DEMONIC SLAUGHTER – spora dawka choroby psychicznej i degradacji egzystencjalnej

Trzeba mieć sporo odwagi by ze swoją muzyką sięgnąć do korzeni gatunku, stworzyć coś własnego, ale mocno osadzonego w twórczości zespołów, które takie granie powołały do życia. Demonic Slaughter tworzą swój black metal ze składników, które dobrze znamy, trochę w tym Norwegii, trochę Szwecji, ale najwięcej autentycznej pasji i szczerości. Jako, że cenię twórczość tej załogi, polecam Wam przeczytanie wywiadu z Xaosem, jednym w głównych sprawców tego plugawego tworu.

Witaj Xaos! Dla wielu osób związanych ze sceną trudnym do zrozumienia wydaje się fakt aktywności i regularności z jaką Demonic Slaughter wypuszcza kolejne materiały. Zdradź jaki jest Wasz sekret, skąd czerpiesz natchnienie do tak aktywnego działania?

Witaj! Częstotliwość wydawania jest faktycznie dość duża, ale spowodowane jest to tym, że moja głowa od bardzo długiego czasu przepełniona jest pomysłami, którymi byłem mocno opętany i po prostu trzeba było dać tym demonom wyjść na powierzchnię. Natchnienie czerpię na pewno z tego, co mnie otacza – ze ścierwa codzienności, ale też z majestatu natury i jej metamorfoz.demonic-slaughter-logo

Nazwałeś kiedyś twórczość Demonic Slaughter anty-muzyką. Czujesz się opozycjonistą, twórcą awangardowym czy może bliżej Ci do anarchisty, który chce zburzyć porządek tego świata?

Na pewno muzyka Demonic Slaughter z założeń ideologicznych to pochwala niszczenia porządku współczesnego świata zaś od strony twórczej nigdy nie tworzyliśmy muzyki osadzonej we współczesnych trendach, które na prawdę mamy daleko w dupie. Tworzymy to, co czujemy i ogólnie sramy na to czy jest to powielanie patentów muzyki lat 90. Z tego też powodu może można nas nazwać opozycjonistami – idziemy od zawsze swoją bardzo pokrętną ścieżką nie bacząc na to „czego się słucha i co się raczej powinno grać” .

Demonic Slaughter oprócz tego, że regularnie nagrywa kolejne materiały, jak do tej pory równie regularnie je wydaje. Współpracowałeś z Death Dealers, Hel lis Here, Hellthrasher a obecnie z Pagan Records – czy fakt podpisania papierów z firmą Tomasza Krajewskiego traktujesz jako sukces Demonic Slaughter? Który z wydawców zrobił jak do tej pory dla zespołu najwięcej dobrego? Uważasz, że wydanie płyty przez Pagan sprawi, że zespół będzie miał szansę zaistnieć szerzej niż dotychczas?

Xaos

Xaos

Każdy z naszych wydawców zrobił dla nas bardzo wiele i stąd też ogromne wyrazy szacunku dla Wszystkich ludzi odpowiedzialnych za wydawanie naszych płyt. Teraz wydaje nas Pagan i zrobiło jak do tej pory bardzo dobrą robotę, to jest najważniejsze. Sukcesem na pewno jest to, że udało się nagrać taki a nie inny album i wydać go w owej wytwórni z czego jestem bardzo zadowolony. Na pewno będę się cieszył jak dotrze on do ludzi, którzy będą „czuli” muzykę zawartą na nowym krążku.

Nowy materiał, „Downfall” to jak dla mnie doskonały przykład tego, że zespół, mimo obrania dość hermetycznej formy, ciągle się rozwija. Jak dla mnie nowy album Demonic Slaughter to zdecydowanie najbardziej dopracowany materiał jaki wyszedł pod szyldem tego zespołu. Stworzeniu „Downfall” poświęciliście więcej pracy niż w przypadku poprzednich płyt? Czy granie old schoolowej muzyki daje Ci możliwości rozwoju?

