ZORORMR – Black metal to muzyka skrajnie narcystyczna.

Zorormr to dziecko niejakiego Molocha znanego wcześniej z niszowych projektów elektronicznych. Jednak czasy dark ambientu to już przeszłość i od trzech lat jegomość ten tworzy bardzo nietypowy one man band. Z jednej strony podkreśla to, że jest to Twór jednoosobowy, z drugiej zaprasza do nagrań swoich płyt gości bardzo znamienitych, dzięki czemu druga płyta Zorormr brzmi jak produkt zespołu z krwi i kości. Dziś Moloch kończy już proces nagrywania trzeciego krążka w my cofamy się czasie do „IHS”… Zapraszam na krótką pogawędkę ze spiritus movens zamieszania czyli wspomnianym już wyżej Molochem.

Czym jest dla Ciebie Zorormr? Sposobem na spędzenie wolnego czasu? A może miejscem, w którym realizujesz swoje artystyczne „ja”? Opowiedz proszę jak doszło do tego, że twór ten zaczął żyć, wiem, że przed Zorormr zajmowałeś się mroczną elektroniką…

ZORORMR jest naturalną konsekwencją moich poszukiwań muzycznych z czasów I.A. SERPENTOR. Dark ambient, którym się wtedy zajmowałem, ewoluował w black ambientowe szkice znane z debiutu “Kval” by ostatecznie przybrać bezkompromisowy kształt na “IHS”. Moje poszukiwania muzyczne zawsze zmierzały w kierunku ekstremalnym. ZORORMR jest tego ucieleśnieniem. Myślę, że jest to coś więcej niż projekt muzyczny niespełnionego artysty… To pewna opowieść, takie swoiste “kino drogi” w głąb mojego serca. Jazda bez trzymanki, ale i refleksja nad bytem i czasem, ideą i pozorem…

Wybór estetyki black metalowej był dla Ciebie sprawą oczywistą w czasie gdy zacząłeś projektować swoją metalową przyszłość? W Twoim odczuciu black metal to muzyka, filozofia, droga życia a może wszystko po części?

Black metal to dla mnie muzyka skrajnie narcystyczna, uprawiana przez dupków kompletnie zakochanych w sobie i swoim jestestwie (śmiech). Z drugiej strony ten ekshibicjonizm emocjonalny, to nieustanne “cięcie żył” i rozdrapywanie ran pod płaszczykiem całowania diabła w dupę ma głębszy sens. Tu nie ma miejsca na pierdolenie od rzeczy, jest tylko konkret. Kalekie dźwięki i prymitywny przekaz – ale nacechowany tą atawistyczną siłą, której brakuje innym gatunkom metalu czy rocka. To muzyka dla jednostek ekstremalnie osamotnionych mimo posiadania setek przyjaciół na FB. To negacja tej chujowej rzeczywistości, która kolektywizuje ludzi w co raz mniej sensowne grupy by zachować nad nimi kontrolę. Wreszcie to krzyk rozpaczy i swojego rodzaju katharsis przy jednoczesnym braku spełnienia…

W ubiegłym roku ukazał się na rynku drugi album Zorormr czyli „IHS” płyta zebrała bardzo dobre opinie zarówno jeśli chodzi o recenzje jak i opinie ludzi. Jesteś w pełni zadowolony z tego jak został odebrany „IHS”? Odnoszę takie wrażenie, że drugi album był takim prawdziwym otwarciem dla Zorormr, dobra promocja, wywiady, recenzje, słowem było o Twoim projekcie dość głośno w polskim podziemiu…

Gdybym był w pełni zadowolony, musiałbym powiesić gitarę na kołku i powiedzieć: “pomnik trwalszy stworzyłem, niźli w spiżu ryty” (śmiech). Niestety, ciągle czuję ten wewnętrzny zew by iść dalej, do przodu, aż na sam skraj przepaści – zerknąć w dół i uśmiechnąć się do własnego odbicia w martwej tafli Styksu… “IHS” zebrał bardzo dobre recenzje, co nieco mnie zaskoczyło, mimo iż płyta faktycznie najgorsza nie jest. Dzisiaj zmieniłbym w niej to i owo, ale po to nagrywa się kolejne albumy, żeby pokazać, że można lepiej i więcej powiedzieć o sobie i o świecie! Mogę obiecać, że trzeci krążek pod szyldem ZORORMR nie będzie głośny w podziemiu, on je rozpierdoli w nicość, albo przynajmniej gwałtownie podzieli (śmiech).ZZZ

„IHS” to black metal, który w pewnym sensie wykracza poza standardy tego gatunku, potężna, mocna produkcja, spora dawka zimnej elektroniki i przede wszystkim dość otwarte kompozycje, w których doszukać się można wielu elementów, niekoniecznie charakterystycznych dla black metalu. Tworząc ten materiał inspirowałeś się jakimś szczególnym wykonawcą tudzież nurtem muzycznym?

