CORRUPTION – Nie żyję złudzeniami…

Nowe życie wstąpiło w Corruption. Nie wiem, czy to przypadek, zbieg okoliczności czy determinacja, ale płyta  „Spleen” zrobiła na mnie duże wrażenie. I choć już od jakiegoś czasu wydawało mi się, że coś w tym zespole nie trybi jak należy, teraz muszę odszczekać wątpliwości – na ten moment, wszystko jest w najlepszym porządku. Nowy skład, nowa siła, powrót do klasycznego brzmienia, bez kombinacji, prosto, dosadnie i z duszą. Ta muzyka żyje, ma moc i sens. Corruption powrócił w najlepszej od lat formie i dlatego postanowiłem wypytać szefa, czyli samego Anioła, skąd u nich takie siły witalne. Tematów zresztą było więcej…

Zacznijmy od może dość dziwnego pytania: co dla ciebie, jako muzyka, jest najważniejsze – determinacja w działaniu, konsekwencja czy raczej miłość do muzyki?

Wszystkie te trzy rzeczy są dla mnie bardzo ważne, ale najważniejsza jest miłość do muzyki. Bez niej nie byłoby determinacji w działaniu, potrzeby obcowania z nią, radości z jej tworzenia i chęci do dalszych, jakichkolwiek działań na tym polu.

Pytam, bo kiedy słucham nowej płyty i patrzę na waszą historię, to jednak na dzień dzisiejszy chyba konsekwencja wygrywa, bo w tym jesteś mistrzem – zarówno muzycznie, jak i wizerunkowo. Powiedz mi – miałeś chwile zwątpienia, kiedy wydawało ci się, że już dość…

Nie żyję złudzeniami...

Nie żyję złudzeniami…

Dziękuję, być może jestem mistrzem, ale tak się nie czuję. Jestem surowy we własnej ocenie i często szukam winy w sobie, kiedy dzieją się złe rzeczy. Jak się później okazuje, zupełnie niepotrzebnie, ale… Może ze dwa razy miałem chwile zwątpienia, ale na szczęście pojawiały się wówczas osoby bliskie lub dalsze, które były bardzo pomocne i dodawały mi sił. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Jestem też wytrwały i cierpliwy w dążeniu do celu, jak widać tak łatwo się nie poddaję. Życie toczy się jak sinusoida, raz jest lepiej, a raz gorzej. Trzeba włączyć pozytywne myślenie, uruchomić pozytywną energię i iść za intuicją czego dowodem jest wszystko, co jest związane z nowym albumem.

Pytanie nasuwa się samo – co spowodowało, że w ostatnich latach nastąpiły takie rotacje w składzie? Nie było możliwości, żeby ich uniknąć?

Kiedy w 2014 opuścił mnie cały zespół – wciąż z niezrozumiałych dla mnie powodów – pojawili się Robert Zembrzycki, Jacek Hiro i James Stewart, którzy pomogli mi dokończyć promocję „Devil’s Share” oraz tak po kumpelsku pomogli mi w działalności zespołu. Łukasza „Chucka” Wolkiewicza zaprosiłem do zespołu, gdyż znałem jego nagrania z podesłanych plików. Wiadomym było, ze James ma za dużo obowiązków w Vader i na dłuższą metę nie pogramy razem, później Jacek dostał propozycję od Romana Kostrzewskiego i Kata, a Robert od Acidów i tak pozostali na placu boju zaproszeni jako ich następcy Łukasz Icanraz Sarnacki i Piotrek Sooloo Jr. Solnica. Tak narodził się obecny skład, który wyzwolił świetną atmosferę do wszelkich działań. Chłopaki zaangażowali się w 100%. I o to chodziło, nie było innej możliwości. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Musiała oczyścić się atmosfera i powstać nowa, czysta przestrzeń do działania.

Zmiany są życiem, wiadomo… żałujesz starych czasów, sprzed tej rewolucji?

Nie, absolutnie. To były super czasy, dużo ważnych rzeczy wydarzyło się w działalności Corruption. Spełniło się dzięki zespołowi wiele z moich marzeń. Nagraliśmy dobre i bardzo dobre płyty. To już przeszłość i wspominam ją bardzo dobrze. Szybko zapominam złe rzeczy, wyrzucam je na śmietnik, tam gdzie ich miejsce.

