HUMAN CULL – Pewnego rodzaju frustracje

Human Cull to jeden z młodszych stażem reprezentantów sceny grindcore w Wielkiej Brytani. Grają może i krótko, ale nie ulega wątpliwości, że Stillborn Nation czyli ich debiutancki krążek należy do grona płyt, które po prostu robią krzywdę i to bardzo. O kilka kwestii w temacie zespołu zapytałem Edd’a, który w zespole dzierży mikrofon i gitarę…

Human Cull wystąpił na tegorocznej edycji kultowego festiwalu Obscene Extreme; jak oceniacie swój występ i przyjęcie freak’ów pod sceną? Możliwość zaprezentowania zespołu na tak znamienitym festiwalu to dla Was nobilitacja?

Edd: Tak, to było dla nas wyróżnienie, ale przede wszystkim wymagało to sporo pokory aby zagrać na scenie, która gościła największe zespoły grindcore. Jeśli mam być uczciwy to nie pamiętam zbyt wiele z tego koncertu bo graliśmy bardzo późno w nocy (ok. 2:30), ale na szczęście nasz występ został nagrany i można go odszukać w sieci. Wygląda na to, że poszło nam całkiem dobrze.

Debiutancki album Human Cull jest na rynku od kilku miesięcy – jak oceniacie przyjęcie z jakim spotkała się ta płyta ze strony fanów i recenzentów?

Opinie generalnie były i są dobre. Oczywiście, zdarzyło się kilka bardzo negatywnych od ludzi, którzy po prostu nie lubią grindcore i hałasu. Wydaje się jednak, że ludzie kupują ten album w przeważającej części.

Pewnego rodzaju frustracje

Pewnego rodzaju frustracje

Styl Human Cull ewoluował od początkowo granego goregrind do… No właśnie, jak określacie to co dziś tworzy Human Cull? Waszym zdaniem muzyka jaką tworzycie jest oryginalna?

Tak naprawdę Human Cull nigdy nie miał nic wspólnego z gore/grind, co innego zespół, w którym udzielało wcześniej się dwóch z nas, czyli Gran Toucher. Zmieniliśmy skład i zespół jako całość zmienił się w Human Cull a ostatecznym efektem tej zmiany jest „Stillborn Nation”. W chwili gdy zespół stał się Human Cull zerwaliśmy związki z Gran Toucher. Nasz basista, który nagrał z nami „Stillborn….” opuścił zespół, więc tak naprawdę w tej chwili nie ma żadnego powiązania z epoką gore/grind. Właściwie nie ma takich związków od czasu gdy Sam i ja zaczęliśmy kierować zespół w kierunku czystego, starego grindcore. No może poza tym, że nasz obecny zespół wziął swoją nazwę od utworu Gran Toucher „Human Cull”, ale taką wypowiedź o łączycych nas więzach mógłbym ciągnąć jeszcze długo (śmiech). W tej chwili na basie dołączył do nas Luc (Conqueror Worm/Grim Iron Claw). Sam ma swój własny projekt The Vacuum Catastrophe no i gra ze mną w zespole o nazwie Iron Claw. To tyle jeśli chodzi o związki z zespole. Jeśli chciałbym opisać styl Human Cull to powiedziałbym, że jest wypadkową, połączeniem grindcore, grindocore/punka, death metalu i powerviolence. Jednak głównie jest to po prostu grindcore.

Gdybym miał w kilku słowach opisać to co słyszę na „Stillborn nation” powiedziałbym, że jest to hałas oparty na fundamencie brzmienia takich tuzów jak Napalm Death czy Terrorizer, ale hałas bardzo świeży, wzbogacony solidną dawką noise (głównie brzmienie) i ciężkich, niemal death’owych riffów. Jakie wpływy i inspiracje miały do was dostęp przy tworzeniu tego albumu? Uważacie, że brzmienie jakie wypracował HC jest czymś więcej niż sumą wszystkiego czego słuchacie na co dzień?