Ze wszystkich gatunków metalu zawsze najwięcej słuchałem starego dobrego thrashu, przynajmniej do czasów kiedy poznałem Mercyful Fate i zacząłem wędrować w głąb paszczy szaleństwa… Elektronika, noise czy muzyka klasyczna też zawsze ze mną były, więc nie mogłem z nich zrezygnować na “IHS” tym bardziej, że nie jestem człowiekiem, który jest w stanie wytrzymać napierdalanie dwóch dźwięków przez osiem minut (śmiech). Te numery są rzeczywiście bardziej otwarte, ktoś powiedział “melodyjne”. No tak kurwa, bo są zapamiętywalne w przeciwieństwie do większości gówna, które się teraz wydaje. Dla mnie to jest naturalny kierunek rozwoju, to jak to nazwałeś “wykraczanie poza standardy”. Myślę, że jestem dopiero na początku swojej drogi, więc też polecam śledzić moje kolejne kroki…

W sieci można znaleźć informacje, że Zorormr pracuje nad trzecią płytą, na jakim etapie są obecnie prace? Czy spodziewać się możemy muzycznego zaskoczenia?

Trzeci album ZORORMR jest na ukończeniu. W czerwcu cały materiał trafi do Arka “Malty” Malczewskiego, który te moje nieszczęsne wypociny poskłada w jedną sensowną całość. Czy płyty możecie się spodziewać w tym roku? Tego nie wiem, wiem jednak, że jak wyjdzie to rozpierdoli wszystko i wszystkich. Udało mi się napisać naprawdę dobre numery, które ciągną do przodu i nie biorą jeńców. Ponadto znów udało mi się zaprosić do współpracy naprawdę znamienitych gości, którzy swoim udziałem nie tylko wsparli mnie w mojej krucjacie, ale pchnęli ZORORMR na całkiem nowe tory… Icanraz nagrał takie gary, że mucha nie siada. Wszystko tym razem zrobiliśmy w 100% akustycznie w Hertzu. Efekt powala! Ale nie chcę jeszcze teraz wszystkiego totalnie zdradzać, myślę, że warto będzie poczekać kilka miesięcy na efekt finalny moich poczynań….Z

Jeśli o sieci mowa, zbierając informacje na temat Twojego projektu, trafiłem w kilku miejscach na wpisy informujące, że „IHS” jest płytą, którą trudno odszukać w sieci – rzeczywiście, zagłębiając się w meandry internatu nie znalazłem miejsca, w którym można byłoby ten materiał ściągnąć. Dbasz o to by Twoje dźwięki były dostępne jedynie z autoryzowanego źródła? Co sądzisz o zespołach, które same wrzucają materiał do sieci traktując to jako sposób na lepszą promocję nazwy?

Może to dystrybucja jest chujowa, albo płyta się nie sprzedaje? A poważnie: nie jestem w stanie o takie rzeczy zadbać, bo jak ktoś będzie chciał wrzucić twoją płytę na chomika czy innego szczura to i tak to zrobi. Ot i taka nędzna, polska i niepolska też rzeczywistość. Zamiast kupić płytę i wesprzeć podziemie, ludzie wolą bezrefleksyjnie wpierdalać tony niby darmowej muzyki, połykać to jak kaczka i srać następnego dnia. Kiedyś tak nie było. Kiedyś kupowało się kasetę (kogo było stać na CD i odtwarzacz??) i to było pierdolone święto w domu! I tak mi zostało do dziś. Muzyka to naprawdę coś wyjątkowego. Obcowanie z nią musi mieć charakter święta. Co chcesz świętować biegając z iphonem i licząc kalorie w jakiejś głupawej aplikacji? Nie tędy droga… Ale bez zrzędzenia. Z wiatrakami nie ma co walczyć. Technologia i jej rozwój to wspaniała rzecz. Pewnie, że chętnie posłucham płyty z internetu zanim ją kupię. Posłuchałem ostatniego Behemotha i limitowany digi dumnie prezentuje się na mojej półce. Nie posłuchałem za bardzo ostatniego Watain, poczytałem recenzję “znawców” i żałuję, bo kompletnie nie trafił do mnie ten materiał. Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli? A co do bandów, które szukają łatwej i taniej popularności zalewając internet swoją chujową muzyką powiem tak: i tak wszyscy będą was porównywać do kapel, w których się zakochali mając naście lat. Lepiej sobie odpuśćcie. No chyba, że faktycznie macie do powiedzenia coś więcej, tak jak ZORORMR (śmiech).

Dzięki za wywiad i powodzenia!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcie: archiwum zespołu