Ogólnie rzecz ujmując, nie skłamię nazywając cię jedynym, prawdziwym koruptionem. Jednocześnie bardzo aktywnym – koncertowo, społecznie, towarzysko itp. Skąd bierzesz energię do tych wszystkich działań?

Przecież to prawda. Nie skłamiesz. Jestem ojcem założycielem, więc sprawa jest klarowna. Zespół jest stworzony także lub przede wszystkim po to by grać koncerty, ogarniam więc trasy, zajmuję się całą logistyką, a teraz także wydawnictwem i jego promocją, muszę być wszędzie. Byłem, jestem zwierzęciem towarzyskim, to dla mnie naturalne środowisko do działania. Poza tym, obecnie tylko tym się zajmuję, stąd mój czas na te działania. Energię czerpię z optymizmu życiowego i potrzeby działania.

Ok, zatem zejdźmy brutalnie na ziemię – zajmowanie się „tylko tym” jest wymierne życiowo? Dosadniej – da się z tego wyżyć, czy raczej nie ma takiej możliwości?

Oczywiście, że nie ma takiej możliwości. Imam się różnych, dodatkowych zajęć min. jeżdżę jako techniczny Krzysztofa Jaryczewskiego (Jary Oddział Zamknięty). A jak się już nie da dłużej tak żyć, to wrócę do jakiejś stałej pracy. Czas pokaże…

No i dochodzimy jednak do kolejnego, brutalnego pytania, odrzucając przy okazji marketingową poprawność – jesteś zadowolony z obecnego stanu rzeczy?

Nie za bardzo wiem, co masz na myśli. Jestem zadowolony z obecnej sytuacji zespołu. Startujemy z nowym rozdziałem. Na krajowym podwórku powinno być dobrze, jakoś sobie poradzimy. Chciałbym wyjechać z koncertami poza granice, ale wiem, że to się wiąże z wieloma wyrzeczeniami i z kasą, więc na razie nie myślę o tym. Już dawno przestałem żyć złudzeniami, więc nie będę rozczarowany żadną sytuacją.

Może ten brak złudzeń zaowocował tak dosadną w swojej jakości płytą?

Być może tak się stało. Żadnych założeń jaki to ma być materiał nie było. Poza tym, że ma być jak najlepszy jakościowo.

Właśnie ta przypadkowość mi nie pasuje, choć jednocześnie, może właśnie brak kalkulacji skierował was intuicyjnie do korzeni takiego grania?

Przyznam się, że przy robieniu nowych utworów kierowałem się intuicją, poddałem się jej bez zbednego kombinowania. Być może to jest ta recepta na sukces. Poza tym, większość moich riffów powstała w rodzinnym Sandomierzu, więc powrót do korzeni z całą pewnością był.

A może ta prostota kompozycyjna wynika z dojrzałości? Może teraz jesteś w stanie wyrazić się dosadnie, stosując prostsze środki?

Pewnie coś w tym jest. Ja już znalazłem swój pomysł na komponowanie utworów, co nie oznacza, że nie słucham uwag pozostałych muzyków. Dobre, ciekawe rozwiązania zawsze są mile widziane. Ja jestem samoukiem; proste rozwiązania do mnie najbardziej przemawiają.Corruption1 2017 fot. Piotr Morawski (małe)

A skoro o pozostałych muzykach mowa – jak możesz opisać ten skład – co jest w nim charakterystycznego i dlaczego jest… najlepszy? Jeśli jest…

Na tę chwilę jest najlepszy i optymalny. Rozumiemy się intuicyjnie, a to jest doskonałe we współpracy i tworzeniu nowych utworów. Każdy z nas wie, co do niego należy i robi to ze 100% zaangażowaniem. Dużo rozmawiamy, słuchamy się nawzajem, to jest bardzo ważne. Icanraz to chłopak mega poukładany, ostoja i twardy kręgosłup, gra na bębnach ze 100% precyzją. Sooloo Jr. – mega talent, wychowanek Dzikiego, wykształcony klasycznie gitarzysta, palce z betonu. Chucku zdolny, utalentowany, ale leń. Trzeba nad nim wciąż pracować i go pilnować. O osobie nie będę pisał, gram na basie…

…i jesteś maniakiem Anselmo/Down/Superjoint. Nie smuci się, że te projekty szczezły albo zwyczajnie się rozmyły, vide chociażby Down?