Zgadzam się, nowy album jest najbardziej dopracowanym materiałem w naszej historii, poświęciliśmy na niego bardzo dużo czasu. Jego siła na pewno tkwi we współpracy z Nuklear Krissem, który to odwalił jak dla mnie kawał bardzo dobrej roboty. W sumie jest on też niejako współ-kompozytorem. W nagraniu korzystaliśmy niemalże wyłącznie z analogowych środków rejestracji, gdyż takie było też jedno z założeń albumu – dotknąć, na ile to możliwe, esencji skandynawskiego black metalu połowy lat 90 z czego – nigdy tego nie ukrywając – czerpię garściami w kwestii inspiracji. Co do rozwoju muzycznego, widzisz, ja nigdy nie traktowałem siebie w kategorii stricte muzyka. Co do grania na instrumentach jestem w pełni samoukiem i słuchowcem, dla mnie gitara jest tylko narzędziem, które ma pomoc mi wyrazić pewne emocje i wizje, które objawiają się w moim umyśle i tyle. Na pewno po paru latach grania człowiek chcąc nie chcąc jakoś tam się rozwija, ale bez przesady (śmiech).

Niektórzy mówią, że „Downfall” to najbardziej norweski materiał Demonic Slaughter z czym nie do końca się zgadzam. Jak dla mnie jest to płyta, która doskonale rozwija tematy, które sygnalizowaliście na poprzednich materiałach. Inspirujesz się sceną norweską? Co sądzisz o obecnej kondycji black metalu z krainy fiordów?

Tworząc ten album, jak już pisałem, chciałem żeby był on norweski (śmiech), ale też chciałem żeby był to tylko punkt wyjścia do całkiem innej drogi, można powiedzieć – naszej własnej, którą zaczęliśmy podążać. Natomiast nigdy nie będę ukrywał, że ten album jest być może wtórny i powiela pewne patenty, bo tak jest i jestem tego świadom, nie chciałem też nagrywać czegoś rewolucyjnego, bo i po co. Jeśli ktoś szuka jakiś super innowacji to w naszej muzyce ich nie znajdzie (śmiech). Oczywiście, skandynawski black metal lat 90’ zawsze mnie inspirował i inspirować będzie. Z metalu, szczególnie tego czarnego, nie słucham nowych rzeczy. One mnie nie interesują. Wolę posłuchać tzw. „klasyki”, owych zimnych dźwięków. To co prezentuje obecna scena black metalowa poza niektórymi wyjątkami nie jest dla mnie zbyt interesujące. Z obecnych norweskich przedstawicieli ostatnio wydających nowe nagrania na pewno podoba mi się nowe wydawnictwo Isvind czy Koldbrann. Norweski black jest nadal silny, ale w podziemiu. Zresztą z tą muzyka jest tak, że to co najlepsze nie jest dostępne oficjalnie, ale to dobrze, nawet bardzo dobrze.

A scena polska? Obserwujesz jakby nie było konkurencję? Co sądzisz o zespołach, które w ostatnim czasie często goszczą na ustach metaluchów, słuchasz Medico Peste, Mgła, Blaze of Perdition?

To są według mnie bardzo dobre zespoły na bardzo dobrym poziomie, może nie jest to do końca to czego słucham na co dzień, ale na pewno szanuję. Natomiast ja za bardzo nie orientuję się w nowościach na naszej rodzimej scenie, w moim klimacie na pewno są dokonania Stworz, Cultes Des Ghoules, Bestial Rides czy nawet Graveland.

Jest jakiś cel do osiągnięcia, którego dążysz z Demonic Slaughter?

Na pewno jest to dalsza realizacja naszej ścieżki muzycznej, którą rozpoczęliśmy z Perversorem dobre parę lat temu, na pewno nagranie nowej płyty, ale tym razem muszę trochę odpocząć od DS, powywoływać nowe demony (śmiech).

Może jakieś nowe nagrania Xaosis lub Xaos Oblivion?

 Demonic Slaughter

Demonic Slaughter

Tak, na pewno będzie nowa płyta Xaos Oblivion, oraz szykuję się pomału do nagrania trzeciej części Xaosis ale to na razie dość odległe plany. Na pewno obie płyty będą przepełnione sporą dawką choroby psychicznej i degradacji egzystencjalnej.

Brzmienie w jakie opakowaliście nowy materiał robi więcej niż dobre wrażenie, mroczny bardzo esencjonalny sound nawiązuje zarówno do starej szkoły upiornego black metalu jak i do surowych produkcji death metalowych. Dzisiejsza technika realizacji nagrań pomaga czy wręcz przeszkadza w uzyskaniu „starego” brzmienia? Przy pracy nad materiałem zakładacie to, że ma brzmieć „old schoolowo” czy tak po prostu wychodzi?

