FAUL TECHNICZNY – Wszystko od początku…

Nasz rozmówca poniekąd po raz trzeci wchodzi do tej samej rzeki. Najpierw zawojował południe ze Świniopasem, potem w nowej, znacznie bardziej metalowej odsłonie pod nazwą Tester Gier zjechał kraj wzdłuż i wszerz, zahaczając przy okazji o Niemcy i liczne festiwale. Ten okres zakończył z przytupem odchodząc z zespołu w świetnej formie, tylko po to, aby realizować się na własnych zasadach, w nowym, punkowym zespole. Przed Wami Owiec i Faul Techniczny.

Nim zaczniemy rozmawiać o samym zespole, powiedz, jak długo jesteś fanem hokeja, i jak to jest, że człowiek z Górnego Śląska zafascynował się czeskim hokejem. USA i Kanada to za mało? (śmiech)

Na hokej jeździłem z Ojcem od małolata. Na GKS Katowice. Jako że mamy nie daleko do granicy a hokej w Czechach po pierwsze jest na wysokim poziomie, a poFT1 drugie, na meczach jest tam fajny klimat to zacząłem kibicować również czeskiej lidze. Poza tym hokej w TV to nie to samo co na żywo.

A co ma hokej wspólnego z hc/punkiem? Agresja, bunt, emocje?

Hokej to chyba ostatni prawdziwy zespołowy sport. Tam nikt się nie oszczędza, ani nie uważa na to, aby nie złapać kontuzji. Jest autentyczny. HC/Punk jak dla mnie powinien właśnie taki być. Autentyczny. Szczery do bólu i prawdziwy. Mówisz o emocjach. Tak, to jest podstawą jak dla mnie punk rocka. Emocje muszą być szczere, obojętne czy piszesz o wyjściu w piątek na piwo czy o tematach społeczno-politycznych. Jak dla mnie bycie punkiem to nie pozwalanie na wciskanie sobie absurdów jakie serwuje nam świat. Z całą pewnością można nazwać to buntem.

Ale w tekstach nie jesteś całkiem poważny. Albo inaczej, czasem odnoszę wrażenie, że ten dystans to tylko taka maska, fasada przed wkurwieniem na otaczającą rzeczywistość. Sporo tego było i często śmialiśmy się przez łzy…

Nigdy nie piszę tekstów na siłę, ale zawsze staram się aby teksty było o czymś. Miały jakąkolwiek treść. Obojętne czy dotyczą tematów poważnych czy na przykład kwestii problemu hardkorowych dzieciaków z za dużą ilością koszulek kapeli kumpli. Notabene kupowanie koszulek lokalsów to wspieranie sceny!

A koszulki swoich byłych kapel nadal masz czy to kompletnie zamknięte rozdziały? Rozbrat z Testerem Gier to wciąż świeża sprawa…

Ogólnie staram się jak najmniej chodzić w merchu swoich kapel. Obojętnie, czy to Faul Techniczny czy poprzednie zespoły. Zawsze kończąc jakiś rozdział z jakimś zespołem oznacza dla mnie jego koniec i kropka. Nie chcę jak to się mówi odgrzewać kotletów. Nowy zespół oznacza wszystko od początku.

Będzie nowy tatuaż? (śmiech)

To znaczy?

Koniec Testera Gier upamiętniłeś. A raczej, koniec swojego udziału w tym zespole.

Upamiętniłem daty grania w tej kapeli. Zrobiłem to przy okazji robienia innego tatuażu.

Wszystko od początku...

Wszystko od początku…

Mówiłeś o emocjach, potrafisz podejść do czasu w tych zespołach na chłodno? Uważasz, że to co po sobie pozostawiłeś obron się samo?

Nigdy nie wypieram się tego co zrobiłem z poprzednimi kapelami. Zawsze uważam, że coś było lepsze lub gorsze. Ważne, że nic nigdy nie było na siłę. To jest najważniejsze.

Faul Techniczny to nowe rozdanie, nowi ludzie… i zwrot w stronę znacznie prostszego grania. Wracasz do korzeni?

Powiem więcej – zaczynam grać taką muzę jaką zawsze chciałem grać. Prosto, chamsko i na temat. Tak gra większość kapel, których słucham i zawsze słuchałem na co dzień. Gram z ludźmi, którzy też chcą grać taką muzę i wiesz, to jest piękne. Serio.

