KARATE FREE STYLERS – typowy album

Swoją debiutancką płytą może wyłomu w rockowej muzyce nie poczynili, ale udowodnili jednocześnie, że można zagrać ze swadą, świeżo i z dbałością o melodię. Jednocześnie Karate Free Stylers odkurzyli też gatunek, który dwie dekady temu spędzał sen z powiek, mianowicie grunge, szczególnie w swoim schyłkowym okresie, z dopiskiem „post”. Połączenie chwytliwych melodii z mocnym, gitarowym hałasem, gdzieniegdzie faktycznie kojarzącym się z chociażby Mudhoney, zwróciło naszą uwagę, czas zatem przyjrzeć się grupie bliżej.

Zamysł tej płyty w moim odczuciu był prosty. 36 minut napieprzania. Wyobraź sobie. Jest poniedziałek, wstajesz rano i jesteś wkurzony, bo się nie wyspałeś, musisz iść do beznadziejnej roboty. Idziesz na autobus/tramwaj/metro. Odpalasz ipoda czy telefon i włączasz naszą płytę. I jest moc, w końcu znalazłeś napęd na poranek…  

Od dzieciaka byłem fanem Nirvany, potem moje inspiracje przelały się na shoegaze, ale zawsze wiedziałem, że nasza pierwsza płyta powinna być inspirowana Ameryką komentuje gitarzysta Piotrektak naprawdę każdy z nas ma różne inspiracje i czerpie garściami z różnych stylistyk. Z Pawłami (basistą i perkusistą) znamy się z czasów szkolnych. Z Pawłem (basistą) chodziłem do jednej klasy przez 6 lat. Natomiast drugiego Pawła poznaliśmy na szkolnym korytarzu. Obecnie gramy w czwórkę – nasz drugi gitarzysta Filip doszedł do nas parę miesięcy temu, już po nagraniu płyty.

Zespołowa tożsamość to także kwestia pochodzenia – w zasadzie określany jako olsztyński, aktualnie Karate Free Stylers rezyduje w WarszawieMimo, że określamy się jako zespół olsztyński, to ze względu na wygodę, na co dzień stacjonujemy na warszawskim Żoliborzu opowiada Piotr3/4 naszego składu mieszka obecnie właśnie tam. Mamy swoje miejsce na ziemi i czujemy się tam bardzo dobrze, chociaż bardzo tęsknimy za Olsztynem. Nasz perkusista dalej mieszka w Olsztynie, więc gdy przyjeżdża na próby, opowiada nam o naszym rodzinnym mieście.

KARATE FREE STYLERS  Nothern Youth (FYH Records)  Jest taka teoria, w myśl której trudniej zrobić prostą, melodyjną piosenkę niż zakręcony aranżacyjnie utwór. Skoro tak, Karate Free Stylers to utalentowane chłopaki. Ich debiutancki długograj, to zestaw prostych, hałaśliwychOkładka piosenek, które od razu wpadają w ucho. Nie ma tu piętrowych harmonii i skomplikowanych zagrywek na gitarze. Jest za to solidny, szorstki riff, podbity prostą rytmiką i fajny, emocjonalny wokal Piotrka. Praktycznie każdy kawałek to wpadający w ucho hit. Może pod względem aranżacyjnym nie jest to szczyt możliwości, ale skoro zespół jest dopiero na początku drogi, mogę im wybaczyć pewne powtórzenia czy niepotrzebne wycieczki gitarzystów. Ważne, że jako całość jest to przekonująca porcja hałasu, w którym słyszę echa post-grunge’owej rebelii z indie rockowym klimatem, zmieszane z pochodnymi Pixies czy Foo Fighters. Taka bezpretensjonalna mikstura zapewniająca dobry humor na cały dzień.

Pozostaje zatem problematyczna kwestia stylistyki, bo w przypadku debiutanckiej płyty KFS mamy do czynienia ze zgrabnym połączeniem indie rocka z klimatem znanym z płyt około – grunge’owych. Wprawdzie trudno mówić tu o modzie, jednak okazuje się, że zespół wpisuje się w ten całkiem popularny, szczególnie za oceanem, nurt. Niestety, na naszym podwórku nie jest jeszcze tak dobrze. Ja np. myślę o indie w kategorii muzyki lat 80. i 90. Zespoły z tamtych lat są nam najbliższe i college rock czy właśnie indie to pojęcia nam nie obcekomentuje Piotrek rzeczywiście, nie gramy najmodniejszej muzyki w Polsce, ale ja podchodzę do tego w ten sposób: powinno się grać właśnie to co gra w duszy. Nam akurat najbardziej leżą „gitarki i bębenki” a nie syntezatory. Uważam, że najważniejsza jest wytrwałość w tym co się robi, bo jeśli ktoś mocno w coś wierzy i dąży do swoich celów, to kiedyś się to w jakiś sposób zwróci. Ostatnio co raz częściej gramy z zespołami hardcore’owymi czy post-hc i odzew z tej sceny jest raczej pozytywny, co nas bardzo cieszy.Karate band2

Warto zwrócić także uwagę na przekaz pozamuzyczny, bo okazuje się, że pod zgrabnym tytułem „Nothern Youth” kryje się pięknie korespondująca z muzyką nostalgiapłyta jest o naszej młodości w Olsztynie; czasy gówniarskie i niewinne, gdy zaczynaliśmy grać i odkrywaliśmy nowe kapelekomentuje Piotr, zaś Paweł uściślapłyta powstawała w ciągu ok. dwóch lat i zupełnie przez przypadek wyszedł nam quasi koncept album. Sam tytuł miał wskazywać na to, że ta płyta jest zamknięciem pewnego etapu w naszym życiu. Natomiast jeśli chodzi o teksty, przewijają się w nich głównie takie uczucia jak frustracja, niemożność pogodzenia się ze stratą kogoś etc. Typowy album napisany przez ludzi w naszym wieku.

Skoro jesteśmy przy kwestiach produkcyjnych, trzeba zagłębić się w klika niuansów technicznych, po których oprowadzi nas gitarzysta – nagrywaliśmy w studiu Marcina Buźniaka, gitarzysty i wokalisty zespołu Setting The Woods On Fire. Razem z Piotrem Staniszewskim, który kiedyś miał studio CWWD, a teraz razem z Marcinem, prowadzą swoje studio na Woli, trzymali pieczę nad całym materiałem. Oczywiście, mieliśmy wizję jak to ma brzmieć, jak chcemy by brzmiały bębny czy gitary. Natomiast chłopaki pomogli nam to wszystko ogarnąć, do sesji podchodziliśmy bardzo profesjonalnie. Same nagrywki nie trwały długo, natomiast przygotowania do sesji zajęły nam dużo czasu, ale mieliśmy pewność, że wszystko jest dopracowane i zrobione jak najlepiej potrafimy.KFS live

Skoro mamy koniec roku a zespół dzierży niedawno wydany album, trzeba zastanowić się, co dalej z tym fantem zrobić, okazuje się, że zespół ma całkiem precyzyjne plany na przyszłość – powoli zaczynamy planować wiosenną trasę. Jak wszystko wypali, pojedziemy w nią razem z naszym zaprzyjaźnionym zespołem (albo zespołami). Zaczęliśmy też pisać zupełnie nowy materiał, więc jeśli będzie taka sposobność na wiosnę nagramy ep-kęzdradza Piotreka czy będzie głośno? Jesteśmy realistami i wiemy, że nasza muzyka raczej się nie przebije, chociaż kto wie. Niemniej najważniejsze jest to, że samo granie sprawia nam tyle frajdy, że reszta jest już mniej istotna.

Wysłuchał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu