DIABOLIQUE – jesteśmy w ekstremalnej sytuacji, odcinek XI

Ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych działań. I taka właśnie panuje atmosfera w klubowej kanciapie. Emocje gęstnieją już od jakiegoś czasu, rozpoczyna się licytacja, jak tu zadowolić rogatego co w skórze kolegi się objawił. Trzeba kogoś ukatrupić i krwi mu upuścić, nie ma wyjścia… A że najprostsze rozwiązania są najlepsze, na pomysł nie trzeba było długo czekać. Decyzja zapada szybko, choć nie bez wątpliwości. Zabijemy… samego rogatego w skórze kolegi. I upieczemy dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Abbadon natychmiast odgaduje intencje swoich kolegów.

ABBADON

Naprawdę?

Okkulto i Desecrator z miejsca tracą rezon.

OKKULTO

No i dupa.

DESECRATOR

Mamy kompletnie przerąbane.

OKKULTO

Dupy z nas, nie sataniści.

DESECRATOR

Dokładnie.

OKKULTO

W „Biblii Szatana” inaczej było. Żeby robić, co się podoba, ale jednak nie szkodzić innym.

DESECRATOR

Może Szatan jej nie czytał.

Zapada milczenie.

OKKULTO

Kurde, tak dobrze żarło i zdechło. Pieprzony Misiek.

ABBADON

Mogłeś go przyjąć na stałe.

OKKULTO

Nie, no, nie wracajmy już do tego, co?

DESECRATOR

Minuta.

ABBADON

Zaraz przyjdzie.

OKKULTO

Ale przynajmniej sobie szczerze pogadaliśmy, nie?

ABBADON

No, nie wiem, czy nie za szczerze. Trochę się wami rozczarowałem.

DESECRATOR

Skończ już z tymi sentymentami, Paweł, co? A co ja mam powiedzieć?

OKKULTO

A ja?

DESECRATOR

Jesteśmy w ekstremalnej sytuacji, nie można od nas wymagać szlachetności. Każdy sąd by nas uniewinnił.

OKKULTO

Nawet ostateczny.

ABBADON

To co robimy?

Okkulto zrywa się na równe nogi.

OKKULTO

Wiem! To jego trzeba zabić!

DESECRATOR

Diabła?

ABBADON

Miśka?

OKKULTO

Jakiego Miśka, Miśka już nie ma, człowieku! Jacek, stań przy drzwiach, wejdzie, rzucasz się na niego i dusicie go razem z Pawłem.

ABBADON

Chcesz zabić Miśka?

DESECRATOR

Chcę, ale naszymi rękami.

OKKULTO

Przecież ja szczypiorek jestem, wy macie masę.

ABBADON

Ja mam astmę.

OKKULTO

Już nie przesadzaj, przeżyjesz. A Miśka już nie ma, mówię wam. To tylko powłoka, ciało bez duszy. To nie on, to nie Misiek!

DESECRATOR

Nie wiedziałem, że jesteś zwolennikiem eutanazji. Mamie mówiłeś?

OKKULTO

Musimy działać szybko. I solidarnie!

DESECRATOR

Ty znasz to słowo w ogóle?

ABBADON

Chcesz zabić samego Diabła? Ty wiesz, jakie to może mieć konsekwencje?

OKKULTO

Chce trupa, sam będzie trupem.

DESECRATOR

A krew?

OKKULTO

To się mu potem upuści.

ABBADON

No i co? To ma rozwiązać nasze problemy?

OKKULTO

A widzisz inne wyjście? Mamy czekać na wieczne potępienie? Trzeba działać. Jak nie on, to my. Wóz albo przewóz. Działamy w zasadzie w samoobronie.

DESECRATOR

A co z ciałem?

OKKULTO

Nie wiem, potem się zastanowimy. Pokroimy go, wrzucimy do Wisły, nie wiem.

ABBADON

Jezu, co za dzień…

DESECRATOR

Od teraz już nic nie będzie takie samo jak przedtem.

OKKULTO

Kurde, Jacek, nie filozofuj, wstawaj!!! Zaraz tu będzie.

Desecrator wstaje, szybko podchodzi do drzwi, Abbadon dołącza do niego, w tym samym momencie drzwi się otwierają i staje w nich Horn.

KONIEC ODC. 11