MIKIRURKA – widmo Desert Sessions…

Rock to muzyka, która w Polsce jest, niestety, synonimem starego, siermiężnego wyrobnika, szlajającego się od Greenpointu do sylwestrowej estrady. Trudno uznawać takich wykonawców za płodnych, ambitnych a przede wszystkim oryginalnych. Oddycham jednak spokojnie, bo od kilku lat w naszym smutnym kraju pojawia się coraz więcej zespołów, które pokazują, jak nowocześnie zinterpretować starą przecież muzykę. Debiutancka płyta „I Hate You Rock’n’Roll”  krakowskiej Mikirurki to gratka dla fanów stoner rocka i solidnej, urozmaiconej, riffowej szkoły. O kilka sów komentarza pokusił się bębniarz zespołu, Mat Buffalo…

Jak myślicie – dlaczego w Polsce stylistyka nowoczesnego rocka, szczególnie w alternatywnym, amerykańskim wydaniu raczej się nie przyjęła?

Hm… a co to jest rock nowoczesny? Jeśli masz na myśli amerykański rock alternatywny to ma on u nas w Polsce, i w Europie całe rzesze wyznawców. Choć na pewno nie są to rzesze w sensie stadionowym czy w sensie plotek w kolorowej prasie. Zdarzają się u nas koncerty legend zza oceanu na które przychodzi 50 osób, a czemu tak jest – nie mam pojęcia. Pewnie cena biletu 30 zł jest barierą nie do pokonania. Ja osobiście znam sporo osób, które słuchają takiej muzyki, więc z mojego punktu widzenia jest zainteresowanie. Na koncertach Queens of the Stone Age albo Jane’s Addiction widziałem tłumy i zbiorowego pierdolca. Więc powiedzmy, że przyjęła się ta stylistyka u smakoszy, a ominęła tych, którzy nie poszukują refleksji. A statystycznie jak to wygląda – wszyscy wiemy.

Skąd ta wasza fascynacja pustynią i klimatami stoner’owymi?

Zacznijmy od tego, że pustynia to nie jest jedyna nasza fascynacja. Jest nas pięciu i każdy słucha tak rozlegle, że są punkty odległe o lata świetlne ale i sporo wspólnych, bo jednak wszyscy kochamy pustynię. Tak się uchowaliśmy, a i zaprzeczyć się nie da, że nad pradziejami Mikirurki krąży widmo Desert Sessions.

W recenzji zauważyłem, że nisko kłaniacie się QOTSA. To przypadkowe podobieństwo, czy ciężko pracowaliście by zbliżyć się do takiej maniery kompozycyjnej?

Robiliśmy wiele, żeby odejść od podobieństw, co nie zawsze nam się udało. Ale nie ma się czego wstydzić, bo Queens robią fenomenalne piosenki. My też chcemy robić piosenki, których fajnie się słucha. Te melodie krążą nam po zwojach mózgowych, więc nie będziemy udawać, że gramy gotyk. Jak 20 lat wąchasz klej, to ci nagle kwiatki nie zaczną pachnieć.

Jak postrzegacie kuriozalny moim zdaniem fakt reaktywacji Kyuss bez Josha Homme? Czy cos takiego ma sens, czy jest tylko kpiną?

Kyuss bez Josha to jak Ringo bez wąsa, Lennon bez okularów, Scorpions bez ballad, AC/DC bez pioruna, Iron Maiden bez Eddiego, Ramones bez ramonesek, Sex Pistols bez królowej, Stachurski bez podkładów, Flip bez Flapa i jak maluch bez ssania. Krótko mówiąc – jak wódka bezalkoholowa. Zmianę wokalisty jeszcze bym zrozumiał. A propos – w zeszłym roku John Garcia z solowym projektem był w trasie, był taki pomysł, żeby się wybrać na koncert ale pod warunkiem, że zmienią wokalistę…

Oglądając koncept graficzny płyty nasuwa mi się pytanie – skąd przekonanie, że kobieta jest aż tak przewrotna?

A nie jest? Z życia, panie, z życia…

Ktoś powiedział kiedyś, że rocka nie powinni grać ludzie po 30 – ce. Wasz komentarz?

Ktoś kiedyś powiedział – McCartney skończył 40 lat i rock się skończył. Sranie w banię…

Rozmawiał Arek Lerch