na temat tego zespołu, który na razie popisał się dwoma enigmatycznymi krążkami studyjnymi; w sumie to sześć utworów, z których najnowsze cztery sztuki opatrzone tytułem „#2” sprowokowały poniższą rozmowę. O życiu w cieniu wirusowego szaleństwa, o tym, czym jest Dynasonic i dlaczego inspiracją może być „Tytus, Romek i A’tomek” rozmawiamy z perkusistą Mateuszem Rychlickim. 

Na początek musi być trochę na smutno z dwóch powodów. Pierwszy to oczywiście czas w jakim żyjemy. Widzisz – tak jak rząd – światełko w tunelu?

Mmm, w sumie to nie wiem co widzi rząd, a tym bardziej w żaden sposób nie sugeruję się tym co mówi (rząd), bo oni bardzo szybko zdanie zmieniają i chyba za bardzo nie wiedzą co się dookoła dzieje, wiadomo, myślą bardziej o sobie niż o całej sytuacji. Ja dość mocno jestem zajęty „życiem” i staram się za bardzo nie analizować tego tematu, nie czytać za dużo, staram się żyć w przeświadczeniu, że prędzej czy później (powiedzmy, że za parę miesięcy…) wszystko zacznie wracać do normy.

Pytam w kontekście kultury bo mam wrażenie, że do końca tego roku kultury nie będzie…

No tak, tylko tu też nie mamy pewności; to skomplikowany temat, w którym musielibyśmy zacząć analizować czy np. imprezy w ogóle nie będą mogły się odbywać, a może będzie można grać koncerty dla 50 osób, sytuacja zmienia się z dnia na dzień i nie wiemy co będzie na przykład w październiku (nikt tego nie wie). A kultura jest, przeniosła się tylko do internetu. Wiem o co pytasz: o festiwale, koncerty klubowe itp. Tego na pewno nie będzie w najbliższych miesiącach, ale kultura nie zna czegoś takiego jak próżnia. Wszyscy ludzie zajmujący się muzyką, sztuką, siedzą na chatach, knują i na pewno będzie bardzo dużo kultury do końca roku. Gorzej może być z odbiorcami, bo mam wrażenie, że po pierwszym miesiącu, ludzie są trochę zmęczeni ilością bodźców, którymi atakujemy ich ze wszystkich stron, ale i to pewnie się ustabilizuje. Powtarzam – prędzej czy później wszystko wróci do normy.

Jak myślisz, kiedy to prędzej może być? Czy jesień to „ten” czas?

Tak jak mówiłem wcześniej, wydaje mi się, że to będzie na zasadzie „odmrażania”. Na duże imprezy nie ma co liczyć, chodzi mi o letnie festiwale itp., ale może będzie można robić coś mniejszego? Nie mam pojęcia, wiem tylko tyle – jeśli będzie można grać dla dziesięciu osób – jedziemy i gramy dla dziesięciu osób.

Druga smutna sprawa to koniec Instant Classic. To chyba nie wróży dobrze wytwórniom i nie tylko. Czujecie się wyróżnieni, że wasza płyta jest ostatnia w katalogu?

No dobra, w tym temacie też jestem optymistą. Nie wierzę w to, że Instant już nic nie wypuści. Dostaną jakiś materiał, któremu nie będą mogli się oprzeć i go wydadzą. Teraz czują się trochę poturbowani, ale wstaną, otrzepią spodnie i dalej będą robić swoje. A co do Dynasonic, to nie będę ściemniał, że strasznie się cieszę, że pomimo kryzysu, Instant pchnął temat do końca. TAK, CZUJEMY SIĘ WYRÓŻNIENI.

Photo by Domino Onthewire 1

Maszyna do robienia muzyki

Też tak myślę! Zatem do zespołu. Czym jest Dynasonic? Jaka idea spowodowała narodzenie się tego zespołu?

Dynasonic to filtr, przez który przepuszczamy to, co najbardziej nas pociąga. I nie chodzi tu tylko o muzykę, ale też to co oglądamy, czytamy. Pamiętasz może taką maszynę z „Tytusa, Romka i A’tomka” w odcinku w którym był dziennikarzem? Wkładało się do niej głowę, po czym z drugiej strony wychodziły z niej gotowe artykuły do gazety „Trele morele”. Dynasonic to taka maszyna, do której wkładamy głowy, a wynik to płyta lub koncert. Zespół powstał w momencie gdy chciałem robić coś bez żadnego napięcia. Przez ostatnie lata moje granie wyglądało tak, że cały czas musiałem gdzieś jeździć żeby grać próby. Z Kristen do Wawy, z Kobietą z wydm do Gorzowa, itp. I chciałem mieć coś na miejscu, żeby wieczorem pójść sobie z kolegą pograć, tak po prostu, jak kiedyś. Rowerkiem na próbę i z powrotem.

Z tym że wy wkładacie od tej maszyny głowy i wychodzą taneczne piosenki. Nie obrażasz się jak ktoś powie, że Dynasonic jest taneczny?

