DECAPITATED – Gramy metal i tyle…

Dla fanów starszego oblicza Decapitated mam złą nowinę: „Anticult” jest płytą jeszcze bardziej przebojową i oddaloną od death metalu niż poprzedniczka. Mimo wszystko, wątpię, by Vogg i spółka zawracali sobię głowę opiniami zatwardziałych ortodoksów deathmetalowej sieczki. Z kolei Rasta – wokalista kapeli – śmiało twierdzi, że Decapitated nie uprawia już death metalu. Oprócz tego jest jednym z niewielu homo sapiens, który nie ma negatywnej opinii na temat Nowej Fali Thrash Metalu. A w dodatku jego wierzeniem jest metal. O tych i innych rzeczach dowiecie się z lektury poniższej rozmowy z wokalistą zespołu, Rafałem.

Właśnie zakończyliście zakrojoną na szeroką skalę europejską trasę koncertową. Od klubowych koncertów, aż po występy dla dziesiątek tysięcy fanów na Hellfest czy Graspop. Jak samopoczucie?

Bardzo dobre. Mieliśmy dosyć długą przerwę od koncertów – ostatnie sztuki odegraliśmy w okolicach listopada, więc jest to długi okres czasu, a głód grania nieustannie rósł.  Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu tej trasy. Wszystkie kapele, które wzięły w niej udział to nasi dobrzy znajomi, toteż przyjemna atmosfera dopisywała nam cały czas. Do tego wszystkie z naszych występów epatowały olbrzymim ładunkiem energii, więc nic, tylko się cieszyć.

Poreaktywacyjne Decapitated dryfuje na fali wznoszącej od momentu wydania „Blood Mantra” – odOSC_9254 premiery tej płyty minęły trzy lata. Zauważyliście w związku z tym wzrost frekwencji na waszych występach?

W pewnym stopniu tak. Nie ukrywam, że duży wpływ na to ma cała ekipa stojąca za zespołem. Managment, działania wytwórni – wszystko to kręci się znacznie sprawniej, niż w roku 2011. W Polsce zaś wiele pomógł nam występ na Woodstocku. Jak sam pewnie wiesz, spotyka się tam od groma przeróżnych subkultur, więc nasz koncert oglądali ludzie, którzy na przykład nie słuchają metalu codziennie. Spodobało im się i z miejsca zaczęli obserwować nasze poczynania. Podobna sytacja miała miejsce na OFF Festivalu, gdzie pod barierkami łatwiej było ujrzeć wielbicieli alternatywy, niż metalowców. Uważam, że charakter „Blood Mantra” także sprzyja zdobywaniu nowych słuchaczy. To przebojowy kawałek muzyki, bardzo rozbujany.

Wspomniałeś o przebojowym charakterze „Blood Mantra”, który pomógł wam przebić się do szerszego grona słuchaczy. A czy wasze pierwsze poreaktywacyjne dzieło – „Carnival Is Forever” – również zjednało wam niemetalowych wielbicieli?

Lekko abstrahując, to często zastanawiało mnie, dlaczego ludzie zestawiają stary Decapitated z tym nowym. Jeśli dokładnie spojrzysz na drogę, jaką ten zespół przeszedł w ciągu kilkunastu lat, w konsekwencji dostajesz dwa różne obrazy. Dwa różne kolektywy tworzone przez zupełnie inne osobowości, a zwłaszcza jedną – czyli Wacka – która już dawno temu obrała zupełnie odmienną filozofię tworzenia. Gdybyśmy mieli ochotę, to i owszem, moglibyśmy łoić death metal w stylu pierwszych trzech płyt, ale po co? Byłoby to zupełnie nieszczere rozwiązanie, a dla nas radość z tworzenia jest przywilejem. Wracając do meritum: tak, uważam, że „Carnival…” zjednał nam grupę fanów, którzy nie są z metalem za pan brat. Ta płyta powstała w dosyć nietypowych okolicznościach: zupełnie nowy skład, nowi ludzie, kompletnie inne podejście do komponowania. Było to chaotyczne, ale uważam, że efekt po dziś dzień zadowala.

