PROTECT THIS CITY – Faktor X

Pochodząca ze Złotowa formacja Protect This City ma wszelkie predyspozycje do tego, aby stać się nadzieją polskiego metalcore’a. Na całe szczęście, nurt ten nadal się rozwija, i choć do przysłowiowego głosu dochodzą w nim coraz to bardziej przebojowe patenty, debiutujący kwintet z zachodniej Polski zdecydowanie ma swoje do powiedzenia. O zespole i najnowszej ep-ce „For All Those Lost” opowiadał nam Tomasz Puzdrowski – na co dzień perkusista Final Sacrifice, a w Protect This City pełniący obowiązki basisty.

Nie lubię rozpoczynać rozmów od personalnych wycieczek, ale, znamy się nie od dziś, zresztą, właśnie przez muzykę i do głowy by mi nie przyszło, że rzucisz perkę na rzecz kilku strun. Rozwijasz obie pasje równolegle czy w końcu jedna musiała ustąpić drugiej?

Dokładnie dla czterech bo w PTC udzielam się na basie. Tak rozwijam obie pasje równocześnie; kocham muzykę,logo dostałem propozycję grania na basie w świetnym składzie, więc się zgodziłem.

Dołączyłeś do zespołu kiedy materiał na „For all those lost” był gotowy, czy miałeś okazję dodać coś od siebie? Pytam o to celowo, ponieważ bas – a w zasadzie cała sekcja – w przypadku tego nagrania jest dość istotnym elementem.

Dołączyłem przed ukończeniem materiału, więc brałem udział przy tworzeniu jak i dałem dużo od siebie – całą sekcję nagrałem osobiście. Dodam, że skończyłem za młodu szkołę muzyczną pierwszego stopnia na gitarze klasycznej, więc wskoczenie na bas i branie udziału w procesie twórczym dzięki temu nie było jakimś większym problemem.

Jest to o tyle interesujące, gdyż Protect This City znacząco odbiega od twojego macierzystego zespołu – Final Sacrifice. Zakładam jednak, że przejście z deathcore’a na melodyjniejsze dźwięki nie sprawiło Ci większego problemu, tym bardziej, że nadal jesteś mocno zainteresowany tą muzyką. Nie wierzę jednak w to, że obyło się bez zgrzytów. Co w pracy nad tym materiałem stanowiło największą przeszkodę?

No to muszę cię zdziwić. Nie było zgrzytów, ani problemów. Znamy się od dawna, w większości inspiracji i kapel czy gatunków się zgadzamy, jeżeli ktoś przynosi jakiś pomysł, wspólnie go opracowujemy i robimy tak, żeby nas jarał na maksa. Ponadto, mieszkamy w jednym mieście, a to spore udogodnienie.

Celowo wspominam o bardziej melodyjnej stronie Protect This City, gdyż nowoczesny, melodyjny hardcore, miesza się u was z bieżącą odsłoną metalcore’a. W zasadzie, i nie traktuj tego jako obelgę, można rzec, iż te dwadzieścia parę minut spędzonych z „For all those lost” jest dokładnym odzwierciedleniem bieżących trendów w tej muzyce.

Może nie dokładnym, są tam elementy nas samych, dzięki czemu nie jest to zwykła kopia kopii, i tak jak mówiłem, jest to muzyka, która przede wszystkim nas jarać i jest tym, co lubimy. Dzięki temu na żywo czy na próbach ciężko nam zwyczajnie się nie bawić i nie moshować.

I o to chodzi. Często na koncertach odnoszę wrażenie, że w przypadku tych dużych-nowych kapel, ilość dźwięków, to jak wiele warstw mają te numery, nie pozwala tak naprawdę czerpać radości z samego grania. Nie twierdzę, że nagle trzeba grać jak Emmure, żeby muza bujała, ale gdzieś ulatnia się pierwiastek dzikości. U was, mimo niektórych mocno pokręconych fragmentów, czuć luz. Po pierwsze: żywioł, a dopiero potem „technika”?

Technika sama przez się musi być na pierwszym miejscu, gdybyśmy nie potrafili grać, nie byłoby żywiołu, bo nie potrafilibyśmy wydobyć z naszych instrumentów, tego co chcemy. Samo granie – fizycznie – jest sporym wysiłkiem, a kiedy dołożysz do tego muzykę jak nasza, wymaga to opanowania, skupienia, a dopiero potem upustu energii.and

Jak dotąd ep-ka zbiera bardzo pozytywne recenzje, nawet u zagranicznych pismaków z serwisu The Circle Pit. Zresztą, nie tylko Amerykanie doceniają wartość tego wydawnictwa. Aż dziwnie, bo do to tej pory w superlatywach, jeśli w ogóle o naszych metalcore’owych ekipach, wypowiadali się tylko w kontekście Drown My Day czy nieistniejącego już Dust’N’Brush.

Czemu dziwne? Jeżeli materiał jest wartościowy i zauważalny to zbiera pozytywne oceny. Jak możesz się domyślać, bardzo nas cieszy taki feedback. Nie ma nic lepszego jak dobre słowo opisujące coś, w co włożyłeś kawał pracy i własnego serca.

Dziwne z tej przyczyny, iż nadal w kwestii metalcore’a i pochodnych dla zachodu pozostajemy równie egzotyczni, co … Azja czy kraje bliskiego wschodu. Nie o to jednak chodzi, grunt, że w zalewie tysięcy zespołów komuś chciało się wyłowić Protect This City. Co z koncertami? Bo te będą najlepszą recenzją dla waszej muzyki.

Prawda. Nasz kraj jest pomijany, ale tak jak mówiłem, mieliśmy to szczęście, że ktoś nas zauważył i docenił naszą okładkamuzykę. W kwestii koncertów jesteśmy w trakcie bookowania. Najciekawszy jak dotąd będzie gig w Czechach na festiwalu sportów ekstremalnych w miejscowości Zubri. Zagramy tam 30 lipca, i żeby było ciekawiej, zaproszenie dostaliśmy raptem kilka godzin po premierze materiału.

Czesi piszą o Was jak o polskim Parkway Drive.

Generalnie nie lubię takich porównań. Wierzę, że gramy coś co nie jest do końca tym co wszystkie inne kapele. Uważam, że jest w naszej muzyce jakiś faktor x, który nas trochę wyróżnia.

To w krótkich żołnierskich słowach – dlaczego powinniśmy sprawdzić wasz materiał. Co jest tym czynnikiem o którym mówisz?

Najprościej rzecz ujmując, jeżeli ktoś lubi połączenie melodii, ciekawych solówek, szybkich temp i bezkompromisowych bidonów, to właśnie czyni ten materiał wyjątkowym. Po prostu polecam nas posłuchać, a ów czynnik o którym mowa, to serce i pasja jakie wkładamy w to co robimy. Wiem, że brzmi to typowo, ale tak właśnie jest. Nie byłoby tego zespołu, gdyby nie nasza wspólna pasja do grania i chęć połączenia wielu gatunków w spójną całość.

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor

Zdjęcie: archiwum zespołu