KALDERA – dzika natura jest niewinna a ludzie to skurwysyny

Czas na coś nowego. Zespół Kaldera, który powstał na gruzach Panacea, powoli rozwija skrzydła. Dodajmy – czarne skrzydła, niosące post metalową melancholię i ponury odjazd w najlepszej tradycji Neurosis. Czyli wiadomo, że lekko nie będzie, jednak warto zwrócić na ekipę z Puław bo mają przemyślany i dopracowany wizerunek, determinację i pomysł na swoją działalność. Jeśli do tego dołożymy zaangażowane – penetrujące jasną stronę mocy – teksty (swoją drogą, czy pasują do ponurych dźwięków?) i obycie poszczególnych członków ekipy, możemy się w niedługim czasie spodziewać ciekawego debiutu. A ponoć muzycy już siedzą w studiu nagrywając nowe pieśni. Skąd pomysł na dźwięki, dlaczego takie granie musi być ilustrowane jelenimi rogami i czy pieniądz to grzech, opowiadali panowie Krzysztof Dziak i Grzesiek Napora.

Na początek banalnie – jak wyglądała historia powstania Kaldery?

Krzysztof: Historia powstania Kaldery jest prosta: rozpadła się Panacea i ja z Grześkiem postanowiliśmy założyć nowy projekt, tyle że troszkę w innym klimacie, jeszcze bardziej wolno z tekstami w języku polskim…

Zawsze mnie zastanawiało – skąd bierze się ta wszechobecna miłość do żółwich temp? Możecie to jakoś wyjaśnić? Kiedyś wszyscy chcieli być najszybsi, dzisiajKaldera Grafika kochamy wolne rytmy…

K: Po prostu wolna muzyka ma coś w sobie monumentalnego, potężnego i oczywiście transowego; ja tak to odbieram.

Co z dotychczasowej kariery Kaldery możecie uznać za element godny uwagi? A może takie wydarzenie jest jeszcze przed Wami?

Grzegorz : Jeszcze nie było takiego momentu. Kariera żadna, dwa koncerty zagrane, płyta nie wydana. Wszystko przed nami. Może tylko to, że skład personalny się wykrystalizował.

K: Znaczące jest to, że w końcu wykrystalizował się nam skład; przez ten projekt przewinęło się wiele osób, ale w końcu mamy odpowiednich ludzi, którzy po prostu chcą grać i tyle.

W przypadku każdego zespołu jest coś takiego jak CEL. Jeśli ktoś zapyta się Was – po co robicie taką a nie inną muzykę, co usłyszy w odpowiedzi?

K: Jeśli mam być szczery, marzę, żeby żyć z muzyki i to jest moim celem, co, niestety, nie będzie łatwe…

G: Nie ma konkretnego celu. Po prostu, robić to co się kocha. Bez mety na końcu i medali.

Wietrzę tu konflikt – miłość do muzyki vs chęć zarabiania pieniędzy… Patrząc na karierę takich zespołów jak Neurosis, poza uwielbieniem maniaków, nie jest łatwo. Mieliście kiedyś moment zachwiania i chęć stworzenia czegoś bardziej przystępnego i mniej depresyjnego w klimacie?

K: Ja np. miałem przygodę z hip hopem, rymowałem pod kradzione bity i czasem mam ochotę na ten hip hop i to właśnie nie jest tak depresyjne jak muzyka Kaldery.

G: Jeżeli robisz to co lubisz, oddajesz się temu, nie ma w tym nic złego jeśli masz z tego jakieś profity. Tak jak Krzyś wspomniał. Powiedzmy, że nie lubisz swojej pracy. Chodzisz do niej prawie codziennie, wykonując polecenia osób, które Cię wkurzają. Bierzesz za to pieniądze. Wolałbym brać kasę za to co lubię. Pracę, której nie lubię, oddaję osobie, która się w niej odnajdzie.

dzika natura jest niewinna a ludzie to skurwysyny

dzika natura jest niewinna a ludzie to skurwysyny

Czyli najważniejsza pozostaje owa biedna, wyleniała „satysfakcja” z tego co się robi. Nie uważacie, że czasami to słowo jest taką protezą, która ma w jakiś sposób zatuszować zwyczajny problem z rozpropagowaniem i popularyzacją takiego, niezbyt przyjaznego jednak grania?