„Anticult” to już trzeci krążek Decapitated po wskrzeszeniu kapeli i trzeci utrzymany w konkretnej, dosyć jasno słyszalnej stylistyce. Nie uważacie, że nagranie kolejnej płyty brzmiącej podobnie do poprzedniczek może świadczyć o pewnym zapętleniu się jako twórcy?

Pytanie tylko, czym jest dla ciebie zapętlenie? W mojej opinii te trzy płyty więcej różni niż łączy. Faktycznie: są na nich pewne punkty styczne, które każdy może wychwycić już od pierwszych sekund, aczkolwiek żadnej z tych pozycji nie określiłbym podobną do następnej bądź poprzedniej. I „Carnival…”, i „Blood Mantrę”, i „Anticult” charakteryzują zupełne inne elementy. Myślę, że owa spójność tych materiałów może wynikać z tego, jakim zespołem obecnie jesteśmy. Po powrocie na scenę zaszło u nas naprawdę wiele zmian i każda z nich w pewnym stopniu ukształtowała naszą stylistykę taką, jaka ona obecnie jest.

Słusznie wspomniałeś o różnych elementach mających wpływ na ogólny odbiór tych trzech albumów. Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że na „Anticult” słyszalny jest dopływ thrashowego paliwa (jak chociażby w „Deathvaluation”). Wcześniej nie słyszałem u was pociągu do tej odmiany metalu – dzisiaj tak.

Trafiłeś w dziesiątkę. Nie ukrywam, że dla wszystkich w kapeli thrash metal jest bardzo ważnym elementem muzycznej edukacji. Nawet podczas mozolnych podróży na koncerty często słuchamy różnych płyt opatrzonych tą etykietą – a to Pantera, a to Kat. Stara muzyka jest dobrą muzyką, zawsze tak sądziłem.

Co sądzisz o Nowej Fali Thrash Metalu? Nie cieszy się ona dużym wzięciem.

Na wszystko jest jakiś popyt, nowego thrash metalu też to dotyczy. Gdyby go nie było, nie słyszałbyś o tylu młodych kapelach go uprawiających. Uważam, że gust nie jest rzeczą, która powinna podlegać jakimkolwiek dyskusjom. Każdy ma swój i tego się trzymajmy. Krótko rzecz ujmując: nie mam zdania na temat tego gatunku. Nie szufladkuję tych zespołów na zasadzie: „To jest stary thrash, a to nowy… W takim razie nie będę go słuchał”. Nie o to chodzi.

Gramy metal i tyle...

Gramy metal i tyle…

Skoro przy szufladkach jesteśmy – da się nazywać obecne Decapitated zespołem deathmetalowym?

Nie. Gramy metal i tyle. Gdy chcemy, to przyspieszymy. Gdy nie – zagęścimy tempo, zabujamy, dorzucimy melodię. Nie mam ochoty zamykać się w szufladkach. Układamy kompozycje tak, jak nam serca dyktują. Nie etykiety.

W utworze „Earth Scar” refren opiera się na krótkim fragmencie, w którym bardziej śpiewasz, niż krzyczysz. Na „Blood Mantra” również śmiało poczynałeś sobie z czystymi partiami wokali w atmosferycznym „Blindness”. Nie czujesz się metaforycznie nagi operując znacznie subtelniejszą ekspresją?

Nie do końca. Wbrew pozorom, potrafię odnaleźć się nieco innym sposobie śpiewania od samego krzyku, więc wyśpiewanie tych paru zdań nie powinno stanowić problemu.

Wracając do kierunku, w jakim porusza się Decapitated, na myśl przychodzi kilkunastoletnie członkostwo Vogga w Lux Occulta i twoje w chociażby Forgotten Souls. Projekty zgoła odmienne od deathmetalowej stylistyki, momentami wręcz awangardowe. Nie kusi was, by czasami odpłynąć z Decapitated w zupełnie inne rejony? Powyższe przykłady dowodzą, że nie powinniście mieć z tym problemu.