Crossover/thrash cię ograniczał?

Czy ja wiem? Myślę że nie, ale do momentu gdy metal zaczął mieć przewagę nad punkiem. Bardzo lubiłem taką kapelę co się nazywał SSS. Oni tę granicę pomiędzy metalem a punkiem w muzyce mieli idealną.

SSS to chyba Ci Brytole? Jedna z fajniejszych w czasie całej retro fali. A wiesz, że wy już od czasów Świniopasa byliście jednymi z nielicznych, którzy tak u nas grali. Faul Techniczny choć prostszy, bardziej wkurwiony, nadal jest ewenementem.

Tak, to Ci Brytole. Dzięki za dobre słowo. Myślę, że duch DRI zawsze się nad moimi kapelami unosił.

Faul ma za sobą pierwsze koncerty. Jak ludzie reagują na Owca w nowym zespole?

Różnie. Dla jednych jest za mało metalowo, inni twierdzą, że o to chodzi i że to rewelacja. Mówię tu o bardziej metalowej publice. Hc/punk dzieciakom chyba bardziej siadło niż moje poprzednie kapele. Nic na siłę. Najważniejsze, że my się jaramy i będziemy robić to na co mamy ochotę. Staram się aby Faul Techniczny nie był traktowany jako ,,nowa kapela Owca” albo ex-coś tam. To my jesteśmy Faul Techniczny i jeśli komuś się będzie podobała nasza muza to będzie nas słuchał. Takie mamy założenia.

Jest wydawca, płyta nagrana w nie byle jakim studio, tylko koncertów póki co mało. Ale tak ma być prawda, nie liczy się ilość, a jakość?

Czy ja wiem czy mało? Gramy raz lub dwa razy w miesiącu od zaczęcia aktywności koncertowej. Prawda jest też taka że nie chcemy dużo grać. Myśląc o nowej kapeli szukałem ludzi którzy mają swoje obowiązki tak jak ja i nie specjalnie marzy im się kariera rockowych gwiazd.. Jak nas ktoś zaprosi to się dogadamy. Gramy systematycznie i to cieszy. W przyszłym roku szykuje się nawet wypad do Niemiec na weekend. Jako zespół chcemy być po prostu fajni i tyle. Wspomniałeś o jakości. To też jest ważne. Zero półśrodków. Wszystko takie jakie nam by się podobało, gdybyśmy to my mieli to kupić. Zaczynając od grafik i zdjęć na płytę a kończąc na merchu. Mniej liczy się dla nas ile zarobimy, a bardziej to jakiej to jest jakości.FT3

Pieniądze i punk rock to chyba nie do końca dobre połączenie. Okazuje się jednak, że wszystko można sprzedać. Pół Polski śpiewa piosenki o dziewczynie z kebabem… Gdybyś miał wybór – grać w obskurnych klubach tylko dla „prawdziwych” lub nie oszukujmy się – karierę i granie piosenek dla mas – co byś wybrał? W sercu każdego muzyka tkwi jedno marzenie: sukces.

Uwielbiam małe koncerty dla kilku osób, które znają teksty na pamięć. To strasznie ładuje energią. Kręci mnie to dużo bardziej niż duża scena i np. supportowanie jakichś dużych kapel. Tak zdecydowanie koncerty dla ,,prawdziwych” . A kabanos, nocne ruchadło i czy inne lej mi coś tam – zaorać. To jest gorsze niż polskie reggae!

Delegalizowałbyś? (śmiech)

Tak! (śmiech)

Faul Techniczny wkroczy w nowy rok z debiutanckim albumem, zaplanowanymi koncertami – w tym na kilku polskich festiwalach. Jest merch i zajawa, determinacja chyba też – będzie sukces?

Album wyjdzie w styczniu. Miał wyjść w grudniu ale Bad Look opóźniło się wydanie Sandalsów. Koncertów kilka jest zaplanowanych, najważniejsze, że systematycznie. Festiwale? Na razie mogę zdradzić, że pojawimy się na Gotta Go Festival w Cieszynie. Merch – no jest. Zajawa – na pewno i to dużo. Determinacja – nie jesteśmy zdeterminowani bo nie mamy do czego. Sukces – w dupie to mam.

Rozmawiał Grzegorz Pindor

Zdjęcia: archiwum zespołu/Piotr Skorus