PANDEMIC – Thrash’owy klimat

Krajowy thrash metal ma się względnie dobrze, wystarczy tylko poszukać nowych wykonawców. Niedawno w Shark Attack prezentowaliśmy młodych crossover’owców z Interceptor, a dziś zaglądamy do grodu Kraka, gdzie od lat ten nurt ma szczególne wzięcie. Naszym rozmówcą był Gniewko Jelski – basista i wokalista Pandemic.

Muszę się do czegoś przyznać – twój zespół to już druga „młoda”, thrashowa ekipa, którą odkrywam nie za pośrednictwem polskich mediów, a raptem za pośrednictwem przypadkowej listy w serwisie YouTube. Nie uwiera Cię to, że jak to mówią, pomimo prezentowania naprawdę solidnego poziomu, o Pandemic jest cisza w eterze?

Wiesz, od początku zakładaliśmy, że niestety, w tych czasach popyt na thrash jest znacznie mniejszy niż 40 lat temu, próba eksperymentowania z muzyką, o której pokuszę się powiedzieć, że wyszła z mody to trochę droga zabawa. Jest znacznie trudniej niż kiedyś, ale jakoś szczególnie nam to nie przeszkadza, ponieważ traktujemy to jako dobrą zabawę i przede wszystkim hobby. Nasz materiał i Sharpała, który zmarł rok temu przypadł do gustu wielu młodym jak i starym, dlatego myślę, że właśnie YouTube jest dobrą platformą w dzisiejszych czasach na zapoczątkowanie reklamy ze swoim zespołem; jak to mówią, małe kroczki. Dlatego też zamierzamy iść do przodu z materiałem. Ale też trzeba powiedzieć, że musimy się pogodzić w zmianach funkcjonowania mediów oraz większej dominacji platform YouTube, które powoli przejmują kontrolę nad muzycznym półświatkiem, dlatego jak wspomniałem wyżej, chcąc nie chcąc, wpychamy się gdzie tylko się da.

Gdyby patrzeć przez pryzmat tego, gdzie zespół tak naprawdę dotarł, to kanał, na którym Was znalazłem, prowadzi zapaleniec z Izraela. Czyli kolejny sukces za Wami (śmiech). Swoją drogą, przytomnie zauważyłeś, że thrash nie jest tak popularny jak kiedyś, ale z drugiej strony, każda szanująca się metalowa wytwórnia ma w swoim katalogu przynajmniej jeden taki zespół. Spróbujmy zatem rzucić nieco  światła na ten gatunek w Polsce. Macie mocno pod górkę, nie ma z kim grać?

Akurat na to nie narzekamy, mamy, że tak powiem, w cholerę znajomych, którzy mają swoje zespoły właśnie w klimacie thrashu, choćby krakowski Terrordome czy Better Than Worse, Whorehouse, mają oni już na swoim koncie lata doświadczeń i przegranych koncertów. Bardzo lubimy ze sobą współpracować (m.in. ostatnia sesja zdjęciowa dla Converse z ubraniami Suicidal Tendencies). Plus jest z tego taki, że przy organizowaniu koncertów zawsze można coś wspólnie ugrać tu (na południu), czy na drugim końcu kraju. A jeśli chodzi o inne miasta to często piszą do nas zespoły i zachęcają do wspólnego grania, nie zawsze jednak możemy, ponieważ każdy ma też życie prywatne jak nasz bębniarz Tomek, który jest jeszcze uczniem. Mimo to staramy się tak rozplanować czas, żeby pograć i próbować zwrócić na Pandemic mniejszą lub większą uwagę.

Thrash'owy klimat

Thrash’owy klimat

Jesteście młodym zespołem, ale o dużych aspiracjach i niemałych perspektywach. Zeszłoroczna ep-ka „Deaf Nite” pokazała, że drzemie w Was potencjał aby polski undergroundowy heavy/thrash nie był kojarzony wyłącznie ze śmieszkami z Testera Gier czy modnych teraz black/thrashowych wyziewów. Jak duży wpływ na kształt tego materiału miał wspomniany przez ciebie Sharpał?

Pandemic to było jego dziecko, on to stworzył, on nadał temu jakiś silnik, cały pomysł był jego i zaczęliśmy to realizować, w naszych głowach kotłowało się wiele pomysłów i coraz bardziej myśleliśmy o realizacji, ale niestety nie zdążyliśmy tego zrobić. Po tragedii, Pandemic miało nie być, ale myślę sobie ”taki chuj, czemu to ma się zmarnować”. Dlatego postarałem się zebrać ekipę i nagraliśmy „Deaf Nite”. Nie sądziliśmy, że tak to siądzie i dlatego gramy dalej, mamy kupę nowego materiału i niedługo zamierzamy nagrać pierwszy studyjny album. Denerwuje mnie tylko jedna rzecz, często słyszałem głupie gadanie, że gdyby nie śmierć Sebastiana to to by było gówno warte. Myślę, że byłoby tak samo dobre jak teraz. Nie zamierzamy wybijać się na śmierci kolegi z zespołu.

Zostańmy na chwilę przy „Deaf Nite”. Ep-ka prezentuje klasycznie ujęty, thrash/heavy z dużymi wpływami takich grup jak Whiplash, Angel Witch czy nawet Megadeth. To, co szczególnie podoba mi się w tych kilku numerach to dobry balans pomiędzy techniką (solówki), nośnością (melodie i wokale), a wściekłymi thrashowymi galopadami. Wspomniałeś wcześniej o eksperymentach, ep-ka pokazuje, że (jeśli w ogóle) to są dopiero przed wami?

Chcemy pozostać przy tej konwencji speed/thrash, nowe numery są dużo bardziej agresywne z mocnym walnięciem podwójnej stopy i szybkiego ślizgu na gryfie. Można się pokusić o stwierdzenie, że ep-ka to rzeczywiście był taki eksperyment żeby ukierunkować to w co idziemy. W tej chwili z nowym materiałem idziemy w kierunku jaki słyszycie w utworach Total Battery i Warpath.

W zespole pełnisz rolę basisty i wokalisty. Oba te elementy są bardzo mocno wyeksponowane, stanowiąc najmocniejszy (brzmieniowo jak i wykonawczo) punkt całej ep-ce. Koledzy nie byli przeciwni? (śmiech)

Wręcz przeciwnie! Sami mnie namawiali, wyszło to po tym jak nagrałem wokal na ep-ce, ówczesny wokalista rozchorował się dzień przed nagraniem i musiałem zrobić to za niego będąc tylko basistą. To było takie ”Gniewko, nagrywasz jutro wokal bo jestem chory”, z mojej strony było tylko ”stary, ale ja nie wiem jak”, po krótkim czasie odszedł z zespołu więc stwierdziliśmy czemu by nie spróbować, żebym stanął jeszcze za mikrofonem, i tak już zostało.Front

Podoba mi się, że nie próbujesz tylko się drzeć. Wydaje mi się, że gdybyś przykładowo growlował, efekt byłby znacznie gorszy. Jak na spontan, wyszło nadto dobrze. Chyba, że to efekt czarów realizatora?

To była totalna improwizacja, ale od razu odrzuciłem growl, nigdy to jakoś do mnie nie przemawiało. W sumie mogę sobie podziękować, bo dzięki temu trochę się przełamałem i odkryłem inne sposoby śpiewu. Co do realizatora to wiem, że na pewno trochę przy tym majstrował ale nie jakoś zbytnio bo pamiętam, że bardzo szybko nagrałem swoje ślady.

Powiedziałeś, że macie dużo nowego materiału. Będziecie kuć żelazo póki gorące, czy na razie przerwa od nagrań i koncerty?

Oczywiście, chciałbym to nagrać i wydać już, ale budżet i czas na razie nie pozwala. Skupiamy się teraz na zrobieniu merchu i przegraniu trochę koncertów. Nie narzekamy na brak terminów.

Rozmawiał Grzegorz Pindor

Zdjęcia: archiwum zespołu