Jestem skłonny stwierdzić, że właśnie odpływamy w inne rejony, z których nie słyniemy. Może niekoniecznie związane z Lux Occultą czy Forgotten Souls, ale jednak. Dużo ludzi powiedziało nam, że „Anticult” obfituje w wiele melodyjnych i niespotykanych rozwiązań, a ja się z tym naturalnie zgadzam. W zespole mamy tę zaletę, że każdy uprawia/słucha muzyki zupełnie z innej bajki na boku. Hubert (Więcek, basista – przyp. red.) jest gitarzystą Banisher i Redemptor – grup uprawiających bardzo zawiły, ostry death metal. On taką muzę kocha, Vogg jeszcze inną, a ja lub Michał (Łysejko, perkusista – przyp. red) też coś znajdziemy. Im więcej odskoczni, tym lepiej.

Vogg wielokrotnie powtarza w wywiadach, jakobyście w niektórych kawałkach uprawiali death’n’rollowe rzemiosło. Co prawda ciężko mi się z tym zgodzić, ale masz może ulubionych twórców z tego nurtu?

Nie powiedziałbym, że Voggowi chodzi o jednoznaczne upychanie Decapitated do jakiejś konkretnej szufladki. Jego pojęcie ma zastosowanie na gruncie zgrabnego połączenia death metalu z rock’n’rollem albo groove’owym sznytem riffów. To jest moja odpowiedź.

Odkąd uaktywniłeś się w Decapitated na polu tekstowym, łatwo ujrzeć, jak wiele pretensji kierujesz w swoich lirykach w stronę szeroko pojętej religii. W utworze „Kill the Cult” śpiewasz: „Zabij ten kult, kult kłamstw” – czy jest dzisiaj na świecie jakakolwiek religia, która w twojej ocenie promuje pokój?

Religia to fajne hobby, gdy uprawiana jest z głową. Kompletnie nic nie mam do wyznawców tego czy innego wyznania, bo przecież nie o to chodzi. Żadna z religii nie promuje mordowania niewinnych ludzi czy dyskryminacji osób o odmiennych poglądach, prawda? Póki wierzący nie uciekają się do fanatyzmu  i prokurowania nieprzyjemnych sytuacji, kompletnie nic do nich nie mam. Jesteśmy wolnymi ludźmi – niech każdy wierzy w to, w co chce wierzyć. Nic mi do tego. Moje teksty ukazują religię właśnie od strony jej fanatycznych wyznawców, którzy za wszelką cenę dążą do wyniszczenia swoich „przeciwników”. Nie wskazuję niczego palcem. Zwyczajnie spoglądam na niebezpiecznych ludzi ze swojej perspektywy.OSC_9462

A ty praktykujesz jakieś wierzenia?

Pewnie! Wstaję rano, jem, idę na zakupy, gram metal. To tak z grubsza (śmiech).

Ostatnimi czasy bardzo dużym echem niesie się temat uchodźców w Europie i ich zamachów przeprowadzanych na tle religijnym. Prawica kategorycznie ich sobie nie życzy, a lewica wita z otwartymi ramionami. Opowiadasz się za którąś ze stron?

Tak, jak to ładnie ująłeś – stoję na samym środku. Imigranci z Bliskiego Wschodu to temat, na który ciężko mi się wypowiadać. Ciężkim jest wypracowanie stuprocentowo właściwego rozwiązania w związku z ich działaniami na terenie Europy. Z jednej strony chcę im pomagać, lecz z drugiej mam świadomość, że pewien odsetek tych ludzi dąży do wyrządzenia niewinnym ludziom krzywdy. Naprawdę ciężki temat. Na miejscu naszych rodaków nie zamykałbym się nań aż tak radykalnie. Przecież wszyscy wiemy, że w czasie II Wojny Światowej Polacy także szukali azylu poza krajowymi granicami i nie było w tym nic złego. Wystarczy zdrowy rozsądek.

Na koniec proponowałbym zmianę tematu na nieco weselszy – masz ulubiony utwór  na „Anticult”?

Nie, zmienia mi się to za każdym razem. Odkąd usłyszałem ten krążek w takiej formie, w jakiej będzie można go doświadczyć, cały czas zmieniam zdanie. W niektórych miejscach zmieniłbym parę rzeczy, a niektóre uważam za absolutnie świetne. Powiedzmy, że najchętniej wracam do „Kill the Cult”.

Rozmawiał Łukasz Brzozowski

Zdjęcia: Oskar Szramka

Brutal Assault                                                             DECAPITATED ZAGRA NA TEGOROCZNEJ EDYCJI BRUTAL ASSAULT 09-12.08!!