Na pewno technika oferowana w renomowanych studiach nagrań mimo możliwości osiągnięcia pewnej specyfiki analogowej, nigdy nie będzie miała tego czegoś co np. nagrania ze studia Grieghallen z lat 90. Ja wolę nagrywać wszystko własnym sumptem i nie ograniczać się. Wyjść poza pewne standardy nagrania, by osiągnąć to co udawało się w tamtym okresie w kwestii brzmienia. Receptą jest oczywiście prostota w środkach i jak najmniejsza ingerencja komputera przy procesie rejestracji instrumentów, oczywiście na tyle na ile się da. Przy pracy nad każdym albumem mam w głowie zawsze ten owy wzorcowy sound osiągany na płytach realizowanych przez Erika Pyttena w Grieghallen. Jest to dla mnie po prostu kwintesencja. Czy mi się to udaje czy nie, to już inna sprawa (śmiech).

Czytając informacje o Demonic Slaughter można się nie co zdziwić tym, że Perversor figuruje w składzie nie jako „normalny” muzyk tylko człowiek odpowiedzialny za liryki oraz stronę graficzną całego przedsięwzięcia. Czy Demonic Slaughter jest zespołem, który przekazuje w swoich tekstach jakieś szczególne anty-wartości? Uważasz, że black metal może istnieć bez satanizmu?

Z Perversorem założyliśmy Demonic Slaughter. Grał on na basie na debiutanckiej ep-ce oraz częściowo na pierwszej pełnej płycie. Oczywiście mimo tego, że zajmuję się obecnie sam wszystkimi instrumentami strunowymi oraz wokalami , jest on pełnoprawnym członkiem DS, który pisze teksty (z małymi wyjątkami) oraz zajmuje się sprawami organizacyjnymi jak też, co najważniejsze, zajmuje się całą naszą szatą graficzną. Ja zaś poza muzyką odpowiadam, z racji posiadania mini studia, za całe brzmienie: miksy, mastering itp. czyli właściwie jesteśmy DS-new-downfall4samowystarczalnym przedsiębiorstwem (śmiech). Dodatkowo za perkusję obecnie odpowiada Nuklear Kriss. W razie ewentualnych koncertów mamy też gitarzystę, który zagrał na naszym splicie z Deception, a mianowicie Gonthego z Soul Snatcher, Moon i Abusiveness. Nasz skład można by śmiało nazwać z jednej strony projektem muzycznym z drugiej jak najbardziej zespołem. Co do kwestii przekazu ideologiczno tekstowego, nasze teksty idą raczej w stronę pochwały upadku nowoczesnego świata czy opisywania pewnych stanów emocjonalno – egzystencjalnych, niż w stronę stricte satanizmu czy okultyzmu. Bliżej nam do filozofii nihilizmu i egzystencjalizmu niż do Laveya czy Crowleya (śmiech). Bardzo lubimy też czerpać liryki z utworów pewnych specyficznych poetów jak Baudelaire, Byron czy Miciński, gdyż ich twórczość bardzo dobrze obrazuje rzeczy, które chcemy opisywać w naszej muzyce. Oczywiście, jest to temat też wiele razy wykorzystywany, ale my staramy się robić to na swój specyficzny sposób. Kto zna naszą twórczość wie, o co chodzi.

Planujesz w przyszłości zwiększenie aktywności koncertowej DS? Jakie w ogóle jest Twoje zdanie w kwestii koncertów, jesteś zwolennikiem scenicznej prezentacji własnej twórczości czy wręcz przeciwnie?

Na pewno zagramy koncert, ale też nie chcielibyśmy żeby był to zwykły koncert. Jeśli takowy się odbędzie, musi to być rytuał upadku i zgnilizny, po którym zapewne długo będziemy dochodzić do siebie (śmiech). Raz odbył się już koncert Demonic Slaughter i na pewno jest to ciekawe przeżycie jednak teraz na pewno chcielibyśmy podejść do tego z głową, ale, niestety, problemem jest czas, bo trzeba „ograć” numery itp. Na pewno takowe wydarzenie prędzej czy później nastąpi, może też jakaś trasa, zobaczymy.

Dzięki za rozmowę i poświęcony czas!!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski