DIABOLIQUE – sami się zabijcie, odcinek X

Zapraszamy do sali terapeutycznej, którą powoli staje się klubowa kanciapa. Od bitki do wypitki – jest szarpanina, są dramatyczne wyznania a wreszcie rozdrapywanie ran po dawnych związkach. Wszystko na stół a najważniejsze jest poszukiwanie bohatera, który popełni… samobójstwo. Kto by pomyślał, że bycie muzykiem może być takie niebezpieczne. Jaki będzie finał personalnych dramatów?

Szamotanina. Abbadon odrywa się w końcu od lidera Beliala, sapie ciężko, chwyta się za serce. Okkulto siada na podłodze, próbuje dojść do siebie.

OKKULTO (do Abbadona)

Ty naprawdę powinieneś się leczyć, stary.

DESECRATOR

Kurwa, tak blisko było.

Zniechęcony Desecrator sięga po kanapkę. Abbadon i Okkulto wstają z podłogi, otrzepują ubrania. Abbadon używa aplikatora. Bierze kolejne pastylki. Uspokaja oddech.

OKKULTO (do Abbadona)

Ja ci powiem, co się wtedy stało. Chcesz? Wziąłeś Kaśkę na trasę. To był błąd. Ostrzegałem cię. I wtedy ona do mnie przyszła i powiedziała, że między wami się nie układa, że dla ciebie istnieje tylko zespół, a nie ona, że jest zagubiona, że chce cię zostawić, bo to nie ma przyszłości i tak dalej, no to ją przytuliłem i potem samo poszło.

DESECRATOR

Popatrz, jaki szlachetny. Chciał ją pocieszyć, ale się ciut zagalopował.

ABBADON

Faktycznie się nam nie układało.

OKKULTO

No widzisz. Ale zanim do czegoś doszło, Kaśka powiedziała mi, że Jacek się do niej dostawiał. Jak dwa dni wcześniej próbę dźwięku miałeś. Łapę na tyłku jej położył, kolega nasz subtelny.

DESECRATOR

Co?

OKKULTO

Tak powiedziała.

DESECRATOR (do Abbadona)

Kłamie, gnida! Nic takiego nie miało miejsca!

OKKULTO

Naprawdę?

DESECRATOR

Oczywiście. A poza tym – kto normalny bierze laskę na trasę?

OKKULTO (do Abbadona)

Zabijmy go, Paweł. Ty go zabij.

DESECRATOR

Ej, ej, tak bez dania racji?

OKKULTO

A co chcesz powiedzieć?

DESECRATOR

Chce powiedzieć, że to nieprawda!

ABBADON

Było tak?

DESECRATOR

W życiu!

OKKULTO

Było. Nie miała powodu kłamać.

DESECRATOR

Kobiety zawsze znajdą powód do kłamstwa.

OKKULTO (do Desecratora)

Już weź się tymi płciowymi stereotypami nie wykpiwaj, miej trochę godności. (do Abbadona) Zabij go, proszę cię, dasz radę.

DESECRATOR (do Abbadona)

Jego zabij! Ja tylko rękę na niej położyłem, a on? Po co ją w ogóle wziąłeś? Ja też ci mówiłem – nie bierz!

OKKULTO

I proszę. Sam się przyznał.

DESECRATOR

Wielkie rzeczy. Ręka.

ABBADON

Mogę coś powiedzieć?

DESECRATOR

No, mów.

ABBADON

Tak sobie myślę, że ja to mam gdzieś w zasadzie. To trzy lata temu było.

OKKULTO

Co? Co ty gadasz?

ABBADON

Poza tym – ona mnie zdradziła. Kto wie, czy pierwszy raz. Może mnie ciągle zdradzała?

OKKULTO

Nie, no, mnie mówiła, że pierwszy.

DESECRATOR

Mnie też.

OKKULTO

O, słyszałeś to? Słyszałeś???

ABBADON

Tak.

OKKULTO

I co? Odpuścisz mu?

ABBADON

Szczerze mówiąc, ja w zasadzie nie mam do was pretensji. Ten związek i tak by się rozpadł. Przecież to kretynka była. Ona Closterkellera słuchała.

DESECRATOR

Ale tyłek miała fajny.

ABBADON

I tylko to. Sorry.

OKKULTO

Przecież omal mnie nie udusiłeś przed chwilą, a teraz co? Machasz ręką na sprawę?

ABBADON

Nie, to tylko tak, w pierwszej chwili. Urażona duma. Ta lafirynda nie zasługuje na to, żeby z jej powodu odbierać komuś życie. Sorry, no, poniosło mnie. Bez urazy, stary.

Abbadon wyciąga rękę do Okkulta. Ten niechętnie przybija z nim piątkę.

DESECRATOR

Nie no, ludzie. Przecież ta dyskusja do niczego nie prowadzi.

OKKULTO (do Abbadona, wskazując na Deseratora)

To co z nim zrobimy? Zabijesz go czy nie?

ABBADON

Nie, no jak? Ja do niczyjej śmierci ręki przykładał nie będę. Ja się nie dam zaszantażować.

DESECRATOR

No to wszyscy sczeźniemy w piekle! Człowieku-man!

ABBADON

Ty wiesz, co to jest nerwica lękowa?

DESECRATOR

Na szczęście nie.

ABBADON

A astma? I depresja? I to wszystko razem?

DESECRATOR

No, nie wiem. I co z tego?

ABBADON

Ja mam piekło na ziemi już w tej chwili.

OKKULTO

Paweł, przestań, przecież ja ci mówiłem, że…

DESECRATOR (do Okkulta)

Zamknij się, niech mówi. (do Abbadona) Aż tak ci źle?

ABBADON

Fatalnie jest, stary.

DESECRATOR

Opowiedz nam o tym.

Desecrator rzuca porozumiewawcze spojrzenie na Okkulta.

ABBADON

A, co ja wam będę mówił. Nie będę się skarżył.

DESECRATOR

Nie, no, powiedz, powiedz. Słuchamy.

Znowu spojrzenie. Okkulto chyba już wie, o co chodzi.

ABBADON

No, do dupy jest. Mam te lęki niemal codziennie. Wiecie, taki napad to jest jak jazda po gandzi, kiedy ci się wydaje, że umrzesz… Nie, nie wydaje ci się, jesteś przekonany, że umrzesz. Mało z domu wychodzę, bo się boję, że mnie to gdzieś dopadnie, że się wstydu przed ludźmi najem, a jakby się jeszcze jakiś fan Beliala napatoczył, to już w ogóle…

DESECRATOR

Fatalnie, rzeczywiście.

ABBADON

I jeszcze ta depresja… Czasem cały dzień nie wstaję z łóżka. A jeszcze ta pogoda jest taka fatalna ostatnio… Ile tu jest dni słonecznych w tym kraju…? Leżę, nawet czytać nie mam siły, coś tam na komputerze oglądam, filmy głupie jakieś… horrory same…

OKKULTO

No i ta astma, nie?

ABBADON

Astma jest najgorsza. Siadam do bębnów, pięć minut pogram i ledwo żyję. Dobrze, że te lekarstwa mam, ale czytałem, że są lepsze, że jest taki jeden lek, który jest w fazie badań dopiero…

DESECRATOR

Wiesz, jak to jest z badaniami. Za pięć lat będzie dostępny, albo i nie, bo Unia nie dopuści.

ABBADON

Tak, wiem. No, kijowo jest, co wam będę gadał. Ale dzięki, że mnie posłuchaliście. Jednak co kumple to kumple. No, więc ja odpadam, ja się piekła nie boję. Weszlibyście w moją skórę, to byście wiedzieli, o czym mówię.

Okkulto i Desecrator patrzą na siebie.

OKKULTO

Kurde, niektórzy to mają przerąbane.

DESECRATOR

Straszne to jest.

OKKULTO

Takie cierpienie.

DESECRATOR

Psychiczne i fizyczne.

OKKULTO

Kurewsko nieciekawy klimat.

ABBDON

Nie, no znowu aż tak nie jest, żeby…

OKKULTO

Popatrz na siebie, Paweł.

DESECRATOR

Ty naprawdę źle wyglądasz.

ABBADON

Tak? Serio?

DESECRATOR

Serio. Cień człowieka. Szatan miał rację, nie ma się co czarować.

OKKULTO

Kurde, ja nie wiem też, szczerze ci powiem, jak z tym lekarzem będzie, co ci wcześniej mówiłem, bo w tym szpitalu, gdzie on pracuje, to jakiś remont ma być czy coś…

DESECRATOR

Czy ich przenoszą gdzieś…

OKKULTO

Czy przenoszą, no, w każdym razie, gość coś mówił mi ostatnio, jak go widziałem, że jedzie do Danii czy gdzieś, nie, do Singapuru, daleko bardzo, więc różnie może być.

Abbadon podnosi wzrok na Okkulta i Desecratora.

ABBADON

Co wy robicie?

OKKULTO

My?

DESECRATOR

My? Mówimy, jak jest. Bo wiesz, nadzieja nadzieją, ale trzeba być jednak realistą.

OKKULTO

Ty masz kogoś teraz? Kto by ci pomógł?

ABBADON

Nie. Was tylko.

OKKULTO

No tak, ale wiesz. Kobietę jakąś.

ABBADON

Nie. Jakoś długo ze mną nie wytrzymują. Pecha mam chyba.

DESECRATOR

Co ty masz za życie, Jezu.

ABBADON

Nie, no jakoś sobie radzę. Czego wy chcecie, co?

OKKULTO

Mógłbyś się poświęcić, Paweł.

DESECRATOR

Mógłbyś. Powinieneś nawet.

ABBADON

Co? Zabić się mam?

OKKULTO

A co ci po tym życiu, stary?

DESECRATOR (wskazując na Okkulta)

On ci nie pomoże, znasz go przecież.

OKKULTO

No. Znasz mnie. Tyle lat taki do dupy kontrakt miałeś, nie?

DESECRATOR

Przecież to jest rozbój w biały dzień. I kto ci to zrobił? Kolega. Z liceum.

OKKULTO

Weź ty się zabij, co?

ABBADON

Ale…

OKKULTO

Ocalisz nas. I siebie. Śmierć bywa wyzwoleniem.

DESECRATOR

Zaimponujesz Diabłu, może tam, gdzie trafisz, będą inne, lepsze lekarstwa.

OKKULTO

A może tam w ogóle chorób nie będzie.

DESECRATOR

Pomyśl o tym. Kraina zdrowia i szczęścia. Słońce, żadnych opadów.

ABBADON

Jezu, ludzie, czy wyście zwariowali? Namawiacie mnie do samobójstwa?

OKKULTO

Na twoim miejscu od razu bym się zabił.

DESECRATOR

Ja bym już od pół roku nie żył.

OKKULTO

No? Co ci szkodzi?

ABBADON

Nie!!! Nie ma mowy!!!

DESECRATOR

Patrz, mówisz, że masz tylko nas. I co? Widzisz, jakich masz kolegów? Chcesz uparcie żyć i zadawać się z tymi, którzy cię namawiali do samobójstwa?

OKKULTO

Bez sensu, stary. Powieś się.

ABBDON

Nie. Nie róbcie mi wody z mózgu! On chciał krwi zresztą!

OKKULTO

To sobie żyły podetnij. Jest tu coś? Nie wiem, grzebień weź.

DESECRATOR

Człowieku, mamy pięć minut!

OKKULTO

O kurde, tylko tyle? Paweł, działaj.

ABBADON

Nie ma mowy. Ja jestem silny, ja sobie poradzę. Z tego się wychodzi, ja chodzę na terapię, mnie się i tak bardzo polepszyło. W dupie was mam, sami się zabijajcie.

Okkulto i Desecrator patrzą na siebie. Wstają jak na komendę i ruszają w kierunku Abbadona. Wyglądają na krańcowo zdesperowanych.

KONIEC ODC. 10