Nie wiem, jak odnieść się do Twojego pytania, nie jest dla mnie ważne to by mówić o naszych inspiracjach. Myślę, że trafiłeś praktycznie w sedno w tym jak opisujesz wpływy, które kształtowały naszą muzykę. Chciałbym dodać, że bardzo duży wpływ miały też na nas bandy takie jak Discharge, Amebix, Doom, Nasum czy Skitsystem. Właściwie muzyka tych zespołów miała kluczowe znaczenie dla tego co robimy. Lubię też stare, prymitywne zespoły death metalowe z czasów gdy w gatunku tym było jeszcze sporo punka (Death Strike, wczesny Master, wczesny Death, Entombed, Unleshed, wczesny Carcass i Bolth Thrower).

„Stillborn Nation” to płyta szybka, wulgarna i bardzo agresywna. Jednocześnie jest to album przepełniony negatywną wibracją, której punktem szczytowym jest kompozycja zamykając album. Skąd pomysł na tak ciężki i mroczny utwór? Chcieliście sprawić by wasz debiut wyróżniał się na tle innych grindowych płyt?

Cieszę się, że wspominasz o atmosferze bo włożyliśmy naprawdę sporo wysiłku w to by nadać tej muzyce wrażenie przyciągania przez otchłań (śmiech). Utwór zamykajacy płytę to taka kropka nad „i”. Zwieńczenie i kuluminacja.

Czytając tytuły utworów z Wasze debiutu mam wrażenie, że jesteście zespołem, który uważa nasz świat za raczej mało ciekawe miejsce? Jest jakaś myśl przewodnia, którą chcecie wykrzyczeć światu prosto w twarz za pośrednictwem HC?

Tytuł albumu to odwołanie do niedalekiej przyszłości, w której wszystko będzie po prostu ponure. Album ten ma za zadanie wyrażać pewnego rodzaju frustracje jakie budzi w nasza współczesna rzeczywistość, ale nie chcę malować świata całkowicie negatywnie. To nie jest „świat bez piękna”, ale piękny świat, który nie pozwala nam się schwytać w ręce i przecieka przez palce. Kiedy przyjrzymy się nierównościom jakie panują na tej planecie to co właściwie powinniśmy powiedzieć? Co możemy zrobić? Narody i społeczeństwa są ukształtowane tak by rzeczywiste zmiany nie były możliwe i nie jest to domena współczesności a dzieje się tak od zawsze. Nie znaczy to, że taki stan nigdy się nie zmieni, ale też i nie znaczy, że kiedyś się zmieni. Chciałbym wykrzyczeć kilka kwestii w twarz takich ludzi jak Nick Clegg, który sprzedał się tylko po ty by zyskać jak najwięcej głosów podczas wyborów w UK… Pieprzyć go! Kim on tak naprawdę jest!humancull3

Pochodzicie z Wielkiej Brytanii, ojczyzny kilku znakomitych zespołów grindcore’owych. Jak oceniacie dzisiejszą kondycję tej sceny? Dla porównania powiem, że w Polsce mimo aktywnych, dobrych zespołów jak Antigama, Ass To Mouth czy Parricide, kluby, w których odbywają się grindowe sztuki zazwyczaj świecą pustkami…

Nasza scena ma bardzo silną społeczność DIY. Jest naprawdę łatwo zarezerwować kilka koncertów a nastęnie pozwolić kumplom z innych zespołów zagrać na gigach robionych przez Ciebie. Takie działanie nakręca scenę, dzięki temu scena żyje. Osobiście, w ciągu ostatnich kilku lat widzę na koncertach więcej ludzi i uważam to za naprawdę fajne zjawisko. Jeśli ktoś chciałby zainteresować się współczesną sceną grindcore z UK to na początek polecam takie nazwy jak The Afternoon Gentlemen, Atomck, Bullettridden, Godsick, The Day Man Lost i Tendrils… Myślę, że na początek wystarczy (śmiech).

Jakie macie plany na przyszłość Human Cull? Druga płyta? Zwiększenie aktywności koncertowej? Co jest dla was priorytetem w dalszej drodze rozwoju zespołu?

Drugi album jest już praktycznie napisany, mamy również skończone kilka piosenek na split. Na pewno chcemy w przyszłym roku grać jak najwięcej i mamy nadzieję, że uda nam się wrócić z koncertami do Europy kontynentalnej.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu