MELTY – Kocham piosenki z lat 60.

Czas zabrać się znowu za szukanie fajnych, nowych rzeczy, które mogę za czas jakiś namieszać. A nawet jak nie namieszają to pozostanie fajna pamiątka. Tym razem  jedziemy do Krakowa (prawie, bo sytuacja trochę się zmieniła…), gdzie stacjonuje (stacjonował) ciekawy zespół Melty. Mieliśmy okazję sprawdzić grupę na żywo i wychodzi to tak – na debiutanckiej płytce brzmią zdecydowanie  shoegaze’owo, z wyeksponowanymi, mglistymi melodiami (Nothing się kłania), zaś na deskach scenicznych ich muzyka staje się bardziej zgrzytliwa i ciąży w stronę Pixies czy Dinosaur Jr. Muzycy też nie tacy anonimowi, bo np. nasz rozmówca, gitarzysta Maciej Nowacki znany jest chociażby z duetu Leśniewski/Nowacki i zespołów Obiekty czy Kaseciarz. Zapraszamy do lektury.  

Na początek zdradź, co pociąga cię w ciągłym rozwijaniu muzycznych projektów – masz za dużo wolnego czasu?

To zależy jaki typ bandu mamy, bo grupy takie jak Melty i Torpur i Laxity wymagają regularnych spotkań i miętolenia numerów. A to co robimy z Obiektami i Bartkiem jako duet to raczej taki błysk. Aczkolwiek robiąc panka na pewno bardziej ciśniemy w utrzymaniu tej chwilowości. Poza tym, bezrobocie pomaga w osiągnięciu marzeń artystycznych (śmiech). Więc tak, mam sporo czasu…

Bezrobocie plus frustracja plus artystyczna dusza i mamy sukces.🙂 Szczególnie w tym pięknym kraju. Choć akurat teraz kontestacja znowu w modzie…

Nie znam się na modzie, niestety. Ubieram się jak badziewarz z Wyoming. To też trzeba umieć.

Kiedy powstał zespół Melty?

Powstał wtedy jak skończył się Kaseciarz. Próbowaliśmy zrobić kolejną płytę z Szymkiem, Kelerem i Olkiem Margasińskim w składzie, ale nie czuliśmy tego, wyjebaliśmy wszystko do kosza i zaczęliśmy od nowa. Powstały bardzo fajne utwory, które bardziej wychylały się w naszym mniemaniu w stronę popu. Zrobiliśmy te tracki dość szybko w porównaniu z tym jak się męczyliśmy z Kaseciarzem i pykło.

Kocham piosenki z lat 60.

Kocham piosenki z lat 60.

Dlaczego w zasadzie Kaseciarz padł?

Po części dlatego, że się posypał tzw. złoty skład z Łukaszem i Piotrkiem. A po części dlatego, że wyczerpała mi się trochę konwencja takiego grania. Aczkolwiek granie razem wspominam bardzo miło. „Motorcycle rock and roll” to był album, który bardzo dobrze zdefiniowal ten skład, także na żywo. Natomiast cieszę się też, że udało nam się zagrać z Szymkiem i Olkiem nasz ostatni gig, który się odbył w Alchemii w Krakowie. To był dobry set…

I tu dochodzimy do wolty stylistycznej. Skąd ten szugejz albo dream pop, po części?

No nie wiem. Może chodzi o to, że im starszy się robię, tym bardziej doceniam umiejętność konstruowania utworów. Ja raczej wywodzę się z grania improwizowanego bo tak grały moje pierwsze bandy. A ten cały songwriting to w moim życiu jest jakaś nowa wiedza tajemna. A że brzmi bardzo szugejzowo to raczej miłość do wypierdalania tych brzmień popowych na lewą stronę. Akurat nie słuchałem nigdy dużo klasycznych albumów szugejzowych i bardziej mnie jarała japońszcyzna z pod znaku Les Rallizes Denudes. Zatem te rozmycia to bardziej pokłosie takiego grania, ale z drugiej strony kocham też piosenki z lat 60. i ostatnio wpadłem na genialny profil youtube, gdzie typ ładuje klasyczne tracki z lat 50. i 60. nakładając na nie pogłosy, które mają symulować brzmienie potańcówki w sali gimnastycznej. Brzmi to bardzo fajnie.

Zaintrygowała mnie ta „japońszczyzna” – możesz trochę rozwinąć temat?

Lubię japońskie bandy. Mainliner, High Rise, Acid Mothers Temple itd. Ale moim numerem jeden był i będzie Les Rallizes Denudes a Mizutani to mój idol gitarowy (razem z Tonym Iommi’m). Cała historia tego bandu jest tajemnicza i mnóstwo ludzi ma swoje hipotezy dotyczące jego historii. To co oni wyprawiali na koncertach było dla mnie magiczne. Strasznie mi się podoba ich w sumie romantyczny styl grania; Mizutani jako gitarzysta używa instrumentu niczym pędzla malarskiego. Ma przy tym, moim zdaniem, wspaniałe wyczucie nadania kontekstu dźwiękom, które normalnie byłyby uznane za hałas.  Tacy nojzowcy to diamenty. Ten zespół zrobił na mnie piorunujące wrażenie kiedy jeszcze byłem 14 letnim smarkiem bez ziomków.

Wróćmy z Japonii do Europy – czy tu są jednak jakieś bandy z tego dream popowego nurtu? Pomijam klasyki typu „Psychocandy”…

W samej Polsce przecież jest rosa vertov. Na żywo są niesamowite, poryczałem się na ich gigu w Pogłosie. Plus też jest (albo był) zespół Welur, który też zrobił na mnie ogromne wrażenie W USA też jest sporo fajnych bandów, które robią bardzo ciekawe rzeczy – Knifeplay niedługo lp wydaje, w sierpniu 2018 pojawił się bardzo dobry album grupy Alien Boy
No i jeszcze zespoły z labelu Smoking Room jak New Circle i Heavens Blade (dawniej Toner). Ciekawe rzeczy się dzieją…

Wasza muzyka jest na alternatywnej scenie dość dużym ewenementem, bo jej popowy pierwiastek faktycznie dominuje i tworzy coś w rodzaju platformy, która może was wynieść na mainstreamowe salony. To oczywiście ideał, ale czy chciałbyś takiego scenariusza?

Tak, chciałbym być gwiazdą i kupić sobie dużego busa oraz De Tomaso Pantera. Ale nie jara mnie zmiękczanie brzmienia i robienia muzyki na zasadzie „ludzie to polubią”, bo nie wiem co ludzie lubią…Melty live

To fakt, ale wasz materiał jest na najlepszej drodze, żeby stać sie małą sensacją. Jest stylowy i doskonale wyważa hałas i popowy lukier. Długo trwało tworzenie tej formuły, czy przychodzi wam to naturalnie i bezboleśnie?

Pozdrawiam z salki prób na Zalesiu Górnym…

…czyli jednak ciężka praca (śmiech).

Przyszło to raczej na zasadzie odetkania rury po jakimś okresie zatoru i było to dla nas bardzo odświeżające. Ale dla mnie to jest także trochę radość przez łzy, bo ten skład też się posypał i te koncerty będą grane w innej konfiguracji. Dlaczego? Bo Szymon wyjechał za granicę a Olek został w Krakowie, gdzie zajmuje się produkcją muzyczną i rycerzykami.

Zmiany, zmiany… a przed wami promocja płyty – jakie macie plany na ten rok, co szykujecie i gdzie będzie można was zobaczyć?

Najbliższe dwa gigi to będzie dla nas rozruch nowego składu. Ale jak pójdzie dobrze to zrobimy sobie objazd Polski
i może jakaś zagranica też wskoczy. Wtedy będziemy myśleć o robieniu nowych rzeczy, bo ten materiał już jakiś czas temu powstał (śmiech).

Rozmawiał Arek Lerch