CRUENTUS – fantastyka naukowa jest bardzo inspirująca

Jeżeli muzyka i matematyka mają jakiś punkt wspólny, to jest nim pewnie Cruentus. Zespół, który od wielu lat obija się po meandrach polskiej sceny metalowej, ale dopiero najnowszym dziełem „Terminal Code” zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że mało kto będzie w stanie ją przeskoczyć. Jeśli lubicie Fear Factory, Meshuggah, nauki ścisłe i fantastykę, wspomniana płyta stanie się waszą obsesją. Na kilka mniej lub bardziej istotnych pytań zeznawali panowie odpowiedzialni w zespole na gitarowe i basowe hałasy…

Dlaczego prosta muzyka was nie interesuje? Koniecznie chcecie być najbardziej technicznym zespołem w Polsce?

TOM: Nie mamy ambicji być najbardziej technicznym zespołem w Polsce, zdecydowanie nie. Techniczne, mechaniczne riffy są raczej efektem stylistyki, w jakiej się poruszamy. Muzyka Cruentus to nowoczesny, sterylny i zmechanizowany metal. Ciężko byłoby zachować taki charakter wykorzystując do tego nieskomplikowaną formę.

KRN: „Techniczność” jest dla nas środkiem do celu a nie celem samym w sobie. Emocje i treści, jakie wyrażamy naszą muzyką mają raczej złożoną istotę, dlatego używamy często złożonej formy do ich ekspresji.

Wymień pięć słów, którymi możecie opisać swój zespół. Tyle, że wszystkie słowa muszą zaczynać się literą P.

TOM: Profesjonalny, progresywny, przezajebisty, podniecający, płodny.

KRN: pobudzający, pogięty,  przestrzenny, przykurwiający, perspektywiczny (śmiech)

Czy lepiej jest wydawać płytę własnym sumptem, czy zostawić wszystko wydawcy – jakie były Wasze perypetie podczas przygotowywania i wydawania waszej absolutnie zajebistej, nowej płyty?

KRN: Dużo pracy….(śmiech)

TOM: Wydawanie płyty samodzielnie ma swoje zalety i wady. Na pewno dużym plusem jest nieograniczona swoboda i pełna kontrola nad danym projektem. Dzięki temu „Terminal Code” jest od początku do końca absolutnie naszą kreacją, nie było miejsca na kompromisy czy ustępstwa. Niewątpliwą wadą jest jednak brak dodatkowego wsparcia z zewnątrz. Takie obciążenie dla zespołu w zasadniczy sposób wpływa na jego muzyczną płodność i znacząco obniża efektywność prac na tym co najważniejsze, czyli nad samą muzyką.

Czy wasz perkusista dostał już zaproszenie ze strony sickdrummer?

TOM: Szczerze, nic mi na ten temat nie wiadomo. Natomiast faktem jest, że to znakomity bębniarz i mało który z wybitnych drummerów może się pochwalić tak rewelacyjną i dojrzałą grą, już w tak młodym wieku. Jeśli Bart utrzyma dynamikę z jaką się do tej pory rozwija (czyli jeśli żadna baba nie zawróci mu za mocno w głowie – śmiech), to zdecydowanie ma duże szanse być jednym z najlepszych.

KRN: Skubany powinien wystąpić w mam talent i zagrać „Bleed” Meshuggah (śmiech). Jury by się spuściło z wrażenia…

Dlaczego Internet jest fajny a fantastyka naukowa tak bardzo inspirująca?

KRN: No właśnie, a Internet jest fajny?  Pytasz o technologię informacyjną czy o zjawisko społeczne lub cywilizacyjne? Technologicznie to narzędzie, które w ostatnich 20 latach diametralnie zmieniło sposób życia, pracy, miażdżąco zwiększając wydajność komunikacji. W tym drugim wymiarze Internet jest dziś powszedni i niestety coraz bardziej przepełniony gównem, pomiędzy którym trzeba surfować (śmiech…). Fajny to był 15 lat temu w czasach kiedy e-porno było jeszcze darmowe. Natomiast fantastyka naukowa jest bardzo inspirująca, to wybuchowe połączenie ścisłej wiedzy, nieokiełznanej kreatywności i wizjonerstwa. Pozwala nabrać dystansu do otaczającej nas rzeczywistości, daje fascynującą perspektywę, wystrzeliwuje w kosmos dogmaty  i uruchamia abstrakcyjne myślenie. Z definicji opiera się na wychodzeniu poza schemat, łamaniu paradygmatów. Nurt ten z jednej strony oddaje cześć technologii, z drugiej eksponuje niejednoznaczną pozycję człowieka w tym systemie Dzieła takich mistrzów jak Lem to niesamowita, iście renesansowa mieszanka fascynacji „matematyką” i jednocześnie ludzką emocjonalnością czy wręcz duchowością.

Wymieńcie trzy powody, dla których warto kupić a nie ściągnąć waszą płytę?

KRN: 1. Materialna wersja płyty to przede wszystkim doskonała oprawa graficzna i swoisty fetysz, który możesz dotknąć, „posmyrać” i postawić na półce. Mp3 nie „posmyrasz” (śmiech),

2. Kupując płytę dostajesz dostęp do wydrukowanych w booklecie tekstów, które są warte obczytania. 3. Do płyty dołączamy ekskluzywny „firmowy” sticker Cruentus.

Naszym celem jest, aby „Terminal Code” trafił do jak największej ilości słuchaczy bez względu na formę. Jednak kupując płytę odbiorcy dają nam wsparcie, ułatwiające nam wyprodukowanie kolejnej płyty na najlepszym możliwym poziomie.

TOM: Poza tym płyta idealnie sprawdza się jako podkładka pod nogę od niewypoziomowanego stołu. Tego mp3 też nie potrafi…

Rozmawiał Arek Lerch