To prawda, jestem fanem jego twórczości, a w zasadzie, to chyba już byłem… Niestety, chłopak rozmienia się na drobne, już nie nadążam za jego nowymi projektami. Down mi mega żal. Bardzo lubię wszystkie trzy albumy, ale te nowe ep-ki niestety, poza pojedynczymi utworami zupełnie mi nie leżą.

W tym przypadku dojrzałość nie pomogła… Dlaczego tak się stało? Masz jakąś teorię?

Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym. Nie będę teraz wymyślał żadnej teorii, zbyt daleko jestem od tego tematu, by się nad nim pochylić.

Ok. To wróćmy do Corruption. Zastanawiałem się nad popularnością twojego zespołu i wychodzi, że jednak za „starych” czasów było lepiej. Jak ty to oceniasz?

Byliśmy w Metal Mind Productions, mieliśmy umowę na trzy albumy, oni mają Metal Hammer, mieli monopol na wiele dziedzin związanych z promocją zespołów. Byliśmy wszędzie zauważalni, trochę też nowym zjawiskiem na muzycznej scenie, graliśmy stoner metal, coś innego. Niestety, koniunktura się zmieniła. Osobiście teraz odczuwam większą satysfakcję; gramy dwie trasy w roku, gramy na dużych festiwalach, wchodzi nowy album. Nie wiem, jak zmierzyć tę obecną popularność.

I dotykasz kolejnego, ciekawego tematu – wydania płyty. Self release to odważny, ale i desperacki krok. Co przesądziło o takiej formie wydania?

Wspaniałe warunki oferowane przez wytwórnie płytowe… Wolę wydać sam, niż dostać jakieś marne grosze, prosić się o promowki, egzemplarze aktorskie. Nadszedł moment, żeby powiedzieć „dość”. Poradzę sobie sam.

…i myślisz, że to jest najlepsze wyjście? Pewnie wielu młodych kolegów muzyków w tej chwili pilnie was obserwuje…

Dla nas tak, a młodzi niech próbują swoich sił, nie chcę im psuć marzeń. Każdy musi mieć swoje przeżycia i dojść do własnych wniosków, co dla niego jest ważniejsze.

Czyli: liczy sie dojrzałość, bagaż doświadczeń i pewna skaza, życiowa szorstkość dająca poczucie głębi w muzyce. Czy przyjmując taką kategorię, możemy uznać „Spleen” za finał ewolucji Corruption?

I tak i nie. Nie ma reguły. Jakiś zespół może trafić na swój czas i nie będzie musiał przechodzić takiej drogi. Czy to już finał ewolucji? Nie wiem, czas pokaże. To nie ewolucja, to kontynuacja obranego stylu z nowymi i starymi elementami.Do widzenia!!

Zatem – czy dzisiaj Corruption „trafił na swój czas”?

Czas pokaże. Patrząc na to co jest obecnie „popularne”, nie sądzę. Nie żyję złudzeniami, działam.

Co jak na razie można uznać za sukces „nowego” Corruption?

Nowy album i radość ze wspólnego promowania „Spleen”.

Czrmu akurat „spleen”? Co się za tym tytułem kryje?

Połączenie jednym określeniem tematyki tekstów.

Czyli nastrój ponury raczej. Kreacja czy odpowiedź na to co dzieje się na świecie, obok nas…

Z całą pewnością nastrój przygnębienia. Szczerość przemyśleń Chucka i Icanraza napisana niezależnie od siebie.

Ok, na koniec odpowiedz mi na jeszcze jedną kwestię – czy jako szef, manager itp Corruption, masz jakiś obrany cel, czy cele, do których chcesz ten zespół doprowadzić?

Dobrze się bawić i jak najwięcej grać. Nie mamy złudzeń, ale jedno marzenie o karłach roznoszących koks na srebrnych tacach pozostawiamy do realizacji. Dzięki za wywiad i pomoc w promocji Corruption.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Piotr Morawski