No właśnie i tu mogę powiedzieć o co nam chodzi w tym wszystkim. Jeżeli uważasz, że Dynasonic jest taneczny, to super, oczywiście nie obrażam się, bo uważam, że to komplement. Ale zdarzało się, że graliśmy koncerty „siedzące” i nikt na nich nie tańczył, a wszyscy mieli zamknięte oczy i też było świetnie. I ktoś może powiedzieć, że gramy muzykę medytacyjną i to też będzie prawda. Chodzi nam o to, żeby ludzie dowolnie interpretowali sobie to co robimy, żeby dopowiadali sobie do naszej muzyki własne historie. Dodam jeszcze, że nigdy nie planujemy czy utwór ma być taneczny czy może jakiś inny. Tak to samoczynnie wychodzi, że niektóre utwory są bardziej rytmicznymi falami, a niektóre „siedzą mocno w dole” i się ślimaczą.

Na początku wydawało mi się że Dynasonic jest bardziej projektem, zabawą studyjną tymczasem teraz przy drugiej płycie dochodzę do wniosku, że to normalny zespół, który gra tak jakby całość leciała z komputera. Czy to celowe posunięcie czy zwidy w mojej głowie?

Wydaje mi się, że często to czy coś jest jednorazowym projektem czy już zespołem okazuje się z czasem. W naszym przypadku fakt, że udało się wydać #1, zagrać dość dużo koncertów w krótkim czasie i słyszeć od ludzi, że jest ok, sprawił, że nie było innego wyjścia jak tylko spróbować nagrać #2. A to, że muzyka jest tak wyprodukowana, to już inna sprawa. Zależy nam żeby nie brzmieć „gitarowo”. Chcemy obracać się na pograniczu techno/dub/ambient, używając nietypowych do tego typu muzyki narzędzi.

Kiedy słucham waszej płyty zastanawiam się co jest najpierw? Rytm? Jakiś temat basowy? Sample? Od czego zaczynacie budować daną kompozycję i w jaki sposób nadajecie jej ramy?

Na początku jest rytm i bass. W takiej konfiguracji zaczynamy tworzyć. Zazwyczaj jak coś wymyślimy, to bardzo dużo myślimy o tym indywidualnie i każdym następnym spotkaniu modyfikujemy temat. Często są to jakieś minimalne zmiany, ale one bardzo dużą radość nam sprawiają. Taki pomysł trafia do Mateusza Rosińskiego do Gorzowa i on zazwyczaj w pierwszym podejściu dokłada swoje sample, zawsze bardzo trafnie. Mateusz to elektroniczny improwizator, który wkurwia się gdy prosi się go o powtórzenie czegoś. Bardzo nam to pasuje.

Takie międzymiastowe granie pobudza kreatywność czy bardziej przeszkadza?

W tym zespole nie czujemy, żeby to nam jakoś przeszkadzało czy ograniczało. Wcześniej wspominałem o zmęczeniu ciągłymi podróżami związanymi z graniem muzyki w innych zespołach. To było naprawdę męczące. Nie samo granie, ale logistyka z tym związana. W przypadku Dynasonic czujemy, że bas z perkusją muszą bardzo dużo ze sobą grać, żeby to dobrze wychodziło i tu nie ma żadnego ograniczenia, bo razem mieszkamy w Szczecinie. A Mateusz Rosiński lubi działać z zaskoczenia i nam, reszcie zespołu, też się to podoba.Photo by Domino Onthewire 2

Płyta jest stosunkowo krótka. Przyznam, że po każdym seansie pojawia się u mnie żal, że to już. Co was tak przypiliło żeby tak szybko wydać materiał? Poza tym przynajmniej dwa numery mogłyby mieć ze 20 minut i też byłoby dobrze.

Tak sobie wymyśliliśmy. Krótkie formy, cyklicznie, raz w roku. Tak żeby całość mieściła się na 10″ płycie winylowej czyli maksymalnie 26 minut muzyki. Proponuję potraktować nasz cały dotychczasowy materiał jako całość. #1, remiksy i #2 to już przeszło godzina.

Może teraz, skoro nie ma koncertów, dla osłody stworzycie kolejny materiał??

Na razie jesteśmy zaprzątnięci płytą #2. Zajęci jesteśmy planowaniem różnych projektów związanych z tym materiałem. Ale zupełnie nowe pomysły już są.

To może coś więcej o tych projektach odnośnie #2?

Kolejne animacje, klip. Pewnie coś na żywo zagramy, myślimy o tym. Na żywo w necie oczywiście

Ok., to na koniec proste, ale i abstrakcyjne pytanie: kiedy koncert? Jakieś prognozy?

Taki prawdziwy, z ludźmi, z publicznością, tak szybko jak tylko się da. Oczywiście, chcielibyśmy żeby nastąpiło to jak najszybciej. Ostatnio, kiedy rozmawiałem przez telefon z Adamem, powiedział, że jego marzeniem teraz jest zagrać koncert. Niezłe, co?

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Domino Onthewire