G: Możliwe, że niektóre środowiska z założenia ” takie muszą być ” i nie chcą propagować czegoś lub kogoś. Owa bieda, o której wspomniałeś, wcale nie musi mieć miejsca. Każdy do tego inaczej podchodzi, ma inne zasady. Możemy być biedni i robić naprawdę fajne rzeczy. Owa proteza to strach przed niewiadomym. Ale tu nie chodzi o popularyzację takiej muzyki. Nie chciałbym usłyszeć Kaldery w radiu zet czy innym, dziwnym tworze. Undergroundowy mainstream w jakim jest Amenra czy Neurosis jest słuszny. Jeżeli jest to Twoja pasja i kochasz to robić, rzeczy, o których rozmawialiśmy wcześniej, nie są ważne. Mam na myśli pieniądze. Kupujesz motocykl, inwestujesz w niego żeby jeździł szybciej i fajniej wyglądał. Po prostu sprawia Ci to satysfakcję. Robisz to żeby jechać szybciej i tak jak z graniem. Inwestujesz w graty żeby to jakoś brzmiało, żebyś miał  z tego radochę.  Dobrze jak przychodzi zainteresowanie i w wyjątkowych przypadkach kasa, choćby na rachunki. Niestety, w Polsce wygląda to inaczej niż na zachodzie.

Strach przed niewiadomym musi jednak wynikać z sytuacji, w jakiej znajdują się tego typu zespoły w Polsce. W zasadzie cały czas dokładanie do interesu, zerowa szansa na jakąkolwiek pomoc…. Pozostaje tylko upór. Ale, żeby odejść od tego wisielczego klimatu; zawsze się zastanawiałem, ale nikt nie był w stanie tego wyjaśnić, dlaczego zespoły grające taką muzykę jak Wasza, muszą mieć wśród elementów graficznych obowiązkowe rogi, jelenie i inne tego typu, nieco myśliwskie trofea. Skąd to się bierze??

G: Czemu takie grafiki? Bo dzika natura jest niewinna a ludzie to skurwysyny.

W związku z Twoją ostatnią wypowiedzią – jak wygląda strona ideologiczna Kaldery – jest jakiś „mesydż” i walka ze złym światem, czy słowa mają po prostu pasować do klimatu?

K: Napisałem wszystkie teksty i jest to raczej walka ze złem; nie ukrywam że jestem zafascynowany tekstami Tomasza Budzyńskiego a szczególnie płytą „Legenda” Armii, przytoczę Ci nawet tekst: „wyrżnę to wszystko co wbija gwóźdź do dłoni”. Jestem chrześcijaninem i tego też nie ukrywam, ale generalnie moje teksty dotyczą takich wartości jak miłość i śmierć, sporo jest też o problemie alienacji i samotności. Nowe numery przyniosą dużo odważniejsze teksty…

Odważna deklaracja, szczególnie w środowisku muzyków rockowych/metalowych, które często poczytuje sobie za powód do dumy wykpiwanie chrześcijaństwa i mniej lub bardziej wrogie komentarze. Nie obawiasz się zatem, że wśród hc kidsów, z którymi macie jednak dużo wspólnego, możesz spotkać się z niezrozumieniem?

G: Lepszy prawdziwy chrześcijanin niż fałszywy ateista…

K: Czasem spotykam się i słyszę teksty typu: „Krzysiek ty nadal jesteś wierzący” albo „daj sobie z tym spokój, przecież Bóg to jakaś bajka” itp itd . Jakoś daję sobie z tym radę bo przecież nie musi być tak, że wejdziesz między wrony i kraczesz tak jak one…Kaldera Grafika2

Jeśli mielibyście wybrać zespół, do którego jest wam najbliżej (mentalnie, muzycznie i klimatycznie…) – na kogo padnie?

G: Amenra. Mówię za siebie. Jestem psychofanem tego zespołu. Duża inspiracja. Neurosis, Cult of Luna czy Isis też zrobiły swoje. Wypadkowa słuchania tych projektów wymiksowała Kalderę.

Co wydarzy się w najbliższej przyszłości – czego możemy się spodziewać, z kim zagracie i z kim wydacie płytę?

G: Chcemy zarejestrować nowy materiał i wydać go ze starym na jednym longu. Dwa nowe numery planujemy zamieścić na splicie z Czernią. Mam nadzieję, że to się uda. A zagramy w Warszawie 9 sierpnia na Przychodni. Zapraszamy. Wypuścimy Wilki i Kruki. Beaweare!

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcie: archiwum zespołu